Reymont wrócił na Piotrkowską. Ale czy ją zdobi?

bad
2010-07-28 , aktualizacja: 28.07.2010 13:29
A A A Drukuj
Po roku nieobecności, rzeźba Reymonta siedzącego na kufrze wróciła na wizytowy deptak Łodzi. Ale nie w to samo miejsce, z którego ją zabrano. Teraz Reymont siedzi bliżej ludzi...
Reymont i jego kuferek znów na ulicy Piotrkowskiej
Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Reymont i jego kuferek znów na ulicy Piotrkowskiej
SONDAŻ
Czy lubisz rzeźby z ulicy Piotrkowskiej

Tak, one nadają klimat ulicy Piotrkowskiej
Tak, ale mogłyby być lepiej zaprojektowane
Jakie rzeźby?
Nie, nie lubię i żałuję, że ktoś wydał zgodę na ich ustawienie na Piotrkowskiej
Żenują mnie, są nieporadne i szpecą miasto

Kufer Reymonta, jedna z rzeźb powstałych w ramach Galerii Wielkich Łodzian, zabrano sprzed budynku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi w czerwcu 2009 roku na wniosek Marcela Szytenchelma. - Bałem się, że w czasie prac nad rozbudową sądu pomnikowi coś się stanie - mówi artysta, pomysłodawca i projektant postaci sławnych łodzian. - Poprosiłem o przetransportowanie Kufra Reymonta do podziemi sądu, co sprawnie uczyniono.

Rzeźba wykonana jest z brązu. Przez to wymagała specjalnego traktowania. - Figurę trzeba było szczelnie owinąć materiałami, żeby nie dostała przebarwień. I dodatkowo zabezpieczyć ją na czas transportu.

Pomnik łódzkiego pisarza wrócił na ulice Łodzi w sobotę, w czasie obchodzonych już po raz XIII Dni Reymonta, imprezy, której pomysłodawcą jest również Szytenchelm. Powrócił, ale nie w to samo miejsce, z którego rzeźbę zabrano. Reymonta ustawiono kilka metrów bliżej osi jezdni. - Wcześniej był głębiej, ale postanowiliśmy wyciągnąć rzeźbę spod gmachu rozbudowanego budynku. Gdyby ustawić ją tam, gdzie stała, ukrylibyśmy ją przed wzrokiem ludzi. Łodzianie wiedzą doskonale, że w tym miejscu stoi pomnik - w końcu w przyszłym roku minie dziesięć lat od chwili jego ustawienia. Ale przyjezdni na pewno rzeźby nie zauważyloby. To mijałoby się z ideą całej galerii, która zakłada, że przy rzeźbach można usiąść i, na przykład, pograć na fortepianie - mówi Szytenchelm.

Artysta wspomina, że w czasie gdy Reymont przemieszkiwał w piwnicy sądu, wiele osób dzwoniło do niego pytało, kiedy pisarz wróci na Piotrkowską. - Ludzie zdążyli się przyzwyczaić do tych rzeźb - mówi autor. - Na szczęście od kilku dni znowu możemy pocierać noc Reymonta. Znam ludzi, którzy robią to codziennie przed pracą, wierząc, że przyniesie im szczęście.



Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład