Łodzianie 45+? Świetni pracownicy, ale ich nie przyjmą

Joanna Blewąska
2010-09-10 , aktualizacja: 10.09.2010 23:33
A A A Drukuj
Pracodawcy w Łódzkiem zapewniają, że bardzo cenią pracowników po 50. roku życia. - Rzetelni, solidni, doświadczeni! - wychwalają szefowie i właściciele firm. To dlaczego nie chcą przyjmować ich do pracy?
Krzysztof Jadach od półtora roku bezrobotny
Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
Krzysztof Jadach od półtora roku bezrobotny
Że nie chcą, to pewne. Co czwarty bezrobotny w Łódzkiem ma więcej niż 50 lat. Jest ich w województwie aż 32 tysiące. I - jak wynika z badań - to oni mają największe problemy ze znalezieniem pracy.

Wśród młodszych kłopoty z zatrudnieniem mają ci bez doświadczenia zawodowego lub wykształcenia. Wśród najstarszych nie ma to znaczenia. Zdecydowana większość starszych bezrobotnych ma dwudziesto-, a nawet trzydziestoletni staż, mimo to pracy znaleźć nie mogą. Zwykle pozostają na bezrobociu minimum dwa lata.

Rzetelni i otwarci

Co gorsze, największe trudności ze znalezieniem pracy mają osoby wykształcone - przyznają doradcy personalni. Ci z mniejszymi ambicjami pracują przy liniach montażowych w zakładach, których dziś w Łodzi nie brakuje. Ale na stanowiska kierownicze korporacje chcą młodszych. - Jesteśmy pokoleniem peselowców - mówi Teresa Stalska, 54 lata. Od ponad roku aktywnie szuka pracy, ostatnio związała się Międzynarodową Fundacją Kobiet.

Kim są peselowcy? - To osoby, które tracą szansę na zatrudnienie w momencie wysłania CV - wyjaśnia Stalska. - Wystarczy, że pracodawca spojrzy na datę urodzenia [która zawarta jest m.in. w numerze PESEL - red.] i już nie chce się nawet spotkać.

Dziwne! Bo pracodawcy o starszych pracownikach wypowiadają się w superlatywach. Dowodem są najnowsze badania wykonane przez Uniwersytet Łódzki. Omówiła je wczoraj na konferencji w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania Justyna Wiktorowicz z UŁ.

Pracodawcy mówią bez wahania, że pracownicy 45 czy 50 plus są: * odpowiedzialni, * rzetelni i zdyscyplinowani, * bardzo cenią pracę!

Zdecydowanie też nie potwierdzają potocznych opinii, jakoby starsi nie byli efektywni, nie potrafili się podporządkować szefostwu czy pracować w zespole. Zaprzeczają, jakoby mieli więcej chorować i częściej przebywać na zwolnieniach lekarskich. Co więcej, szefowie i właściciele firm w Łódzkiem uważają, że osoby 45 czy 50 plus są elastyczne, otwarte na nowości i chętne do nauki.

Dlaczego więc tak bardzo unikają ich zatrudniania? - Bo można mieć dobre zdanie, ale w rekrutacji liczymy na przypływ świeżej krwi, nowy ładunek energii - opisuje obrazowo szef spółki importującej zabawki. - Starsi są zniechęceni i z założenia niezadowoleni, że muszą zmieniać pracę. To ja ich nie chcę unieszczęśliwiać i wybieram młodszych.

A może chodzi o pieniądze?

Zdaniem doradców personalnych, winne są zmiany ekonomiczne. Upadły polskie zakłady, w których starsi pracownicy z wykształceniem mieli stabilną pracę. A weszły korporacje międzynarodowe. - Te spółki na stanowiska kierownicze i specjalistyczne zatrudniają osoby po 30., ale przed 40. rokiem życia - przyznaje Izabela Pilżys, dyrektorka zarządzającą w firmie HR Partners.

Duże znaczenie dla korporacji ma znajomość języka angielskiego - na tym polu młodzi są lepsi. Zwykle też - co potwierdzają doradcy personalni - mają więcej energii, są większymi optymistami.

- I nie mają złych nawyków. Można ich ułożyć - dodaje inny pracodawca.

O co chodzi? - Miałem dobrego dyrektora handlowego. Ale miesiącami zwracałem mu uwagę, że powinien zainwestować w dobrej klasy krawat, bo to się dziś dla klientów liczy. Nie potrafił tego zrozumieć. A młodzi... lepiej dostosowują się do dzisiejszych czasów. Nie próbują płynąć pod prąd.

A może chodzi też o pieniądze? Może starsi, doświadczeni pracownicy chcą wyższych pensji niż młodsi koledzy? - Nie - zaprzecza dyrektor Pilżys. - Jeszcze kilka lat temu mogło tak być. Dziś nawet najmłodsi na rynku pracy, czyli osoby jeszcze przed trzydziestką, mają wysokie oczekiwania. Jeśli uważają, że dobrze pokierowali swoją karierą, mają staże i trzyletnie doświadczenie w międzynarodowej korporacji, liczą na 4-7 tys. zł brutto.

Przełamać stereotypy

Justyna Wiktorowicz zastanawiała się, co zrobić, by starszym było na rynku pracy łatwiej. Po pierwsze, muszą zmienić się sami. - Nadal wielu z nich uważa, że powinni się usuwać w cień, robić miejsce dla młodszych - mówi. - Takie myślenie jest widoczne szczególnie w małych miejscowościach.

Po drugie, trzeba rozmawiać z pracodawcami i przełamywać stereotypy. - Nadal trzeba organizować kursy i szkolenia, ale nie tylko dla bezrobotnych. Szkolić, a raczej uświadamiać trzeba szefów firm - radzi Wiktorowicz.

Bo analizując materiał do badań, zauważyła istotną zależność. Im więcej pracowników starszych firma zatrudnia, tym pracodawca ma o nich lepsze zdanie. Chwali ich i docenia.

Eureka! Jednak więc starsi nie ustępują młodym. Czy w takim razie mogą spać spokojnie, bo nadejdą dla nich łatwiejsze czasy na rynku pracy? - Nieprędko - przyznaje Wiktorowicz.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Korporacyjny ład alogistic 11.09.10, 11:38

    Po co starsi pracownicy?Taki od razu dostrzeże, że szef to kompletny debil nie mający o niczym pojęcia a młody po takiej edukacji jak obecna uzna ,że to "trendy".I w ten sposób dochowujemy »

  • Łodzianie 45+? Świetni pracownicy, ale ich nie ... mineyko 12.09.10, 09:51

    Zwycięża możliwość formacji.Gdzie ja to słyszałem?A taki uformowany, to pokorny homunkulus!I o to chodzi!»

  • Bywa różnie minigry.amor.pl 12.09.10, 12:32

    Sam jestem 40+ i zmieniłem prace na spokojniejszą, ale np. w handlu i marketingu wiek nie ma znaczenia. Podobnie jest chyba w sprzedaży i częściowo w bankowości. Tam starsi mają lub bez »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład