Ekspert zbada kredyt "Alicja". Dawało się go spłacić?

Joanna Blewąska, Anna Kołakowska
07.09.2010 , aktualizacja: 07.09.2010 21:23
A A A Drukuj
Biegły z dziedziny bankowości weźmie pod lupę kredyt "Alicja", który zaciągnęła łodzianka Urszula Przygodzka i tysiące innych osób w Polsce. Tak postanowił we wtorek łódzki sąd okręgowy
Gotówka
Gotówka


Tak postanowił wczoraj łódzki sąd okręgowy, przed którym toczy się spór między bankiem PKO BP i jego klientką. Przygodzka kilkanaście lat temu skusiła się na kredyt "Alicja" na zakup mieszkania. Pożyczyła od banku 38 tys. zł. Oddała już prawie dwa razy tyle, ale wciąż winna jest około 100 tys. zł. - Przez ten kredyt straciłam zdrowie, rodzinę, a może jeszcze stracę dach nad głową - mówiła Przygodzka. - Teraz pozostaje mi tylko walczyć.

Wczoraj w łódzkim sądzie zaplanowano kolejną rozprawę. Sędzia Marzena Kluba uznała, że w sprawie musi się wypowiedzieć biegły z dziedziny bankowości: - Oceni, czy konstrukcja umowy kredytu była prawidłowa czy wadliwa. Oceni też zastosowany wzór wyliczeń i realne obciążenie kredytobiorcy przy obecnej wysokości spłacanych rat.

Proces odroczono do końca grudnia. - Odniosłam małe zwycięstwo, ale i tak nie będę mogła spać spokojnie - mówiła Urszula Przygodzka po rozprawie. Dlaczego? Wciąż wisi nad nią widmo licytacji mieszkania. Bank wszczął egzekucję, bo przestała spłacać raty. - Na 6 października zapowiedział się komornik, aby zrobić opis i oszacowanie mieszkania - mówi łodzianka. Liczyła na to, że sąd na wczorajszej rozprawie zawiesi egzekucję na czas procesu, ale tak się nie stało. - Będziemy się odwoływać od tej decyzji - zapowiedział Bogdan Kurowski, pełnomocnik klientki PKO BP.

Przygodzka nie może się pogodzić z tym, że po tylu latach spłacania kredytu, teraz miałaby jeszcze stracić mieszkanie: - Przecież kupiłam je nie tylko za pieniądze banku! Włożyłam w nie także swoją gotówkę, bo sprzedałam gospodarstwo, które odziedziczyłam po rodzicach.

Elżbieta Anders, dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej PKO BP, tłumaczyła "Gazecie": - Bank na wniosek klientki zawarł z nią dwukrotnie ugodę. Pięć dni po podpisaniu tego drugiego dokumentu klientka wycofała się z ugody, składając jednocześnie pozew do sądu. Ponieważ nie doszło do zawarcia ugody sądowej, postępowanie egzekucyjne zostało ponownie podjęte.

Pani Urszula była jedną z tysięcy, którzy wzięli "Alicję". Zaciągnęła ten kredyt razem z mężem w 1997 r. Wzięli 38 tys. zł, dołożyli swoje 25 tys. zł i kupili M 3 na Karolewie. Do 2007 r. systematycznie spłacali kredyt. Kłopoty zaczęły się po rozwodzie. - Moja rodzina rozpadła się przez "Alicję", bo wciąż kłóciliśmy się o pieniądze - nie ma wątpliwości Przygodzka. - Spłacaliśmy i spłacaliśmy, a nasze zadłużenie nie malało.

Były mąż po wyprowadzce ze wspólnego mieszkania przestał płacić raty. Przygodzka nie była w stanie unieść ich sama i też przestała płacić. Rata wynosiła wówczas około 370 zł. Efekt? Bank skierował sprawę do komornika, a ten zajął część renty i niewielkiego wynagrodzenia pani Urszuli (według niej to blisko 200 zł miesięcznie).

Pani Urszula wyliczyła, że spłaciła już około 60 tys. zł, a z informacji banku wynika, że jej zadłużenie to nadal ponad 100 tys. zł. Czuje się przez bank oszukana: - Przy podpisywaniu umowy nie dano mi harmonogramu spłat i nie określono ostatecznego terminu spłaty. Gdybym dostała taki harmonogram i zobaczyła, ile jest do spłacenia, na pewno nie wzięłabym tego kredytu.

Pełnomocnik Przygodzkiej chce przekonać sąd, że umowa zawarta z bankiem jest nieważna, bo nie zawiera elementów wymaganych przez prawo bankowe, czyli oznaczenia ostatecznego terminu i harmonogramu spłat kredytu. W ten sposób chce podważyć bankowy tytuł egzekucyjny.

- Nie unikam spłaty kredytu, ale nich to będzie realna kwota - mówi Przygodzka. - Mogłabym spłacić jeszcze 15-20 tys. zł rozłożone na trzy lata.

PKO BP nie chce uznać racji klientki, ale wciąż nie wyklucza możliwości ugody. - Nie zaszły żadne okoliczności, które uzasadniałaby zwolnienie pani z obowiązku spłaty kredytu - mówił w sądzie mecenas Marek Trębala.

Bank twierdzi, że klientom, którzy mieli kredyt "Alicja", proponował "preferencyjne warunki zamiany na kredyty spłacane na warunkach komercyjnych". - Trzeba jednak pamiętać, że bank nie może jednostronnie zmienić tych umów. Niezbędne jest wyrażenie zgody przez kredytobiorców - podkreślała Elżbieta Anders.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy