Nowy komisarz od produkcji filmowej
2010-07-30
, aktualizacja: 30.07.2010 19:11
Tomasz Sadzyński jako szefa instytucji, która ma ściągać do Łodzi filmowe produkcje, zatrudnił kolegę Dariusza Jońskiego. Swojego zastępcy. W środowisku zawrzało. To "osoba nierozpoznawalna dla producentów i twórców filmowych" - piszą o nowym szefie Łódź Film Commission prorektorzy Filmówki
ZOBACZ TAKŻE
- Łódź rozdaje pieniądze na filmy. I awantura gotowa (30-07-10, 19:08)
Pomysł na to, by powołać Łódź Film Commission, wziął się z wizyty prorektorów Szkoły Filmowej w USA. W Stanach przekonywano, że taka instytucja ściągnie do Łodzi filmowców, a miasto na tym zarobi. Profesorowie dali się zarazić pomysłem. I po powrocie to już oni zarażali - władze i radnych.
Łódź Film Commission powstała jako pierwsza w Polsce w kwietniu 2009 roku. Na jej czele stanęła Monika Głowacka, która po objęciu władzy przez komisarza Tomasza Sadzyńskiego została też p.o. dyrektorką wydziału kultury. Obie funkcje łączyła do lipca. Zastąpił ją Jarosław Olbrychowski.
Olbrychowski nie pracował wcześniej w administracji. W magistracie pojawił się, bo wygrał konkurs na stanowisko podinspektora w zespole ds. filmu w wydziale kultury. - W naborze pokonałem 25 kandydatów. Zdałem testy kwalifikacyjne z wiedzy o filmie i z angielskiego, przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną - mówi Olbrychowski.
Miał być podinspektorem (wyniki naboru ogłoszono 6 lipca), ale już niespełna tydzień później został przedstawiony jako nowy komisarz i człowiek z "wieloletnim doświadczeniem w produkcji filmów". W rzeczywistości pracował przy trzech filmach reżyserowanych przez brata Mariusza - "Mydło z ludzi", "Jestem synem ludobójcy" i "Piekło na ziemi obiecanej". Olbrychowski jest zatrudniony o stopień wyżej, niż wynikałoby to z konkursu. - Kiedy pan prezydent zdecydował się powierzyć mi funkcję komisarza filmowego, otrzymałem awans na stanowisko inspektora, na które spełniam wszystkie ustawowe wymagania - wyjaśnia.
"[To, że komisję - przyp. red.] prowadzi osoba nierozpoznawalna nawet w łódzkim środowisku producentów i twórców filmowych, rodzi naturalną nieufność co do dalszego merytorycznego poziomu pracy komisji i jej przyszłości" - uważają prorektorzy. Podkreślają też, że podobne obawy pojawiły się w środowisku, m.in. u Piotra Dzięcioła, właściciela Opus Filmu, czy Zbigniewa Żmudzkiego, szefa Se-Ma-Fora.
O liście Olbrychowski dowiedział się od "Gazety". - Nie zgadzam się z jego treścią. Byłem producentem i kierownikiem produkcji trzech filmów dokumentalnych. Jeden z nich powstał w koprodukcji z bardzo znanym Akson Studio Michała Kwiecińskiego. Trudno więc powiedzieć, że jestem nierozpoznawalny. Mam nadzieję, że autorzy listu przekonają się do mojej osoby - ripostuje Olbrychowski. - Przeszedłem też całą procedurę zdobywania pieniędzy na filmy z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i TVP. Pracowałem w Hollywood - miałem kontakt z pracującymi tam ludźmi z całego świata.
A czy o nominacji nie zdecydowały układy polityczne? Olbrychowski był członkiem Federacji Młodych Socjaldemokratów w Łodzi (miał w tym czasie stałe felietony w Radiu Parada Krzysztofa Kubasiewicza) i kandydatem do rady miasta w 2002 roku. Razem z Dariuszem Jońskim.
- Z wiceprezydentem Jońskim znamy się od dawna, ale moje zatrudnienie nie ma nic wspólnego z polityką - mówi nowy szef Łódź Film Commission. - Oceny mojej osoby jako komisarza będzie można dokonać dopiero po jakimś czasie. Wierzę, że efekty mojej pracy przekonają tych, którzy dziś są pełni obaw.
Łódź Film Commission powstała jako pierwsza w Polsce w kwietniu 2009 roku. Na jej czele stanęła Monika Głowacka, która po objęciu władzy przez komisarza Tomasza Sadzyńskiego została też p.o. dyrektorką wydziału kultury. Obie funkcje łączyła do lipca. Zastąpił ją Jarosław Olbrychowski.
Olbrychowski nie pracował wcześniej w administracji. W magistracie pojawił się, bo wygrał konkurs na stanowisko podinspektora w zespole ds. filmu w wydziale kultury. - W naborze pokonałem 25 kandydatów. Zdałem testy kwalifikacyjne z wiedzy o filmie i z angielskiego, przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną - mówi Olbrychowski.
Miał być podinspektorem (wyniki naboru ogłoszono 6 lipca), ale już niespełna tydzień później został przedstawiony jako nowy komisarz i człowiek z "wieloletnim doświadczeniem w produkcji filmów". W rzeczywistości pracował przy trzech filmach reżyserowanych przez brata Mariusza - "Mydło z ludzi", "Jestem synem ludobójcy" i "Piekło na ziemi obiecanej". Olbrychowski jest zatrudniony o stopień wyżej, niż wynikałoby to z konkursu. - Kiedy pan prezydent zdecydował się powierzyć mi funkcję komisarza filmowego, otrzymałem awans na stanowisko inspektora, na które spełniam wszystkie ustawowe wymagania - wyjaśnia.
"[To, że komisję - przyp. red.] prowadzi osoba nierozpoznawalna nawet w łódzkim środowisku producentów i twórców filmowych, rodzi naturalną nieufność co do dalszego merytorycznego poziomu pracy komisji i jej przyszłości" - uważają prorektorzy. Podkreślają też, że podobne obawy pojawiły się w środowisku, m.in. u Piotra Dzięcioła, właściciela Opus Filmu, czy Zbigniewa Żmudzkiego, szefa Se-Ma-Fora.
O liście Olbrychowski dowiedział się od "Gazety". - Nie zgadzam się z jego treścią. Byłem producentem i kierownikiem produkcji trzech filmów dokumentalnych. Jeden z nich powstał w koprodukcji z bardzo znanym Akson Studio Michała Kwiecińskiego. Trudno więc powiedzieć, że jestem nierozpoznawalny. Mam nadzieję, że autorzy listu przekonają się do mojej osoby - ripostuje Olbrychowski. - Przeszedłem też całą procedurę zdobywania pieniędzy na filmy z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i TVP. Pracowałem w Hollywood - miałem kontakt z pracującymi tam ludźmi z całego świata.
A czy o nominacji nie zdecydowały układy polityczne? Olbrychowski był członkiem Federacji Młodych Socjaldemokratów w Łodzi (miał w tym czasie stałe felietony w Radiu Parada Krzysztofa Kubasiewicza) i kandydatem do rady miasta w 2002 roku. Razem z Dariuszem Jońskim.
- Z wiceprezydentem Jońskim znamy się od dawna, ale moje zatrudnienie nie ma nic wspólnego z polityką - mówi nowy szef Łódź Film Commission. - Oceny mojej osoby jako komisarza będzie można dokonać dopiero po jakimś czasie. Wierzę, że efekty mojej pracy przekonają tych, którzy dziś są pełni obaw.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


