Było zielono, są hałdy śmieci. Mieszkańcy: "Pomóżcie"

Marcin Markowski
2010-08-10 , aktualizacja: 10.08.2010 20:18
A A A Drukuj
Śmieci czy towar handlowy - nie ważne, urody okolicy nie dodają fot. Marek Fornalczyk Śmieci czy towar handlowy - nie ważne, urody okolicy nie dodają
- To towar handlowy, a nie śmieci - twierdzi właściciel góry. Mimo to mieszkańcy jej nie chcą i proszą o pomoc "Gazetę"
Śmieci czy towar handlowy - nie ważne, urody okolicy nie dodają
fot. Marek Fornalczyk
Śmieci czy towar handlowy - nie ważne, urody okolicy nie dodają
Góra pojawiła się między ulicami Żwirki i Radwańską, na niezabudowanym skwerze otoczonym przez remontowany pawilon i stare śródmiejskie kamienice. To właściwie dwie góry, usypane - na oko - z obudów po monitorach, komputerach i telewizorach. Jedna jest czarna, druga biała. U ich podnóża stoją wypełnione po brzegi worki. Czym - nie wiadomo.

Mieszkańcy sąsiednich kamienic twierdzą, że góry wciąż rosną. - Jeszcze niedawno podwórko było zielone, a dziś coraz większa kupa śmieci - denerwuje się mężczyzna w koszulce polo.

- Kto to słyszał w środku miasta takie wysypisko!? - kręci głową lokatorka, której okna wychodzą na góry.

Jeden z mieszkańców napisał skargę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. "W dzień dokucza nam ciągły hałas, kurz i smród wydobywający się z nagrzanych na słońcu plastikowych odpadów (...). Obecny stan, pomijając względy zdrowotne, ekologiczne i estetyczne, stanowi również zagrożenie pożarowe" - czytamy w skardze.

W pawilonie sąsiadującym z wysypiskiem jest firma przyjmująca zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny. Mieszkańcy twierdzą, że to ona wysypuje śmieci. I proszą "Gazetę" o pomoc.

- To nie śmieci tylko towar handlowy. Gdy uzbiera się go więcej, kontrahent przyjedzie ciężarówką i zabierze - mówi nam prezes firmy Józef Jakubik. Zapewnia, że "towar" nie szkodzi zdrowiu mieszkańców: - Plastik się nie rozpuszcza. Jest materiałem bezpiecznym, a na jego składowanie mam pozwolenie.

"Gazeta": - Na składowanie przy Wólczańskiej 162?

Jakubik: - Pozwolenie wydaje się na siedzibę firmy. A plastik trzymam na terenie, który dzierżawię. Gdy tylko go utwardzę, postawię kontenery i wtedy lepiej to będzie wyglądać.

Sprawę - dzięki skardze jednego z mieszkańców - zna już Krzysztof Wójcik, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Wejdziemy na teren i sprawdzimy, co to za odpady i czy firma ma pozwolenie na ich magazynowanie w tym miejscu - zapowiada Wójcik. O tym, co ustali, powiadomi Urząd Miasta Łodzi. - Bo tylko gmina, w razie stwierdzonych przez nas nieprawidłowości, może nakazać usunięcie śmieci - wyjaśnia dyrektor WIOŚ.

marcin.markowski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład