Reymont wrócił na Piotrkowską. Ale czy ją zdobi?
2010-07-28
, aktualizacja: 28.07.2010 13:29
Po roku nieobecności, rzeźba Reymonta siedzącego na kufrze wróciła na wizytowy deptak Łodzi. Ale nie w to samo miejsce, z którego ją zabrano. Teraz Reymont siedzi bliżej ludzi...
ZOBACZ TAKŻE
- Atlas Arena zaprasza na imprezę i łamie prawo (02-10-10, 09:00)
- Czy Piotrkowską muszą zaludniać stada krasnali? (10-09-10, 10:24)
- Chińskie galaretki z ludzkim embrionem już w sklepach (28-07-10, 15:59)
- Marek Michalik: Komu w Łodzi bliska jest bylejakość? (26-07-10, 08:00)
- Jak dobrze sprzedać Łódź w telewizji? Pokazać ją nocą (22-07-10, 21:24)
SERWISY
SONDAŻ
Kufer Reymonta, jedna z rzeźb powstałych w ramach Galerii Wielkich Łodzian, zabrano sprzed budynku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi w czerwcu 2009 roku na wniosek Marcela Szytenchelma. - Bałem się, że w czasie prac nad rozbudową sądu pomnikowi coś się stanie - mówi artysta, pomysłodawca i projektant postaci sławnych łodzian. - Poprosiłem o przetransportowanie Kufra Reymonta do podziemi sądu, co sprawnie uczyniono.
Rzeźba wykonana jest z brązu. Przez to wymagała specjalnego traktowania. - Figurę trzeba było szczelnie owinąć materiałami, żeby nie dostała przebarwień. I dodatkowo zabezpieczyć ją na czas transportu.
Pomnik łódzkiego pisarza wrócił na ulice Łodzi w sobotę, w czasie obchodzonych już po raz XIII Dni Reymonta, imprezy, której pomysłodawcą jest również Szytenchelm. Powrócił, ale nie w to samo miejsce, z którego rzeźbę zabrano. Reymonta ustawiono kilka metrów bliżej osi jezdni. - Wcześniej był głębiej, ale postanowiliśmy wyciągnąć rzeźbę spod gmachu rozbudowanego budynku. Gdyby ustawić ją tam, gdzie stała, ukrylibyśmy ją przed wzrokiem ludzi. Łodzianie wiedzą doskonale, że w tym miejscu stoi pomnik - w końcu w przyszłym roku minie dziesięć lat od chwili jego ustawienia. Ale przyjezdni na pewno rzeźby nie zauważyloby. To mijałoby się z ideą całej galerii, która zakłada, że przy rzeźbach można usiąść i, na przykład, pograć na fortepianie - mówi Szytenchelm.
Artysta wspomina, że w czasie gdy Reymont przemieszkiwał w piwnicy sądu, wiele osób dzwoniło do niego pytało, kiedy pisarz wróci na Piotrkowską. - Ludzie zdążyli się przyzwyczaić do tych rzeźb - mówi autor. - Na szczęście od kilku dni znowu możemy pocierać noc Reymonta. Znam ludzi, którzy robią to codziennie przed pracą, wierząc, że przyniesie im szczęście.
Rzeźba wykonana jest z brązu. Przez to wymagała specjalnego traktowania. - Figurę trzeba było szczelnie owinąć materiałami, żeby nie dostała przebarwień. I dodatkowo zabezpieczyć ją na czas transportu.
Pomnik łódzkiego pisarza wrócił na ulice Łodzi w sobotę, w czasie obchodzonych już po raz XIII Dni Reymonta, imprezy, której pomysłodawcą jest również Szytenchelm. Powrócił, ale nie w to samo miejsce, z którego rzeźbę zabrano. Reymonta ustawiono kilka metrów bliżej osi jezdni. - Wcześniej był głębiej, ale postanowiliśmy wyciągnąć rzeźbę spod gmachu rozbudowanego budynku. Gdyby ustawić ją tam, gdzie stała, ukrylibyśmy ją przed wzrokiem ludzi. Łodzianie wiedzą doskonale, że w tym miejscu stoi pomnik - w końcu w przyszłym roku minie dziesięć lat od chwili jego ustawienia. Ale przyjezdni na pewno rzeźby nie zauważyloby. To mijałoby się z ideą całej galerii, która zakłada, że przy rzeźbach można usiąść i, na przykład, pograć na fortepianie - mówi Szytenchelm.
Artysta wspomina, że w czasie gdy Reymont przemieszkiwał w piwnicy sądu, wiele osób dzwoniło do niego pytało, kiedy pisarz wróci na Piotrkowską. - Ludzie zdążyli się przyzwyczaić do tych rzeźb - mówi autor. - Na szczęście od kilku dni znowu możemy pocierać noc Reymonta. Znam ludzi, którzy robią to codziennie przed pracą, wierząc, że przyniesie im szczęście.
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




więcej zdjęć