Radny Niewiadomski przypomniał sobie, że nie pamięta

wiol
2010-09-01 , aktualizacja: 31.08.2010 20:48
A A A Drukuj
- Działałam zgodnie z wolą i na prośbę Pana radnego Józefa Niewiadomskiego - mówi radna Iwona Bartosik, która na sesji samorządu głosowała "na dwie ręce". A Niewiadomski na to: - Nie pamiętam, co mówiłem.
Iwona Bartosik
Fot.Dariusz Kulesza / AG
Iwona Bartosik
Przypomnijmy, w piątek "Super Express" zamieścił artykuł, że na ostatniej sesji radna Iwona Bartosik głosowała z użyciem elektronicznego systemu za Józefa Niewiadomskiego, z którym siedzi w ławce na sali obrad. Głosowanie dotyczyć miało uchwały o sprzedaży spółki miejskiej Łódzkiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego. Sprawą z urzędu zajęła się prokuratura. A Iwona Bartosik zawiesiła swoje członkostwo w SLD i klubie radnych Lewica.

W poniedziałek Iwona Bartosik powiedziała, że istotnie oddała głos za Józefa Niewiadomskiego na jego wyraźną prośbę i z jego upoważnienia. Wczoraj radna zwołała konferencję prasową, na której miała wystąpić wraz z Józefem Niewiadomskim. Ale radny nie przyszedł. Sama Iwona Bartosik odczytała oświadczenie, w którym napisała, że - jej zdaniem - nie dopuściła się żadnego oszustwa, ani nie naruszyła przepisów prawa. "Na prośbę Pana Radnego Józefa Niewiadomskiego, który ze względów zdrowotnych musiał na chwilę opuścić salę, zgodnie z Jego pełnomocnictwem głosowałam z Jego terminalu, używając pozostawionej w tym celu Jego karty do głosowania. Statut Miasta Łodzi, ani załączony do niego regulamin, ani też żadne inne przepisy nie zakazują upoważnienia innej osoby do głosowania za niego. Działałam zgodnie z wolą i na prośbę Pana radnego Józefa Niewiadomskiego. Żadne głosowania na tej sesji nie były głosowaniami kontrowersyjnymi. W związku z tym nie wprowadziłam nikogo w błąd, ani nie nadużyłam swoich uprawnień."

Jest oczywiste, że wystąpię na drogę sądową przeciwko "Super Ekspressowi" o naruszenie moich dóbr osobistych."

Jeszcze w poniedziałek Józef Niewiadomski powiedział TVP, że udzielił koleżance pełnomocnictwa. Ale wczoraj po południu sytuacja się zmieniła. Niewiadomski przypomniał sobie, że... nie pamięta, co powiedział do Iwony Bartosik, kiedy na feralnej sesji wychodził z sali obrad. - Czy powiedziałem "Wychodzę na chwilę", czy coś jeszcze? Nie wiem. Jest mi cholernie przykro, bo to z mojej winy cała ta historia - powiedział nam wczoraj Niewiadomski.

Dr Anna Młynarska-Sobaczewska z Katedry Prawa Konstytucyjnego UŁ twierdzi, że niemożliwe jest oddanie głosu za kogoś. - Jeśli prawodawca chce, żeby możliwe było głosowanie za kogoś, to musi to wyraźnie przewidzieć. Nie ma wątpliwości, że w ciałach kolegialnych taka ewentualność jest w ogóle wykluczona. Pani radna pełni funkcję z mandatu publicznego i nie może robić tego, czego prawo jej nie zakazuje. Musi robić dokładnie to, do czego jest powołana. Takie rozumowanie jest możliwe w przypadku osób prywatnych: jeśli prawo mi czegoś nie zakazuje, to w sferze mojej wolności mieści się dowolne działanie. Ale jest zasadnicza różnica między osobą prywatną i osobą pełniącą funkcje publiczne.

Dr Anna Młynarska-Sobaczewska mówi, że głosowanie przez pełnomocnika jest możliwe w pewnych strukturach, np. w korporacjach, ale musi być to wyraźnie przewidziane przez statut i musi być wyraźne upoważnienie. Osoba oddająca za kogoś głos, musi powiedzieć na początku w czyim imieniu działa i dostarczyć upoważnienie na piśmie. - Konstrukcja głosowania przez pełnomocnika rodzi w ogóle wiele wątpliwości, bo tak naprawdę oznacza tyle, co przekazanie głosu. Przecież nie ma pewności, jak ta osoba zagłosuje - tłumaczy.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • czerwony styl fullprawda 01.09.10, 10:20

    historia niczego ich nie nauczyła»

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład