Będzie apelacja w sprawie dziecka uderzonego bejsbolem
2010-09-07
, aktualizacja: 06.09.2010 20:58
Będzie apelacja w sprawie Dariusza M., który dostał pięć lat więzienia za uderzenie jedenastolatka kijem bejsbolowym w głowę. Od tego wyroku odwołał się jego obrońca
ZOBACZ TAKŻE
- Z sądu: zeznawał oskarżony o zabójstwo i podpalenie (16-09-10, 20:07)
- Nie pogodziła się z wyrokiem sądu i uprowadziła córkę (30-08-10, 15:25)
- Z sądu: chciała zabić teściową, aby móc spłacić kredyt? (12-08-10, 21:02)
- Z sądu: proces o zabójstwo z internetu do powtórki (10-08-10, 19:02)
- Mafia paliwowa stanie przed łódzkim sądem (02-08-10, 17:58)
- Z sądu: korupcyjny "układ" celników i przedsiębiorców (26-07-10, 10:00)
- Wyłudzali kredyty na potęgę. Staną przed sądem (23-07-10, 16:35)
- Biznesmen porwał wspólnika za dług. Stanie przed sądem (19-07-10, 20:31)
Dariusza M. oskarżono o usiłowanie zabójstwa. Ale sąd okręgowy stwierdził, że nie ma dowodów, iż mężczyzna chciał pozbawić życia chłopca. Uznał, że uderzając dziecko, działał "z zamiarem bezpośrednim spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu".
O pisemne uzasadnienie wyroku poprosili wszyscy: prokurator, który domagał się kary 10 lat więzienia, obrońca, pełnomocnik pokrzywdzonego i oskarżony. Apelację złożył tylko obrońca. Chce, by sąd jeszcze bardziej złagodził kwalifikację prawną czynu i uznał, że do obrażeń doszło nieumyślnie. Zarzuca sądowi pierwszej instancji wybiórcze potraktowanie dowodów, a szczególnie kluczową w tej sprawie opinię biegłego medyka sądowego. Zdaniem obrońcy, wynika ze niej, że do uderzenia mogło dojść przypadkiem, podczas wyszarpywania kija, a tym czasem sąd wykluczył taką wersję.
Sąd apelacyjny zajmie się sprawą pod koniec października. Gdyby przyjął taką kwalifikację, jak chce obrońca, Dariuszowi M. groziłaby tylko grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku.
Do zdarzenia doszło w maju ubiegłego roku. Jedenastoletni Adam bawił się z kolegami na podwórku. Wziął z domu kij bejsbolowy, koledzy mieli zabawkowe pistolety. Mieli kręcić filmiki telefonem komórkowym. Podeszła do nich grupka młodszych chłopców i zaczęła przeszkadzać. Adam zdenerwował się na rok młodszego Kubę i uderzył go w twarz. Potem zaczął przepraszać kolegę, ale ten postanowił poskarżyć się ojcu.
Gdy Adam zobaczył Kubę idącego z ojcem, podbiegł i zaczął tłumaczyć, co się stało. Dariusz M. wyrwał mu kij i uderzył nim w pośladki, a potem ręką w twarz. Adam odebrał kij, a oskarżony kazał mu wrócić z ojcem. Chłopak odezwał się do niego wulgarnie, a wtedy Dariusz M. znów próbował mu zabrać kij. Doszło do szarpaniny. Potem chłopiec stracił przytomność. Ostatnie, co zapamiętał, to widok Dariusza M., który zamachnął się kijem, jakby go chciał uderzyć. Chłopiec z roztrzaskaną głową trafił do szpitala.
Taki przebieg zdarzenia prokuratura ustaliła głównie na podstawie relacji Adama, którego dwukrotnie przesłuchano w obecności psychologa. Nie znalazł się żaden dorosły świadek uderzenia dziecka. W prokuraturze Dariusz M. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa chłopca. Twierdził, że do uderzenia doszło przypadkiem, gdy Adam chciał mu wyszarpnąć kij. Tę wersję podtrzymał przed sądem. Biegły medyk sądowy, który oceniał obrażenia chłopca, nie wykluczył, że mogło tak być.
O pisemne uzasadnienie wyroku poprosili wszyscy: prokurator, który domagał się kary 10 lat więzienia, obrońca, pełnomocnik pokrzywdzonego i oskarżony. Apelację złożył tylko obrońca. Chce, by sąd jeszcze bardziej złagodził kwalifikację prawną czynu i uznał, że do obrażeń doszło nieumyślnie. Zarzuca sądowi pierwszej instancji wybiórcze potraktowanie dowodów, a szczególnie kluczową w tej sprawie opinię biegłego medyka sądowego. Zdaniem obrońcy, wynika ze niej, że do uderzenia mogło dojść przypadkiem, podczas wyszarpywania kija, a tym czasem sąd wykluczył taką wersję.
Sąd apelacyjny zajmie się sprawą pod koniec października. Gdyby przyjął taką kwalifikację, jak chce obrońca, Dariuszowi M. groziłaby tylko grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku.
Do zdarzenia doszło w maju ubiegłego roku. Jedenastoletni Adam bawił się z kolegami na podwórku. Wziął z domu kij bejsbolowy, koledzy mieli zabawkowe pistolety. Mieli kręcić filmiki telefonem komórkowym. Podeszła do nich grupka młodszych chłopców i zaczęła przeszkadzać. Adam zdenerwował się na rok młodszego Kubę i uderzył go w twarz. Potem zaczął przepraszać kolegę, ale ten postanowił poskarżyć się ojcu.
Gdy Adam zobaczył Kubę idącego z ojcem, podbiegł i zaczął tłumaczyć, co się stało. Dariusz M. wyrwał mu kij i uderzył nim w pośladki, a potem ręką w twarz. Adam odebrał kij, a oskarżony kazał mu wrócić z ojcem. Chłopak odezwał się do niego wulgarnie, a wtedy Dariusz M. znów próbował mu zabrać kij. Doszło do szarpaniny. Potem chłopiec stracił przytomność. Ostatnie, co zapamiętał, to widok Dariusza M., który zamachnął się kijem, jakby go chciał uderzyć. Chłopiec z roztrzaskaną głową trafił do szpitala.
Taki przebieg zdarzenia prokuratura ustaliła głównie na podstawie relacji Adama, którego dwukrotnie przesłuchano w obecności psychologa. Nie znalazł się żaden dorosły świadek uderzenia dziecka. W prokuraturze Dariusz M. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa chłopca. Twierdził, że do uderzenia doszło przypadkiem, gdy Adam chciał mu wyszarpnąć kij. Tę wersję podtrzymał przed sądem. Biegły medyk sądowy, który oceniał obrażenia chłopca, nie wykluczył, że mogło tak być.
- 20 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Klasyczny samosąd
condor
07.09.10, 11:37
Tatuś bandyta powinien odpowiadać także za samosąd. Nie miał absolutnie prawa podnieść ręki na to pokrzywdzone dziecko. Życzę mu żeby zgnił w pierdlu ! Ten sąd jak widać bardzo litościwy dla»
-
Patologia rodzi patologię
loban1980
07.09.10, 12:42
Bezsprzeczne jest, że 11 letnich dzieci nawet zdemoralizowanych nie można bić bejsbolem po głowie i za to należy się temu Panu solidna kara. Bezsprzeczne jest również, że 11 latek z »
-
Re: Będzie apelacja w sprawie dziecka uderzonego
tristram.shandy01
07.09.10, 14:25
Pięć lat to niby za dużo??? Co za czasy, powinien dostać minimum 10 i nakaz leczenia psychiatrycznego ten osiedlowy szeryf z powołania.»


