NIK: podróże lekarzy są zbyt hojnie sponsorowane

Adam Czerwiński
2010-07-30 , aktualizacja: 29.07.2010 19:23
A A A Drukuj
Lekarze ze szpitala im. Barlickiego bardzo często wyjeżdżali na zagraniczne konferencje i szkolenia sponsorowane przez producentów leków, aparatury, sprzętu medycznego - informuje Najwyższa Izba Kontroli. A dyrektor szpitala nie wiedział nawet, że lekarzy nie ma w pracy

FOT. MARIUSZ CIESZEWSKI / AGENCJA GAZETA
NIK ogłosił właśnie wyniki wielkiej kontroli przeprowadzonej w najważniejszych szpitalach klinicznych w Polsce. Inspektorów izby interesowały relacje między dostawcami leków i sprzętu medycznego a szpitalami. Sprawdzali, czy zakupom nie towarzyszą mechanizmy korupcjogenne, na przykład finansowanie wyjazdów pracowników przez producentów leków.

W Łodzi NIK wziął pod lupę szpital im. Barlickiego. Kontrolerzy ustalili, że lekarze z tego szpitala na potęgę jeździli na zagraniczne szkolenia. Za pieniądze sponsorów.

"319 pracowników szpitala w latach 2006-2008 wzięło udział w 266 wyjazdach zagranicznych" - czytamy w raporcie. "Wg wyjaśnień lekarzy uczestniczących w tych wyjazdach finansowały je głównie firmy produkujące leki, aparaturę, sprzęt medyczny, odczynniki, a także zajmujące się organizacją badań klinicznych".

NIK zarzuca dyrekcji szpitala, że nie określiła zasad normujących udział pracowników w sponsorowanych konferencjach i szkoleniach zagranicznych, gdyż - jak czytamy w raporcie - dyrektor szpitala twierdził, że na przestrzeni 2006-2008 były to dwa wyjazdy zagraniczne.

Prof. Piotr Kuna, dyrektor "Barlickiego", do dziś trzyma się tej wersji. I tłumaczy, że pozostałe kilkaset osób to pracownicy Uniwersytetu Medycznego, a nie jego. Rzeczywiście, wielu lekarzy w "Barlickim" jest na uczelnianym etacie. Ale podobnie jak pracownicy szpitalni chodzą na obchody, badają pacjentów, wypisują recepty.

NIK największe pretensje ma do szpitala o to, że lekarze stawiali się w pracy. "W przypadku 42 wyjazdów w 2006 r., 43 wyjazdów w 2007 r. i 37 wyjazdów w 2008 r. pracownicy nie mieli wystawionych kart urlopowych i nie odnotowano ich nieobecności w Szpitalu. (...) Długotrwała nieobecność w pracy (...) może negatywnie wpływać na wywiązywanie się z obowiązków na rzecz szpitala" - czytamy w raporcie.

Prof. Kuna uważa, że niekoniecznie musi tak być. - W moim szpitalu obowiązuje tzw. równoważny system pracy. Tzn. że ktoś może pracować tydzień, a później nie przychodzić przez trzy tygodnie.

Trzeba przyznać, że "Barlicki" i tak dobrze wypadł na tle innych kontrolowanych szpitali, bo zdarzało się w nich, że lekarz, który jechał na sponsorowany wyjazd, zasiadał w komisji przetargowej, która decydowała, czy kupić produkt fundatora wyjazdu. Dlatego NIK w raporcie sugeruje, że takie wyjazdy mogą prowadzić do korupcyjnych zależności. Prof. Kuna przekonuje jednak, że w wyjazdach jego podwładnych nie ma nic złego. - Niepokój może budzić, jeśli na zagraniczną konferencję jedzie lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Można podejrzewać, że będzie chciał się odwdzięczyć sponsorowi, wypisując recepty na jego leki. Co innego z profesorami. Oni jeżdżą służbowo, na imprezy związane z ich pracą naukową.

Grażyna Kopińska z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego widzi sprawę inaczej. - Takie wyjazdy kojarzą mi się z szarą strefą - mówi. - Z jednej strony publicznych instytucji nie stać, by wysyłać swoich pracowników na wartościowe szkolenia. Wyręczają je sponsorzy, ale nigdy nie wiemy, czy wysyłają lekarza na konferencję, czy atrakcyjną wycieczkę z kilkoma symbolicznymi wykładami. Nie ma przejrzystych zasad rozdzielania zaproszeń i nie wiemy, czy ci, którzy je dostają, nie będą chcieli się odwdzięczyć sponsorom.

- Proszę pamiętać, że jeśli ktoś pełni w szpitalu funkcje kierownicze, czyli jest ordynatorem, będzie decydował o zakupie np. leków - podkreśla Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

W raporcie czytamy, że dyrektor Kuna zobowiązał się do wprowadzenia, w porozumieniu z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, rozwiązań systemowych, które mają wyeliminować nieprawidłowości stwierdzone w wyniku kontroli. Na czym mają one polegać, jeszcze nie wiadomo.

adam.czerwinski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów