Jest zdolny, ale ze wsi. Ma szansę dostać stypendium?
2010-09-18
, aktualizacja: 17.09.2010 21:42
Urodził się i uczy w Łodzi. Został laureatem olimpiady, ale szans na stypendium nie ma, bo... mieszka pod Nowosolną. - Każdy zdolny uczeń to skarb, dlatego zmienimy przepisy - obiecuje "Gazecie" Wiesława Zewald, wiceprezydent odpowiedzialna za łódzką edukację
ZOBACZ TAKŻE
- Podręcznik do matmy za 4 mln! Stworzy go łodzianin (07-10-10, 08:00)
- Olek: "Liceum lepsze w Łodzi, ale na studia do Anglii" (04-10-10, 16:54)
- Pomoc dla zdolnych uczniów sprzeczna z prawem (08-11-10, 10:00)
- 2 mln zł dla 300 zdolnych uczniów. Zgłoszenia do piątku (28-09-10, 20:01)
- Barroso i Zdrojewski na obchodach Łodzi Akademickiej (24-09-10, 20:34)
- Łódzkie orliki na razie przegrywają cztery do jednego (24-09-10, 20:23)
- Łódzkie szkoły będą mogły wydawać to, co zarobiły (22-09-10, 07:00)
- Dyrektor szkoły plastycznej w Łodzi stosuje mobbing? (14-09-10, 21:44)
- Jak dwaj licealiści z Łodzi objechali rowerami Bałtyk (14-09-10, 20:55)
- Japońska telewizja w VIII LO. Z powodu... Chopina (09-09-10, 17:11)
- Nauczycielka IX LO: Jestem lesbijką i już nie uczę (04-09-10, 19:30)
- 1 września: inauguracja roku szkolnego ze zgrzytem (01-09-10, 19:37)
- Bez karty jednego z banków do szkoły nie wejdziesz (01-09-10, 11:00)
- Obchody 65-lecia Łodzi akademickiej z minister Kudrycką (03-10-10, 18:37)
- Początek roku akademickiego zwiastuje niespodzianki (30-09-10, 19:10)
SONDAŻ
Krzysiek ma 16 lat. Gra w piłkę nożną i słucha Metalliki. I świetnie się uczy. Poprzedni rok skończył ze średnią 5,88. Bez korepetycji!
Najłatwiej wchodzi mu do głowy fizyka. - Może dlatego, że jest taka logiczna i wszystko wyjaśnia. Co na przykład? Dlaczego pędzący samochód nie może nagle zatrzymać się w miejscu. A może dlatego, że w mojej rodzinie tylu fizyków. Mama, tata, chrzestna, siostra babci - wylicza Krzysiek.
W trzeciej klasie gimnazjum wystartował w konkursie fizycznym organizowanym przez kuratorium oświaty (tzw. małej olimpiadzie). Uzyskał trzeci wynik w województwie i tytuł laureata. W tym roku dostał się do słynnego I Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. W nowej szkole oprócz mundurka czekała na niego dobra wiadomość. - Wychowawczyni powiedziała, że jako laureat wojewódzkiego konkursu fizycznego mogę się starać o stypendium z Miejskiego Programu Wspierania Uczniów Szczególnie Uzdolnionych. Bardzo się ucieszyłem, bo pieniądze zawsze się przydadzą - wspomina Krzysiek. - Ale zajrzałem do regulaminu i mina mi zrzedła. O stypendium mogę zapomnieć.
Miejski Program Wspierania Uczniów Szczególnie Uzdolnionych radni uchwalili dwa lata temu, ale pierwsze stypendia wypłacono najlepszym w zeszłym roku - po 250 zł przez 10 miesięcy.
Spośród pierwszaków w liceach i technikach na pieniądze mają szanse ci, którzy w ostatniej klasie gimnazjum uzyskali co najmniej 94 pkt z egzaminu (na 100 możliwych) lub - jak Krzysiek - zostali laureatami konkursów przedmiotowych o zasięgu wojewódzkim. W czym więc problem? W paragrafie pierwszym, który jasno mówi, że sukcesy w nauce nie wystarczą. Trzeba jeszcze mieszkać w Łodzi.
Krzysiek mieszkał, ale kilka lat temu z całą rodziną wyprowadził się na wieś w gminie Nowosolna. - I co z tego?! - pyta rozżalony. - Urodziłem się w Łodzi, do podstawówki i gimnazjum chodziłem w Łodzi, laureatem zostałem jako uczeń łódzkiej szkoły. O szansach na stypendium powinna decydować moja wiedza, a nie adres. Wtedy byłoby sprawiedliwie.
W podobnej sytuacji jest znajomy Krzyśka z XXI LO. Też całe życie uczy się w łódzkich szkołach, został laureatem konkursu historycznego, ale stypendium nie dostanie. Bo nie mieszka "w" Łodzi, tylko "pod" Łodzią.
Ilu jest takich "Krzyśków" w całym mieście? Uczniów z sukcesami w nauce, ale złym adresem? Tego nie wiadomo, bo magistrat ich nie liczy. A czy może im pomóc?
- Wystąpimy z inicjatywą zmiany uchwały powołującej do życia miejski program stypendialny tak, by szanse mieli wszyscy uczący się w Łodzi, a nie tylko jej mieszkańcy - obiecuje Wiesława Zewald, wiceprezydent odpowiedzialna m.in. za łódzką edukację. - Zrobimy to szybko, bo każdy zdolny uczeń promujący swoimi sukcesami Łódź to skarb - dodaje Zewald.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
Najłatwiej wchodzi mu do głowy fizyka. - Może dlatego, że jest taka logiczna i wszystko wyjaśnia. Co na przykład? Dlaczego pędzący samochód nie może nagle zatrzymać się w miejscu. A może dlatego, że w mojej rodzinie tylu fizyków. Mama, tata, chrzestna, siostra babci - wylicza Krzysiek.
W trzeciej klasie gimnazjum wystartował w konkursie fizycznym organizowanym przez kuratorium oświaty (tzw. małej olimpiadzie). Uzyskał trzeci wynik w województwie i tytuł laureata. W tym roku dostał się do słynnego I Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. W nowej szkole oprócz mundurka czekała na niego dobra wiadomość. - Wychowawczyni powiedziała, że jako laureat wojewódzkiego konkursu fizycznego mogę się starać o stypendium z Miejskiego Programu Wspierania Uczniów Szczególnie Uzdolnionych. Bardzo się ucieszyłem, bo pieniądze zawsze się przydadzą - wspomina Krzysiek. - Ale zajrzałem do regulaminu i mina mi zrzedła. O stypendium mogę zapomnieć.
Miejski Program Wspierania Uczniów Szczególnie Uzdolnionych radni uchwalili dwa lata temu, ale pierwsze stypendia wypłacono najlepszym w zeszłym roku - po 250 zł przez 10 miesięcy.
Spośród pierwszaków w liceach i technikach na pieniądze mają szanse ci, którzy w ostatniej klasie gimnazjum uzyskali co najmniej 94 pkt z egzaminu (na 100 możliwych) lub - jak Krzysiek - zostali laureatami konkursów przedmiotowych o zasięgu wojewódzkim. W czym więc problem? W paragrafie pierwszym, który jasno mówi, że sukcesy w nauce nie wystarczą. Trzeba jeszcze mieszkać w Łodzi.
Krzysiek mieszkał, ale kilka lat temu z całą rodziną wyprowadził się na wieś w gminie Nowosolna. - I co z tego?! - pyta rozżalony. - Urodziłem się w Łodzi, do podstawówki i gimnazjum chodziłem w Łodzi, laureatem zostałem jako uczeń łódzkiej szkoły. O szansach na stypendium powinna decydować moja wiedza, a nie adres. Wtedy byłoby sprawiedliwie.
W podobnej sytuacji jest znajomy Krzyśka z XXI LO. Też całe życie uczy się w łódzkich szkołach, został laureatem konkursu historycznego, ale stypendium nie dostanie. Bo nie mieszka "w" Łodzi, tylko "pod" Łodzią.
Ilu jest takich "Krzyśków" w całym mieście? Uczniów z sukcesami w nauce, ale złym adresem? Tego nie wiadomo, bo magistrat ich nie liczy. A czy może im pomóc?
- Wystąpimy z inicjatywą zmiany uchwały powołującej do życia miejski program stypendialny tak, by szanse mieli wszyscy uczący się w Łodzi, a nie tylko jej mieszkańcy - obiecuje Wiesława Zewald, wiceprezydent odpowiedzialna m.in. za łódzką edukację. - Zrobimy to szybko, bo każdy zdolny uczeń promujący swoimi sukcesami Łódź to skarb - dodaje Zewald.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów




