Koniec transferów. Będą nowi w Widzewie, ŁKS i GKS?

Damian Bąbol, Bartłomiej Derdzikowski, Jerzy Walczyk
2010-08-30 , aktualizacja: 30.08.2010 17:55
A A A Drukuj
We wtorek o północy kończy się okres transferowy. Widzew i PGE GKS Bełchatów nie planują już żadnych wzmocnień. Za to do ŁKS-u trafi jeszcze jeden piłkarz
Piotr Klepczarek
Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta
Piotr Klepczarek
Nasze kluby - choćby wzorem Polonii Warszawa - nie wydawały tego lata wielkich pieniędzy na nowych zawodników. Wszystkie brały piłkarzy głównie za darmo, zwykle takich, którzy nie mieli ważnych kontraktów.

Widzew: Bez transferu last minute

Do Widzewa latem trafiło czterech piłkarzy - Paweł Grischok, Rafał Grzelak, Prejuce Nakoulma i Bruno Pinheiro. I na tym koniec. - Zrealizowaliśmy z nawiązką nasze plany transferowe tego lata. Planowaliśmy pozyskanie trzech zawodników, a podpisaliśmy kontrakty z czterema. Tym razem więc wyjątkowo nie planujemy już nabytków na ostatnią chwilę - zapewnia Mateusz Cacek, wiceprezes Widzewa. Rok temu, w ostatnim dniu okna transferowego, na al. Piłsudskiego trafił Krzysztof Ostrowski.

Teraz kolejnych nowych widzewiaków raczej nikt się nie spodziewał. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne było odejście któregoś z piłkarzy, zwłaszcza Sebastiana Madery. 25-letniego stopera chciał (i wciąż chce) Zawisza Bydgoszcz, w którym bardzo dużo do powiedzenia ma Zbigniew Boniek. To właśnie on sprowadził Maderę do Widzewa kilka lat temu. Teraz to mu się nie uda, bo nie doszedł do porozumienia z szefami klubu z al. Piłsudskiego. Być może temat wróci zimą, bo właśnie wtedy piłkarz może podpisać umowę z nowym klubem. Ta z Widzewem kończy się w czerwcu. Rundę jesienną Madera spędzi więc w rezerwach, bo trener Andrzej Kretek, wiedząc, że piłkarz nie wiąże swojej przyszłości z Widzewem, nie włącza go do meczowej kadry.

W bardzo podobnej sytuacji jest Bartosz Fabiniak - też ma jeszcze roczny kontrakt, też nie mieści się w pierwszym zespole i też został wystawiony na listę transferową. Tyle tylko że na 28-letniego bramkarza nie ma chętnych. Działacze szukali dla niego miejsca w greckim Levadiakosie, ale temat szybko upadł. Jesień Fabiniak na pewno spędzi więc w rezerwach, bo nic nie wskazuje na to, by znalazł nowy klub w ostatnim dniu okienka transferowego. Ani on, ani nikt inny. - Nie ma żadnych decyzji w tym zakresie - zapewnia Cacek.

Po czterech spotkaniach nowego sezonu władze Widzewa są zadowolone z nowych zawodników. - Pierwsze mecze, które rozgrywaliśmy z trudnymi przeciwnikami, pokazały, że mamy drużynę silną nie tylko w realiach pierwszoligowych. A i tak zespół grał w osłabieniu, bo brakowało kilku naszych kluczowych zawodników, z Marcinem Robakiem na czele - mówi Cacek. - Uważamy, że mamy drużynę z ambicjami i dobrze przygotowaną do rozgrywek ekstraklasy. Na pewno jeszcze zespół wymaga wzmocnień, by realizować nasze plany w zakresie walki na arenie europejskiej. Należy jednak pamiętać, że zwiększenie potencjału drużyny to nie tylko transfery, ale przede wszystkim rozwój poszczególnych zawodników w klubie i zespołu jako całości. Liczymy, że pod okiem trenera Kretka będziemy obserwować postępy też na tym polu i każdy zawodnik będzie podnosił swoją wartość. Chcemy wspólnie ze sztabem szkoleniowym doprowadzić do sytuacji, w której coraz rzadziej będziemy kupowali zawodników do pierwszego zespołu, a coraz częściej będziemy wprowadzali zawodników z Młodej Ekstraklasy, których umiejętności pozwolą na grę w Europie.

PGE GKS: White and the end

Żadnych nowych transferów nie będzie też już w klubie z Bełchatowa. Ostatnim nowym graczem trzeciej w tabeli ekstraklasy drużyny został w piątek 28-letni Jeremiah White, który może grać w pomocy i w ataku. Amerykanin, który ma koncie jeden występ w reprezentacji, podpisał roczny kontrakt. Ostatnio występował w Arabii Saudyjskiej.

Wcześniej piłkarzami PGE GKS-u zostali Zlatko Tanevski (wcześniej Lech Poznań), Grzegorz Baran (Ruch Chorzów), Marcin Żewłakow (APOEL Nikozja), Wojciech Jarmuż (Flota Świnoujście) oraz Marcus da Silva (Orkan Rumia). Trzech pierwszych wywalczyło miejsca w pierwszym składzie.

Bardzo zadowolony z transferów jest trener Maciej Bartoszek. - Po pierwsze, udało nam się zastąpić tych, którzy odeszli, równorzędnymi, a nawet lepszymi piłkarzami. Po drugie, po czterech kolejkach mamy na koncie dziewięć punktów. Nie można się nie cieszyć - wyjaśnia szkoleniowiec bełchatowian. - Kolejne transfery? Zostawiamy je na przerwę zimową. Wtedy będziemy myśleć o wzmocnieniu obrony.

Za wzmocnienie można też uznać powrót do drużyny Dawida Nowaka, który latem podpisał wstępną umowę z Polonią Warszawa mającą obowiązywać od nowego roku. - Dawid rozpoczął treningi i wszystko wskazuje na to, że będzie nadal u nas grał. Niczego nie można jednak wykluczyć, nawet tego, że do wtorku do północy Polonia zdecyduje się na jego wykupienie. Jeśli tak się nie stanie, to Dawid zostaje u nas. Zaczniemy z nim wtedy rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu - twierdzi Jacek Zatorski, prezes klubu.

ŁKS: Jeszcze jeden!

Najwięcej piłkarzy sprowadził latem pierwszoligowy ŁKS, aż jedenastu. Strzałem w dziesiątkę było zatrudnienie Jakuba Koseckiego i Marcina Mięciela, którzy w pięciu meczach strzelili aż siedem z dziewięciu goli zdobytych przez zespół.

Trener Andrzej Pyrdoł liczył, że do jego drużyny dołączy jeszcze jeden doświadczony napastnik. Plotkowano m.in. o Mariuszu Ujku, ale były piłkarz PGE GKS-u ostatecznie trafił do Polonii Bytom. Na al. Unii żaden nowy ofensywny gracz już nie przyjedzie. - Prowadzimy rozmowy z kandydatami do gry w ŁKS-ie, ale raczej pod kątem zimowego okienka transferowego - wyjaśnia Jakub Urbanowicz, prezes ŁKS-u, który stoi na straży klubowych finansów. A w kasie nie ma już pieniędzy na wzmacnianie drużyny, chociaż... Jest niemal przesądzone, że do drużyny dołączy jeszcze jeden nowy piłkarz, ale do defensywy. Mowa o lewym obrońcy Piotrze Klepczarku (inny Piotr Klepczarek, grający po prawej stronie defensywy, trafił na al. Unii tego lata). - Nie ukrywam, że dostałem ofertę z ŁKS-u i z niej skorzystam - zapowiada wychowanek łódzkiego klubu, który występował w nim ostatnio ponad pół roku temu. - Mam też propozycję z innego pierwszoligowego klubu, ale szefowie ŁKS-u są bardziej konkretni.

Rundę wiosenną 28-letni piłkarz spędził w Jagiellonii Białystok, ale nie wywalczył miejsca w składzie. Jego kontrakt jest ważny do końca roku, ale piłkarz zapewnia, że nie będzie problemu z jego wcześniejszym rozwiązaniem. Do ŁKS-u przyjdzie więc za darmo.

Najlepsi według "Gazety"

Spośród 21 graczy, których sprowadziły latem nasze kluby, nie wszyscy się na razie sprawdzili. Na razie, bo za piłkarzami ekstraklasy cztery kolejki, a pierwszej ligi o jedną więcej. A kto zasłużył na wyróżnienie?

1. Marcin Żewłakow

Bezsprzecznie najlepszy z nowych i to chyba w całej ekstraklasie. Zdobył cztery gole, jest współliderem strzelców ligi.

2. Marcin Mięciel

Napastników rozlicza się z goli, a 34-letni piłkarz zdobył ich już cztery, które przy okazji dały drużynie cztery punkty.

3. Bruno Pinheiro

Do polskiej ligi rzadko trafiają Portugalczycy. Pinheiro jest dowodem na to, że warto stawiać na rodaków Cristiano Ronaldo. 23-letni piłkarz bardzo dobrze spisuje się w roli defensywnego pomocnika i stopera (w pucharowym meczu z Zawiszą Bydgoszcz), a na pewno jeszcze nie pokazał wszystkiego, co potrafi.

4. Grzegorz Baran

Defensywny pomocnik udanie zastąpił w pierwszym składzie Patryka Rachwała, bez którego trudno było sobie przez lata wyobrazić drużynę z Bełchatowa.

5. Jakub Kosecki

Jeden z najlepszych piłkarzy Młodej Ekstraklasy w poprzednim sezonie w Legii miał prawdziwe wejście smoka do ŁKS-u. Już w pierwszym meczu dał swojej nowej drużynie wygraną w prestiżowym meczu z Pogonią Szczecin. W kolejnych spotkaniach dołożył jeszcze dwa gole.

6. Dariusz Kłus

ŁKS nie miał tak dobrego defensywnego pomocnika od czasów... Dariusza Kłusa, który z al. Unii odszedł cztery lata temu.

7. Krzysztof Mączyński

Wiosną poprzedniego sezonu napastnicy ŁKS-u tłumaczyli, że nie strzelają goli, bo nie ma kto im podawać. Wrócił Mączyński, wróciły gole.

Pozostali nowi na razie nie zasłużyli naszym zdaniem na miejsce w tym zestawieniu. Najbliżej niego są Zlatko Tanevski, który solidnie spisuje się w defensywie PGE GKS-u (ale nienajlepiej spisał się w meczu z Ruchem Chorzów), Marcin Smoliński, który jeszcze nie gra tak dobrze, jak podczas ostatniego pobytu przy al. Unii, i Paweł Grischok z Widzewa, który na pewno ma potencjał, ale na razie zbyt rzadko pokazuje to na boisku.

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład