Po co wiceprezydent Łodzi Magin zwołuje te konferencje?
2010-07-29
, aktualizacja: 29.07.2010 21:17
Łukasz Magin, wiceprezydent Łodzi na specjalnie zwołanej czwartkowej konferencji oznajmił, że zagrożona jest do przebudowa dworca Fabrycznego i powstanie nowego centrum Łodzi
ZOBACZ TAKŻE
- Mimo obietnic Dworzec Fabryczny nadal straszy (27-07-10, 20:10)
- Łódź walczy z warszawskim metrem o unijne pieniądze (28-07-10, 18:09)
- Dworzec Łódź Fabryczna zapada się pod ziemię (07-12-09, 20:20)
- Dworzec Fabryczny zostanie w części odbudowany (21-10-09, 19:46)
- Kto i jaki ma plan na dworzec Łódź Fabryczna? (29-10-09, 20:04)
Powód? Miastu brakuje pieniędzy i ma problemy z pozyskaniem dofinansowania. - Jeśli nie dostaniemy ministerialnej dotacji nic nie zrobimy. Nie mamy planu awaryjnego - grzmiał na konferencji wiceprezydent. - Łodzi nie stać, by samej zrealizować taki projekt - mówił do kamer i dziennikarzy. - A jeśli nie powstanie cześć miejska projektu (węzeł łączący trasy kolejowe, autobusowe i komunikację miejską - przyp. red.), to upadnie cały plan przebudowy dworca Łódź Fabryczna i Nowego Centrum Łodzi - straszył.
Według dobrej wiedzy Magina pieniądze z ministerstwa infrastruktury może dostać tylko jedna inwestycja: albo nitka warszawskiego metra, albo łódzki węzeł intermodalny. Do kogo trafią ma w ciągu kilku dni zdecydować minister infrastruktury. Dla Grabarczyka ma to być test z łódzkiego patriotyzmu - usłyszeli kompletnie zaskoczeni dziennikarze. I taka informacja poszła w świat.
Wielka szkoda, że wiceprezydent przed zaproszeniem dziennikarzy nie zadzwonił jednak do swojego partyjnego kolegi Cezarego Grabarczyka, ministra infrastruktury, by zapytać się o szanse tak ważnego dla miasta projektu. Wielka szkoda bo wówczas dowiedziałby się, że nie jest wcale aż tak źle. "Gazeta" zadzwoniła. - Projekty łódzki i warszawski są od siebie niezależne. Nawet jeśli jeden otrzyma finansowe wsparcie nie oznacza to, że drugi zostanie bez dotacji - usłyszeliśmy od Michała Karpińskiego, rzecznika ministra infrastruktury.
Na początku nie rozumiałem dlaczego Magin zamiast najpierw się upewnić jak jest z tym finansowaniem zwołał konferencję, by straszyć. Bo wystraszył łodzian, którzy wierzyli w zmiany. Tych, którzy nie wierzyli tylko umocnił w przekonaniu, że tu nic się nie może udać. Wystraszył wspólników inwestycji czyli PKP i Polskie Linie Kolejowe, a przede wszystkim wystraszył przyszłych inwestorów. Duża część projektu ma być komercyjna. Kto zechce inwestować w biurowce, restauracje, hotele, gdy nie wiadomo czy nowe centrum Łodzi powstanie? Nie rozumiałem po co Maginowi taki efekt jak z horroru, póki nie zobaczyłem wiceprezydenta na ekranie telewizora. I wszystko stało się jasne. Raz występ przed kamerami gwarantowała wiceprezydentowi waga tematu, drugi raz pewnie - kiedy okaże się, że nie jest tak źle. Miłość do medialnych występów znów okazała się silniejsza od zdrowego rozsądku. Nawet silniejsza niż partyjna dyscyplina...
Według dobrej wiedzy Magina pieniądze z ministerstwa infrastruktury może dostać tylko jedna inwestycja: albo nitka warszawskiego metra, albo łódzki węzeł intermodalny. Do kogo trafią ma w ciągu kilku dni zdecydować minister infrastruktury. Dla Grabarczyka ma to być test z łódzkiego patriotyzmu - usłyszeli kompletnie zaskoczeni dziennikarze. I taka informacja poszła w świat.
Wielka szkoda, że wiceprezydent przed zaproszeniem dziennikarzy nie zadzwonił jednak do swojego partyjnego kolegi Cezarego Grabarczyka, ministra infrastruktury, by zapytać się o szanse tak ważnego dla miasta projektu. Wielka szkoda bo wówczas dowiedziałby się, że nie jest wcale aż tak źle. "Gazeta" zadzwoniła. - Projekty łódzki i warszawski są od siebie niezależne. Nawet jeśli jeden otrzyma finansowe wsparcie nie oznacza to, że drugi zostanie bez dotacji - usłyszeliśmy od Michała Karpińskiego, rzecznika ministra infrastruktury.
Na początku nie rozumiałem dlaczego Magin zamiast najpierw się upewnić jak jest z tym finansowaniem zwołał konferencję, by straszyć. Bo wystraszył łodzian, którzy wierzyli w zmiany. Tych, którzy nie wierzyli tylko umocnił w przekonaniu, że tu nic się nie może udać. Wystraszył wspólników inwestycji czyli PKP i Polskie Linie Kolejowe, a przede wszystkim wystraszył przyszłych inwestorów. Duża część projektu ma być komercyjna. Kto zechce inwestować w biurowce, restauracje, hotele, gdy nie wiadomo czy nowe centrum Łodzi powstanie? Nie rozumiałem po co Maginowi taki efekt jak z horroru, póki nie zobaczyłem wiceprezydenta na ekranie telewizora. I wszystko stało się jasne. Raz występ przed kamerami gwarantowała wiceprezydentowi waga tematu, drugi raz pewnie - kiedy okaże się, że nie jest tak źle. Miłość do medialnych występów znów okazała się silniejsza od zdrowego rozsądku. Nawet silniejsza niż partyjna dyscyplina...
- 40 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Po co wiceprezydent Łodzi Magin zwołuje te konf...
wirusx
29.07.10, 21:48
Panie Magin, ale miliony na szklaną rurę SSS są pewne i nic nie grozi ich zmarnowaniu? Pytam, bo się zaniepokoiłem, że w tym parciu na szkło poleci Pan tekstem Kononowicza: "żeby nie było »
-
Po co wiceprezydent Łodzi Magin zwołuje te konf...
kozacki_ataman
30.07.10, 00:27
Cóż się dziwić , przecież jego pycha i polityczne szaleństwo może nie tylko góry przeniesie (tak mu się przynajmniej wydaje). A interes i przyszłość Łodzi nie ma dla niego żadnego znaczenia »
-
By sabotować najważniesze lokalne inwestycje
lodzermensh
30.07.10, 16:00
Bo to nie pierwszy jego wyskok. Wcześniej był podobny szum z rurą. Nie mam nicprzeciwko zwoływaniu konferencji, mówieniu o problemach z środkami unijnymi.Ale jeśli na szali Magin stawia całą»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
