Walka o dziecko: wyzwiska, szarpanina i odkręcony gaz
2010-08-12
, aktualizacja: 12.08.2010 17:28
Do drzwi jednego z mieszkań przy ul. Nawrockiego w Pabianicach zapukał kurator sądowy wraz z matką rocznego chłopca, by na mocy postanowienia sądu odebrać dziecko i przekazać matce. Dziadkowie, opiekujący się malcem pod nieobecność ojca, za żadne skarby nie chcieli go oddać.
ZOBACZ TAKŻE
- Chciał rozmawiać z żoną, najechała na niego ciągnikiem (17-08-10, 14:03)
- Proces oskarżonego o porwanie i zgwałcenie żony (16-08-10, 14:25)
- Dźgnęła męża nożem. Prokurator chce... niższej kary (15-08-10, 22:00)
- Labrador Black wywęszył kilogramy nielegalnego tytoniu (13-08-10, 14:50)
- 57-letni mężczyzna spadł z dachu. Zginął na miejscu (13-08-10, 13:55)
- Z sądu: chciała zabić teściową, aby móc spłacić kredyt? (12-08-10, 21:02)
- Wyzwiska, groźby, napady - wojna taksówkowa w Łodzi (12-08-10, 08:00)
- Rozbój na Kilińskiego. Napastniczki miały 16 i 17 lat (11-08-10, 14:46)
- Wsiadł na tylne siedzenie auta, ukradł telefon i uciekł (10-08-10, 12:10)
- 18-letnie złodziejki: ukradły telefon, groziły pobiciem (09-08-10, 13:05)
- Próbował zabić nożem nowego partnera byłej żony (28-07-10, 15:43)
W mieszkaniu doszło do wyzwisk, szarpaniny, przepychanek, wyrywania sobie nawzajem chłopca, aż niecodzienne zajście musieli rozwiązać wezwani na miejsce policjanci. Kurator sądowy widząc, że nie poradzi sobie z wyegzekwowaniem postanowień sądowych o pomoc poprosił policjantów. Stróże prawa także natrafili na opór i agresywne zachowanie dziadków. W pewnej chwili babcia, trzymając chłopca na rękach wyszła na balkon czwartego piętra, stanęła przy barierce i zagroziła, że skoczy.
Przybyły na pomoc kolejny patrol policji wyprowadził agresywnego i utrudniającego czynności dziadka. Kobieta weszła z balkonu do mieszkania, mocno ściskając chłopca w rękach. Policjanci widząc, że malec ma trudności z oddychaniem wezwali pogotowie, a gdy lekarz badał małego pacjenta, stróże prawa poczuli ulatniający się z kuchni gaz. Natychmiast zakręcili kurek, który prawdopodobnie odkręciła babcia i przewietrzyli mieszkanie. W tym samym czasie do domu wrócił ojciec chłopca, który dowiedziawszy się o celu wizyty pracownika sądu i jego żony wpadł w szał. Swoją agresję i niezadowolenia próbował wyładować na interweniujących policjantach. Widząc jednak, że na nic zda się stawiany również przez niego opór, poprosił stróżów prawa, by pozwolili mu wziąć dziecko na ręce i się z nim pożegnać. Po chwili jednak stwierdził, że nie odda dobrowolnie malca.
Mundurowi przymusowo odebrali chłopczyka ojcu, przekazując go kuratorowi, który wspólnie z lekarzem pogotowia podjął decyzję o przewiezieniu małego pacjenta na obserwację do szpitala. Gdy chłopczyk wraz z matką przebywali już na oddziale dziecięcym, dziadkowie przyjechali do szpitala i stojąc pod zamkniętymi drzwiami oddziału krzyczeli, by lekarze natychmiast oddali im dziecko. Interweniowali pracownicy ochrony.
Przybyły na pomoc kolejny patrol policji wyprowadził agresywnego i utrudniającego czynności dziadka. Kobieta weszła z balkonu do mieszkania, mocno ściskając chłopca w rękach. Policjanci widząc, że malec ma trudności z oddychaniem wezwali pogotowie, a gdy lekarz badał małego pacjenta, stróże prawa poczuli ulatniający się z kuchni gaz. Natychmiast zakręcili kurek, który prawdopodobnie odkręciła babcia i przewietrzyli mieszkanie. W tym samym czasie do domu wrócił ojciec chłopca, który dowiedziawszy się o celu wizyty pracownika sądu i jego żony wpadł w szał. Swoją agresję i niezadowolenia próbował wyładować na interweniujących policjantach. Widząc jednak, że na nic zda się stawiany również przez niego opór, poprosił stróżów prawa, by pozwolili mu wziąć dziecko na ręce i się z nim pożegnać. Po chwili jednak stwierdził, że nie odda dobrowolnie malca.
Mundurowi przymusowo odebrali chłopczyka ojcu, przekazując go kuratorowi, który wspólnie z lekarzem pogotowia podjął decyzję o przewiezieniu małego pacjenta na obserwację do szpitala. Gdy chłopczyk wraz z matką przebywali już na oddziale dziecięcym, dziadkowie przyjechali do szpitala i stojąc pod zamkniętymi drzwiami oddziału krzyczeli, by lekarze natychmiast oddali im dziecko. Interweniowali pracownicy ochrony.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
27 głosów
-
Walka o dziecko: wyzwiska, szarpanina i odkręco...
widokzkuchni
13.08.10, 15:09
Kiedy będzie można to obejrzeć na YouTubie?»




