Mafia paliwowa stanie przed łódzkim sądem
2010-08-02
, aktualizacja: 02.08.2010 17:58
Przerobili miliony litrów oleju opałowego i sprzedali jako napędowy. Klientów oszukali na ponad 70 mln, a państwo straciło na tym niemal 165 mln zł
ZOBACZ TAKŻE
- Masakra na Dąbrowie. Zamordował żonę i dwójkę dzieci? (17-09-10, 20:21)
- Okradł bank i wydał na dopalacze. Sąd wydał wyrok (06-10-10, 23:00)
- Będzie apelacja w sprawie dziecka uderzonego bejsbolem (07-09-10, 08:00)
- Domagają się miliona złotych od aresztu za śmierć syna (06-08-10, 08:00)
- Odpowiedzą za przekręt z kredytem na 3,5 mln dolarów (04-08-10, 19:48)
- NIK krytykuje władze Tomaszowa za niegospodarność (04-08-10, 15:54)
- Policja: aresztowani za znieważenie zwłok noworodka (02-08-10, 16:11)
- Szukają noworodka. Prawdopodobnie został utopiony (02-08-10, 10:57)
- Tragiczny wypadek pod Łodzią. Dwie osoby nie żyją (30-07-10, 11:22)
- Grzegorz Kaźmierczak, były prezes MPO nadal w areszcie (29-07-10, 21:25)
- TIR uderzył w samochód osobowy. Ucierpiały dzieci (29-07-10, 18:22)
- Strażacy wyłowili z Pilicy ciało zaginionego mężczyzny (29-07-10, 18:00)
- Dotkliwie pobili i okradli niewidomego mężczyznę (29-07-10, 13:56)
- Pabianiczanka wypadła z pociągu jadącego na Woodstock (29-07-10, 10:30)
- Próbował zabić nożem nowego partnera byłej żony (28-07-10, 15:43)
- 5 tys. zł nagrody za pomoc w identyfikacji złodzieja (27-07-10, 13:11)
Przed łódzkim sądem okręgowym stanie 30 osób, którym prokuratura zarzuciła m.in. udział w grupie przestępczej, handel odbarwionym olejem opałowym, oszustwa i niepłacenie podatków.
Sprawa już raz trafiła do Łodzi w 2008 r. Wtedy łódzki sąd odesłał ją do Warszawy, bo uznał, że tam powinna być rozpoznana. Sąd Najwyższy zdecydował jednak, że 30-osobowa grupa będzie sądzona w Łodzi.
Śledztwo w tej sprawie zaczęło się w listopadzie 2003 r. Kieleckie Centralne Biuro Śledcze wykryło, że w trzech województwach Polski centralnej i zachodniej funkcjonowały trzy ściśle ze sobą powiązane grupy przestępcze, które odbarwiały olej opałowy i sprzedawały go jako napędowy.
Najliczniejszy był gang, którym kierowali Piotr G., Krzysztof Ś. i Arkadiusz K. (ten ostatni został już prawomocnie skazany w innym procesie). Najdłużej też działał: od 1997 r. do kwietnia 2004 r. Dwie pozostałe grupy były mniejsze i funkcjonowały tylko po kilka miesięcy: jedna w województwie świętokrzyskim, druga w Wielkopolsce.
Oprócz szefów do składu grup prokuratura zaliczyła także osoby, które pracowały przy odbarwianiu, pośredników sprzedających olej oraz przedstawicieli firm, które kupowały to paliwo.
Jak ustaliła prokuratura osoby, które odbarwiały olej miały pełną świadomość, że to nielegalne. Aby wynagrodzić im ryzyko, szefowie płacili im nawet 4 tys. zł miesięcznie.
Skąd zainteresowanie przestępców odbarwianiem oleju opałowego? Ich zysk pochodził z różnicy w cenie między olejem opałowym a napędowym (około złotówki) i z różnych stawek podatku akcyzowego. Aby odróżnić obie substancje, do oleju opałowego dodawany jest znacznik i barwnik, ale można się ich łatwo pozbyć, dodając stężony kwas siarkowy lub wapno palone. Dla poprawy parametrów oczyszczonego oleju był on mieszany z napędowym kupionym w rafinerii. Potem sprzedawano go firmom jako pełnowartościowy olej napędowy.
Według prokuratury oskarżeni oszukali w ten sposób klientów co najmniej sześciu stacji i hurtowni, do których dostarczali swoje paliwa. Kierowcy byli przekonani, że kupują pełnowartościowe paliwo, a wlewali do baku oczyszczony olej opałowy, który ma wyższą zawartość związków siarki i musiał szkodzić silnikom.
Wyliczono, że największa grupa sprzedała kilku firmom w całej Polsce ponad 104 mln litrów odbarwionego oleju i wyłudziła w ten sposób ponad 73 mln zł. A ponieważ zataiła sprzedaż paliwa, skarb państwa stracił ponad 162 mln zł na niezapłaconych podatkach (głównie VAT i akcyza).
Grupa ta przerabiała olej w bazie spółdzielni robót budowlano-drogowych w małym miasteczku na Mazowszu. Prokuratura ustaliła, że często dochodziło do wycieków paliwa w takim stopniu, że mogło to zagrozić życiu i zdrowiu ludzi. Prezes spółdzielni, który przemykał oko zarówno na nielegalną działalności, jak i na zanieczyszczanie gleby, dostawał od grupy co miesięczną "dolę". Dlatego prokuratura zarzuciła Piotrowi G. i Krzysztof Ś., że wręczyli mu łącznie 20 tys. zł łapówek.
Obaj szefowie największej grupy przyznali się do winy i poprosili o skazanie bez procesu. Ustalili z prokuratorem karę: dla Piotra G. dwa lata i pięć miesięcy, a dla Krzysztofa Ś. - o miesiąc krótszą. Obaj mają też zapłacić 300 tys. zł grzywny i oddać po 700 tys. zł. Ostateczna decyzja w sprawie ugody należy jednak do sądu.
Sprawa już raz trafiła do Łodzi w 2008 r. Wtedy łódzki sąd odesłał ją do Warszawy, bo uznał, że tam powinna być rozpoznana. Sąd Najwyższy zdecydował jednak, że 30-osobowa grupa będzie sądzona w Łodzi.
Śledztwo w tej sprawie zaczęło się w listopadzie 2003 r. Kieleckie Centralne Biuro Śledcze wykryło, że w trzech województwach Polski centralnej i zachodniej funkcjonowały trzy ściśle ze sobą powiązane grupy przestępcze, które odbarwiały olej opałowy i sprzedawały go jako napędowy.
Najliczniejszy był gang, którym kierowali Piotr G., Krzysztof Ś. i Arkadiusz K. (ten ostatni został już prawomocnie skazany w innym procesie). Najdłużej też działał: od 1997 r. do kwietnia 2004 r. Dwie pozostałe grupy były mniejsze i funkcjonowały tylko po kilka miesięcy: jedna w województwie świętokrzyskim, druga w Wielkopolsce.
Oprócz szefów do składu grup prokuratura zaliczyła także osoby, które pracowały przy odbarwianiu, pośredników sprzedających olej oraz przedstawicieli firm, które kupowały to paliwo.
Jak ustaliła prokuratura osoby, które odbarwiały olej miały pełną świadomość, że to nielegalne. Aby wynagrodzić im ryzyko, szefowie płacili im nawet 4 tys. zł miesięcznie.
Skąd zainteresowanie przestępców odbarwianiem oleju opałowego? Ich zysk pochodził z różnicy w cenie między olejem opałowym a napędowym (około złotówki) i z różnych stawek podatku akcyzowego. Aby odróżnić obie substancje, do oleju opałowego dodawany jest znacznik i barwnik, ale można się ich łatwo pozbyć, dodając stężony kwas siarkowy lub wapno palone. Dla poprawy parametrów oczyszczonego oleju był on mieszany z napędowym kupionym w rafinerii. Potem sprzedawano go firmom jako pełnowartościowy olej napędowy.
Według prokuratury oskarżeni oszukali w ten sposób klientów co najmniej sześciu stacji i hurtowni, do których dostarczali swoje paliwa. Kierowcy byli przekonani, że kupują pełnowartościowe paliwo, a wlewali do baku oczyszczony olej opałowy, który ma wyższą zawartość związków siarki i musiał szkodzić silnikom.
Wyliczono, że największa grupa sprzedała kilku firmom w całej Polsce ponad 104 mln litrów odbarwionego oleju i wyłudziła w ten sposób ponad 73 mln zł. A ponieważ zataiła sprzedaż paliwa, skarb państwa stracił ponad 162 mln zł na niezapłaconych podatkach (głównie VAT i akcyza).
Grupa ta przerabiała olej w bazie spółdzielni robót budowlano-drogowych w małym miasteczku na Mazowszu. Prokuratura ustaliła, że często dochodziło do wycieków paliwa w takim stopniu, że mogło to zagrozić życiu i zdrowiu ludzi. Prezes spółdzielni, który przemykał oko zarówno na nielegalną działalności, jak i na zanieczyszczanie gleby, dostawał od grupy co miesięczną "dolę". Dlatego prokuratura zarzuciła Piotrowi G. i Krzysztof Ś., że wręczyli mu łącznie 20 tys. zł łapówek.
Obaj szefowie największej grupy przyznali się do winy i poprosili o skazanie bez procesu. Ustalili z prokuratorem karę: dla Piotra G. dwa lata i pięć miesięcy, a dla Krzysztofa Ś. - o miesiąc krótszą. Obaj mają też zapłacić 300 tys. zł grzywny i oddać po 700 tys. zł. Ostateczna decyzja w sprawie ugody należy jednak do sądu.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




