Uniwersytet Medyczny przyjmie jednak więcej studentów
2010-08-11
, aktualizacja: 11.08.2010 21:26
Po naszej publikacji łódzka uczelnia przyjmie na Wydział Lekarski przynajmniej o 30 studentów więcej, niż zapowiadała. To dobra wiadomość dla tych, którzy poczuli się wystawieni do wiatru
ZOBACZ TAKŻE
- Bez karty jednego z banków do szkoły nie wejdziesz (01-09-10, 11:00)
- Studenci szukają mieszkań. Będą, ale dużo droższe (23-08-10, 20:19)
- Skończyłeś studia? Bierz pieniądze i zakładaj firmę (22-08-10, 21:22)
- Zielone indeksy odejdą do lamusa. Najpierw na PŁ (18-08-10, 09:55)
- UM pokazał klasę - komentarz (11-08-10, 21:28)
- Studia: byli na liście przyjętych, indeksów nie dostaną (09-08-10, 21:00)
- Rząd daje kasę na strategiczne kierunki. Studenci biorą (08-08-10, 21:37)
- Będzie pierwszy profesor oświaty w Łodzi. Gratulujemy! (29-07-10, 19:33)
- Rekrutacja na studia: w Łodzi będzie więcej inżynierów (20-07-10, 09:00)
We wtorek opisaliśmy historię Doroty*, która w tym roku zrealizowała swoje marzenie: dostała się na medycynę. 7 lipca ze strony internetowej Uniwersytetu Medycznego dowiedziała się, że została zakwalifikowana na Wydział Lekarski. Pięć dni później złożyła w UM świadectwo maturalne, kopię dowodu osobistego, zdjęcia. Uczelnia przyjęła dokumenty, pani z działu rekrutacji poinstruowała, gdzie i kiedy zgłosić się po indeks i plan zajęć. Ale w zeszłym tygodniu Dorota odebrała telefon. Pracownik UM tłumaczył, że na Wydział Lekarski uczelnia przyjęła zbyt wiele osób, dlatego ona zostanie przeniesiona na Wydział Wojskowo-Lekarski. - Byłam zdumiona! - opowiadała nam Dorota. - Chciałam studiować na Wydziale Lekarskim, bo ma lepszą opinię.
W poniedziałek od dziennikarza "Gazety" Dorota dowiedziała się, że w ogóle nie została przyjęta na łódzką uczelnię. Jak to możliwe? Próg punktowy na Wydział Lekarski pokonało 320 osób. Ale kilka dni po ogłoszeniu ich nazwisk na stronie UM minister zdrowia dał pieniądze na kształcenie tylko 260 osób na tym wydziale. Ci, którzy pokonali próg, ale nie złapali się w limicie, według uczelni zwyczajnie nie dostali się na studia.
Przemysław Andrzejak, rzecznik UM, tłumaczył, że ten rok jest wyjątkowy, bo na Wydział Lekarski zgłosiło się dwa razy więcej kandydatów niż dotychczas, dlatego więcej osób pokonało próg. I pocieszał, że dla wszystkich pechowców znajdą się miejsca na Wydziale Wojskowo-Lekarskim, a to "taki sam" wydział jak lekarski.
Po naszej publikacji odezwało się wielu Czytelników. Wśród nich tacy jak Dorota - wpuszczeni przez uczelnię w maliny. W środę Andrzejak powtórzył, że wszyscy znad progu punktowego zostaną przyjęci, ale już niekoniecznie na Wydział Wojskowo-Lekarski. - Również na lekarski - nieoczekiwanie rozmnożył warianty. - Rozmawiamy z kandydatami i zastanawiamy się, ilu przyjąć ponad ministerialny limit.
To słowa z godz. 11. O godz. 13.45 rzecznik sam skontaktował się z redakcją i doprecyzował: - Na Wydział Lekarski przyjmiemy 290 osób, a więc 30 ponad limit. Niewykluczone, że liczba jeszcze urośnie, bo ośmiu kandydatów się waha.
Nowe decyzje uniwersytetu ucieszą zwłaszcza tych, którzy - jak Dorota - dostali się na więcej niż jedną uczelnię medyczną. Składając dokumenty w Łodzi, z innych automatycznie rezygnowali, zostając na koniec z "wyborem": Wydział Wojskowy w UM albo żaden. Listy osób przyjętych na oba wydziały łódzka uczelnia opublikuje lada dzień.
* Imię dziewczyny zostało zmienione
W poniedziałek od dziennikarza "Gazety" Dorota dowiedziała się, że w ogóle nie została przyjęta na łódzką uczelnię. Jak to możliwe? Próg punktowy na Wydział Lekarski pokonało 320 osób. Ale kilka dni po ogłoszeniu ich nazwisk na stronie UM minister zdrowia dał pieniądze na kształcenie tylko 260 osób na tym wydziale. Ci, którzy pokonali próg, ale nie złapali się w limicie, według uczelni zwyczajnie nie dostali się na studia.
Przemysław Andrzejak, rzecznik UM, tłumaczył, że ten rok jest wyjątkowy, bo na Wydział Lekarski zgłosiło się dwa razy więcej kandydatów niż dotychczas, dlatego więcej osób pokonało próg. I pocieszał, że dla wszystkich pechowców znajdą się miejsca na Wydziale Wojskowo-Lekarskim, a to "taki sam" wydział jak lekarski.
Po naszej publikacji odezwało się wielu Czytelników. Wśród nich tacy jak Dorota - wpuszczeni przez uczelnię w maliny. W środę Andrzejak powtórzył, że wszyscy znad progu punktowego zostaną przyjęci, ale już niekoniecznie na Wydział Wojskowo-Lekarski. - Również na lekarski - nieoczekiwanie rozmnożył warianty. - Rozmawiamy z kandydatami i zastanawiamy się, ilu przyjąć ponad ministerialny limit.
To słowa z godz. 11. O godz. 13.45 rzecznik sam skontaktował się z redakcją i doprecyzował: - Na Wydział Lekarski przyjmiemy 290 osób, a więc 30 ponad limit. Niewykluczone, że liczba jeszcze urośnie, bo ośmiu kandydatów się waha.
Nowe decyzje uniwersytetu ucieszą zwłaszcza tych, którzy - jak Dorota - dostali się na więcej niż jedną uczelnię medyczną. Składając dokumenty w Łodzi, z innych automatycznie rezygnowali, zostając na koniec z "wyborem": Wydział Wojskowy w UM albo żaden. Listy osób przyjętych na oba wydziały łódzka uczelnia opublikuje lada dzień.
* Imię dziewczyny zostało zmienione
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




