Brawa dla łódzkiego lotniska. Egzamin zdany na piątkę

Wioletta Gnacikowska
2010-09-05 , aktualizacja: 05.09.2010 20:20
A A A Drukuj
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta
Tłok na pasach startowych, w terminalu i przed terminalem. Łódzkie lotnisko przejęło większość lotów z Okęcia i sprawnie odprawiło pasażerów.
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta przejęło loty z remontowanego Okęcia
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta przejęło loty z remontowanego Okęcia
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta przejęło loty z remontowanego Okęcia
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja G
Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta przejęło loty z remontowanego Okęcia
W weekend na warszawskim Okęciu przeprowadzano remont skrzyżowania pasów startowych. Dlatego połączenia ze stolicy przeniesiono inne lotniska, najwięcej do Łodzi.

To był wielki sprawdzian dla niedużego portu, który dziennie przyjmuje kilkanaście samolotów. Teraz musiał obsłużyć ponad 40!

Wszystko zorganizowane jest super

Wielu wolontariuszy pomagało pasażerom. Nie było problemu ze znalezieniem miejsca na parkingu, bo większość czarterów dowiozła klientów autokarami. Na drodze z terminali ustawiono tablicę informującą o specjalnym pociągu do Warszawy, który odjeżdżał z Łodzi Kaliskiej godz. 24.10. Hostessy rozdawały ulotki o połączeniach kolejowych i wskazywały przystanek autobusy linii "L", który jechał na dworce Łódź Kaliska i Łódź Fabryczna.

W noc z piątku na sobotę na lotnisku spotykaliśmy Jacka Balcera, rzecznika LOT-u, który przyjechał sprawdzić, jak radzi sobie łódzkie lotnisko. - Po raz pierwszy nie zabłądziłem w Łodzi, bo oznakowania trasy na lotnisko są rewelacyjne. Nie było żadnych korków. Wszystko zorganizowane jest super - chwalił rzecznik.

Najtrudniejszy był sobotni poranek. Trzeba było odprawić jednocześnie pasażerów czterech samolotów Wizz Air, które w kilkuminutowych odstępach odlatywał na Wyspy Brytyjskie i do Madrytu. Samoloty "nocowały" na łódzkim lotnisku, więc były dużo wcześniej posprzątane i zatankowane. Jeden z nich odleciał z 40-minutowym opóźnieniem, bo stwierdzono drobną usterkę.

Gdy był wzmożony ruch, pasażerowie musieli stać w kolejkach do odprawy nawet godzinę. Jednych to irytowało, innych nie. - Czy się denerwuję? Wcale, przecież jadę na wakacje - mówił Michał, który wybierał się do Hurghady.

- Organizacja jest bardzo sprawna, dobra informacja. Fakt, że lotnisko nieduże, ale przecież na Okęciu też bywają kolejki - mówiła Beata, wybierająca się do Londynu.

Kiedy samoloty Wizz Air odleciały, lotnisko odprawiało pasażerów lotów czarterowych do Barcelony, na Cypr i Wyspy Kanaryjskie. Niespodziewanie musieli przyjąć dodatkowy nieplanowany czarter z Hurghady.

To nie była jedyna niespodzianka w ten weekend. W piątek o godz. 23 miał wylądować prezydent Bronisław Komorowski, który wracał z pierwszej zagranicznej podróży. Ostatecznie samolot z prezydentem poleciał na inne lotnisko. W sobotę małym wyczarterowanym samolotem przyleciał na mecz Polska - Ukraina w piłce nożnej prezydent Lecha Wałęsa, który został twarzą EURO 2012. W niedzielę odlatywała z Łodzi delegacja rządowa do Indii.

Nie było tak głośno

Najpoważniejszym zgrzytem było opóźnienie lotu Wizz Air do Irlandii. Wylot był zaplanowany na godz. 6, ale samolot - z powodu awarii - nie przyleciał do Łodzi. Niektórzy pasażerowie denerwowali się długim oczekiwaniem. - Czekamy z dwumiesięcznym dzieckiem od 4 rano, nie wiemy, czy w ogóle samolot przyleci - mówili państwo Ryś. W końcu samolot odleciał do Irlandii, ale to opóźnienie spowodowało spóźnienia kolejnych lotów Wizz Air.

Katarzyna Dobrowolska, rzeczniczka lotniska: - Przez weekend odprawiliśmy 18 tysięcy pasażerów.

Wiele osób przychodziło na lotnisko, żeby popatrzeć na startujące i lądujące samoloty. Zabrali aparaty i lornetki. Ustawiali się obok płyt postojowych i w tradycyjnym spotterskim miejscu na końcu ul. Prądzyńskiego. - Przyszliśmy popatrzeć, porobić zdjęcia, bo to przecież atrakcja. W końcu nie mamy na co dzień w Łodzi tak wielu samolotów - mówiła Małgorzata.

Łodzianie obawiali się nadmiernego hałasu. Okazało się, że nie był on dokuczliwy dla mieszkańców osiedli przy ul. Falistej i Retkini. - W noc z piątku na sobotę zupełnie nic nie słyszałem. Aż rano wsiadłem na rower i pojechałem na lotnisko sprawdzić, czy samoloty w ogóle lądują. Byłem zbudowany tym, jak wszystko sprawnie przebiega- mówi Bartek.

- Mieszkam na Rokiciu i, niestety, słychać było samoloty, budziły nas w nocy. Przez weekend to można jakoś przeżyć, ale gdyby tak miało być na stałe, byłoby ciężko - mówi Dorota.

Gdyby ktoś chciał szukać dziury w całym, może zarzucić łódzkiemu lotnisku, że: * w sobotę nie działała strona internetowa portu, * autobusy linii "L" spóźniały się, bo kierowcy zamiast ruszać z przystanku, sprzedawali bilety pasażerom.

Przez dwa kolejne weekendy lotnisko znów będzie pracować jak Okęcie.

Podziel się

  • 95 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład