Se-ma-for: - Zamiast realnej pomocy - ochłapek od władz

Jakub Wiewiórski
2010-08-03 , aktualizacja: 03.08.2010 18:54
A A A Drukuj
Ogłoszeniu przez Łódź Film Commission wyników tegorocznego konkursu na dofinansowanie produkcji filmowych towarzyszyły duże emocje. Bardzo emocjonalnie krytykował go Zbigniew Żmudzki, szef Se-ma-fora, który liczył na 300-400 tys. zł dotacji na serial o Zajączku Parauszku, a dostał 50 tys. zł
Zbigniew Żmudzki szef Se-ma-fora
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Zbigniew Żmudzki szef Se-ma-fora


Rozmowa ze Zbigniewem Żmudzkim

Jakub Wiewiórski: Gdy okazało się, że na animacje magistrat przeznaczył 100 tys. zł do podziału między dwóch producentów, powiedział Pan, że jałmużny nie przyjmie. Emocje trochę opadły?

Zbigniew Żmudzki: Nie. Naprawdę źle się dzieje z łódzką kulturą. Łódzki fundusz filmowy, który był chlubą miasta i jego wizytówką, został poważnie ograniczony. Był pierwszy w kraju, miał się rozwijać, tymczasem z miliona obcięto go do 700 tys. zł. Zdecydowana większość funduszy w innych regionach Polski jest bogatsza niż łódzkie. Na dodatek przy tej zmniejszonej kwocie miasto traktuje animację "per noga". Na trzy fabuły przeznacza się pół miliona złotych, a na animacje, których koszt realizacji wcale nie jest niższy - 100 tys. zł. Z tego my dostajemy połowę, czyli tyle samo co firma Breakthru, mimo że my mamy osiem odcinków po 13 minut, a oni trzy trzy-cztero-minutowe etiudy. Te etiudy są integralną częścią projektu "Latająca maszyna", na który dostali już 300 tys. z łódzkiego funduszu w ubiegłym roku.

Skoro pieniędzy było mniej, może warto było zaproponować coś mniejszego niż drogi serial?

- Gdybyśmy występowali z projektem filmu krótkometrażowego, nie miałbym pretensji. W ubiegłym roku na ośmiominutową "Walizkę" dostaliśmy 122 tys. zł i to była bardzo znacząca pomoc. Gdybyśmy od początku wiedzieli, że na animację magistrat przeznaczy tylko 100 tys. zł, w ogóle nie startowalibyśmy z serialem, tylko z małym krótkim filmem. Wtedy 50 tys. zł byłoby znaczącym dofinansowaniem. Ale składając wniosek na tak duży projekt, liczyliśmy na dofinansowanie podobne do tego, jakie dostały pełnometrażowe filmy.

Ale przecież filmy oceniali eksperci. Może uznali, że proponowane fabuły są po prostu lepsze?

- Nie wiem, czy eksperci, czy urzędnicy. Oczekiwałbym jasnego komunikatu, że projekt się nie podobał, albo że Parauszek nie zasługuje na wsparcie, bo miasto popiera twórczość wysokiego lotu dla dorosłych, a nie komercję dla dzieci. Mam wrażenie, że Se-ma-forem władze lubią się chwalić, natomiast na realną pomoc nie można liczyć. Dostaliśmy ochłapek, żebyśmy nie krzyczeli, że nic nam nie dano. Ale miasto zaoszczędzi te 50 tys. zł. Bo przy tym poziomie dotacji nie zaczniemy produkcji Parauszka. Mieliśmy obiecane 1,5 mln zł z PISF. Wiele wskazuje na to, że TVP weszłaby w produkcję, pozyskaliśmy prywatnych koproducentów ze Szwajcarii i Warszawy. Ale bez przynajmniej 300 tys. zł z Łodzi budżet się nam nie domknie.

Filmy fabularne trafią do kin. Obejrzy je sporo ludzi i będzie to dobra promocja dla Łodzi. Dlatego pewnie większość pieniędzy z Funduszu trafi do producentów filmów aktorskich.

- Który z filmów dotąd dotowanych odniósł duży sukces i miał ogromną oglądalność? Który dobrze promował miasto? W mojej ocenie żaden.

Natomiast nazwa Se-ma-for jest świetnie rozpoznawalna ze względu na telewizyjne dobranocki. W każdym odcinku Uszatka czy Colargola jest informacja, że film zrealizowano w Studiu Małych Form Filmowych "Se-ma-for" w Łodzi. Tego typu seriale bardzo dobrze sprzedaje się na całym świecie. Rozmawiałem w zeszłym tygodniu z szefową działu eksportu TVP. Powiedziała mi, że puścili na targach w Cannes teledysk "Parauszka" i natychmiast pojawiło się kilku kontrahentów, którzy chcieli kupić na pniu cały serial. Jest jednak jedno "ale". Rozpowszechniać taki serial można łatwo, tylko najpierw trzeba go zrobić, a na to potrzeba pieniędzy. Miasto powinno podjąć decyzję, po co jest ten fundusz. Czy ma służyć wsparciu łódzkich producentów, czy tych, którzy tu przyjeżdżają na parę dni zdjęciowych.

Chyba i łódzkich, i tych z Polski, i ze świata...

- Ciekawe, w jaki sposób, skoro pieniędzy jest mniej niż w ubiegłym roku, choć obiecywano, że będzie dokładnie odwrotnie.

* Zbigniew Żmudzki jest szefem Se-ma-fora produkującego filmy animowane

Podziel się

  • 48 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Se-ma-for: - Władze dają ochłapek jazzman1979 03.08.10, 20:21

    Zamiast rozwiązywać problemy mieszkańców, miasto rozdaje NASZE pieniądze napierdoły .... »

  • Se-ma-for: - Zamiast realnej pomocy - ochłapek ... adamowski1 03.08.10, 23:22

    Ekipa Kropka szastała forsą na "promocję" miasta w Angielskiej prasie iTV,kasy nie skąpili,a dla wytwórni która zdobyła Oscara ochłapy.Niech żyjąnasi urzędnicy,a może ktoś kto decydował o »

  • Se-ma-for: - Zamiast realnej pomocy - ochłapek ... elwisz.czosnek 04.08.10, 11:25

    Czy w Semaforze źle się dzieje to zupełnie inna dyskusja, Czy promuje miasto - też inny temat. Obcięcie funduszy na kulturę w mieście które kandyduje ESK2016 to porażka bezdyskusyjna. »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład