Felieton: panie Joński, ja w sprawie pogiętej latarni
2010-09-13
, aktualizacja: 12.09.2010 21:38
Rondo Alfreda Biłyka na Radogoszczu ozdobiły krzewy - za sprawą wiceprezydenta Dariusza Jońskiego, który dyskretnie nam o tym przypomniał, organizując opodal ukwieconego trawnika konferencję.
ZOBACZ TAKŻE
- Latarnia aż się świeci. Joński dotrzymał obietnicy (04-10-10, 11:00)
- Prezydent Joński naprawi pogiętą latarnię na rondzie (14-09-10, 08:00)
- Korki na Konstantynowskiej. I tak jeszcze dwa miesiące (10-09-10, 13:44)
- Po dwóch latach dokończą drogę, która urywa się w polu (08-09-10, 21:47)
- Nowe światła na skrzyżowaniach. Będzie bezpieczniej? (08-09-10, 11:05)
- Remont Sienkiewicza. Łamią przepisy, sypią się mandaty (08-09-10, 07:00)
- Kup sobie znak linii lotniczych Centralwings. Tanio! (07-09-10, 21:47)
Politykowi o kamiennym zwykle obliczu tym razem trudno było ukryć radość i zdusić dumę. Tawuły, jałowce i berberysy ożywiły ponure skrzyżowanie Zgierskiej z Włókniarzy i Sikorskiego. Rośliny imitują nachodzące na siebie kule. W dodatku wszystko zrobiła prywatna firma w zamian za reklamę, którą postawi sobie przy rondzie. - Zadba też o kwiaty, a my będziemy jedynie je podlewać - nie szczędził sobie pochwał Joński.
Cieszyłem się z tej wizyty. Na rondzie Biłyka straszy kikut po latarni, w którą przygrzmocił samochód. Sterczy tak od wielu miesięcy. Myślałem: prezydent na pewno go zauważy. Wróci do urzędu, chwyci za telefon i zażąda wyjaśnień. Może nawet zażąda ich na miejscu od towarzyszącego mu zwykle w tak uroczystych i ważnych dla miasta chwilach dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Macieja Winschego. Albo nie! Joński, nie chcąc zmącić dobrej atmosfery spotkania, powie nie jak szef, a jak człowiek: "Maciek, nie wnikam kto i dlaczego. Jutro kikuta ma nie być. OK?".
Niestety, od gospodarskiej wizyty na Radogoszczu mija tydzień, a to "coś" po latarni wciąż sterczy. Może nawet sterczy jeszcze bardziej, bo ozdobiony trawnik uwydatnia kikut. Piękne kwiaty krzyczą: "Ale on brzydki!".
A może po wizycie Jońskiego obiecywałem sobie zbyt wiele? Apetyt na uporządkowanie ronda wyostrzyłem przesadnie? Czy mam prawo wymagać, by wiceprezydent odrywał wzrok od przepięknych krzewów i rozglądał się nie wiadomo gdzie, gdy przed nim tyle kamer i mikrofonów? Zwłaszcza że pogiętą latarnię należy wymienić. Lanie wody nie wystarczy.
Cieszyłem się z tej wizyty. Na rondzie Biłyka straszy kikut po latarni, w którą przygrzmocił samochód. Sterczy tak od wielu miesięcy. Myślałem: prezydent na pewno go zauważy. Wróci do urzędu, chwyci za telefon i zażąda wyjaśnień. Może nawet zażąda ich na miejscu od towarzyszącego mu zwykle w tak uroczystych i ważnych dla miasta chwilach dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Macieja Winschego. Albo nie! Joński, nie chcąc zmącić dobrej atmosfery spotkania, powie nie jak szef, a jak człowiek: "Maciek, nie wnikam kto i dlaczego. Jutro kikuta ma nie być. OK?".
Niestety, od gospodarskiej wizyty na Radogoszczu mija tydzień, a to "coś" po latarni wciąż sterczy. Może nawet sterczy jeszcze bardziej, bo ozdobiony trawnik uwydatnia kikut. Piękne kwiaty krzyczą: "Ale on brzydki!".
A może po wizycie Jońskiego obiecywałem sobie zbyt wiele? Apetyt na uporządkowanie ronda wyostrzyłem przesadnie? Czy mam prawo wymagać, by wiceprezydent odrywał wzrok od przepięknych krzewów i rozglądał się nie wiadomo gdzie, gdy przed nim tyle kamer i mikrofonów? Zwłaszcza że pogiętą latarnię należy wymienić. Lanie wody nie wystarczy.
- 33 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Felieton: panie Joński, ja w sprawie pogiętej l...
porinonczi
13.09.10, 07:42
sHmmm, tak, my również uwierzyliśmy p. Jońskiemu.Po złożonej w Radzie Miasta skardze na działania ówczesnego prezydenta (Kropiwnickiego) i wykorzystując towarzyszące temu nagłośnienie »
-
Latarnia należy do ŁZE
kasia_swiderska
13.09.10, 08:28
Tak więc felieton powinien być skierowany do zarządu ŁZE.»




