Walka o dziecko: wyzwiska, szarpanina i odkręcony gaz

red
2010-08-12 , aktualizacja: 12.08.2010 17:28
A A A Drukuj
Do drzwi jednego z mieszkań przy ul. Nawrockiego w Pabianicach zapukał kurator sądowy wraz z matką rocznego chłopca, by na mocy postanowienia sądu odebrać dziecko i przekazać matce. Dziadkowie, opiekujący się malcem pod nieobecność ojca, za żadne skarby nie chcieli go oddać.
Policja
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Policja
W mieszkaniu doszło do wyzwisk, szarpaniny, przepychanek, wyrywania sobie nawzajem chłopca, aż niecodzienne zajście musieli rozwiązać wezwani na miejsce policjanci. Kurator sądowy widząc, że nie poradzi sobie z wyegzekwowaniem postanowień sądowych o pomoc poprosił policjantów. Stróże prawa także natrafili na opór i agresywne zachowanie dziadków. W pewnej chwili babcia, trzymając chłopca na rękach wyszła na balkon czwartego piętra, stanęła przy barierce i zagroziła, że skoczy.

Przybyły na pomoc kolejny patrol policji wyprowadził agresywnego i utrudniającego czynności dziadka. Kobieta weszła z balkonu do mieszkania, mocno ściskając chłopca w rękach. Policjanci widząc, że malec ma trudności z oddychaniem wezwali pogotowie, a gdy lekarz badał małego pacjenta, stróże prawa poczuli ulatniający się z kuchni gaz. Natychmiast zakręcili kurek, który prawdopodobnie odkręciła babcia i przewietrzyli mieszkanie. W tym samym czasie do domu wrócił ojciec chłopca, który dowiedziawszy się o celu wizyty pracownika sądu i jego żony wpadł w szał. Swoją agresję i niezadowolenia próbował wyładować na interweniujących policjantach. Widząc jednak, że na nic zda się stawiany również przez niego opór, poprosił stróżów prawa, by pozwolili mu wziąć dziecko na ręce i się z nim pożegnać. Po chwili jednak stwierdził, że nie odda dobrowolnie malca.

Mundurowi przymusowo odebrali chłopczyka ojcu, przekazując go kuratorowi, który wspólnie z lekarzem pogotowia podjął decyzję o przewiezieniu małego pacjenta na obserwację do szpitala. Gdy chłopczyk wraz z matką przebywali już na oddziale dziecięcym, dziadkowie przyjechali do szpitala i stojąc pod zamkniętymi drzwiami oddziału krzyczeli, by lekarze natychmiast oddali im dziecko. Interweniowali pracownicy ochrony.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład