Grzegorz Kaźmierczak, były prezes MPO nadal w areszcie
2010-07-29
, aktualizacja: 29.07.2010 21:25
Do końca września pozostanie w areszcie Grzegorz Kaźmierczak, były prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania - taką decyzję podjął wczoraj łódzki sąd.
ZOBACZ TAKŻE
- Były prezes MPO Grzegorz Kaźmierczak nadal w areszcie (28-09-10, 16:40)
- Trzy nowe zarzuty byłego szefa MPO. Nie przyznaje sie (24-09-10, 06:00)
- Mafia paliwowa stanie przed łódzkim sądem (02-08-10, 17:58)
- Radny PO Jerzy Olejniczak został nowym prezesem MPO (12-07-10, 14:46)
- Łódź: prezes MPO zaprzecza, że przetarg był ustawiony (22-06-10, 20:35)
Kaźmierczak (zgodził się na podawania pełnego nazwiska) trafił za kratki pod koniec kwietnia. Prokuratura wystąpiła o areszt, bo znalazła dowody na to, że łamał zakaz kontaktowania się z pracownikami spółki. Zakaz był jednym ze środków zapobiegawczych, jakie kilka miesięcy wcześniej zastosowali śledczy wobec szefa MPO. Areszt kończył się 31 lipca, ale prokuratura wystąpiła do sądu o jego przedłużenie do 31 października.
- Naszym zdaniem tylko najsurowszy środek zapobiegawczy zagwarantuje prawidłowy tok śledztwa - poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury okręgowej.
Sąd zgodził się z prokuraturą, ale areszt przedłużył do końca września. Ta decyzja nie jest prawomocna.
Kaźmierczakowi prokuratura zarzuca działanie na szkodę MPO, które mogło stracić ponad 60 tys. zł. Poza tym pracownicy MPO mieli wykonywać drobne remonty w mieszkaniu matki prezesa i w jego domu, wozić opał, przycinać gałęzie i zbierać jabłka. Drugi zarzut łączy się z poświadczaniem nieprawdy i wyłudzeniem na szkodę MPO ponad 2 tys. zł, m.in. z powodu nierzetelnego rozliczania delegacji. Prezes MPO nie przyznaje się do winy. Grozi mu wysoka grzywna i osiem lat więzienia.
- Naszym zdaniem tylko najsurowszy środek zapobiegawczy zagwarantuje prawidłowy tok śledztwa - poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury okręgowej.
Sąd zgodził się z prokuraturą, ale areszt przedłużył do końca września. Ta decyzja nie jest prawomocna.
Kaźmierczakowi prokuratura zarzuca działanie na szkodę MPO, które mogło stracić ponad 60 tys. zł. Poza tym pracownicy MPO mieli wykonywać drobne remonty w mieszkaniu matki prezesa i w jego domu, wozić opał, przycinać gałęzie i zbierać jabłka. Drugi zarzut łączy się z poświadczaniem nieprawdy i wyłudzeniem na szkodę MPO ponad 2 tys. zł, m.in. z powodu nierzetelnego rozliczania delegacji. Prezes MPO nie przyznaje się do winy. Grozi mu wysoka grzywna i osiem lat więzienia.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




