Łódzki NFZ bez szefa, nerwowo w szpitalach

Adam Czerwiński
2010-07-25 , aktualizacja: 25.07.2010 20:37
A A A Drukuj
NFZ od początku roku nie może znaleźć szefa swojego łódzkiego oddziału. A dyrektorzy szpitali denerwują się, bo nie mają z kim rozmawiać o pieniądzach, których zaczyna brakować na leczenie.
Szpital
Marcin Wojciechowski
Szpital
- Przyjąłem więcej pacjentów, niż uzgodniłem z NFZ - mówi Wojciech Szrajber, dyrektor łódzkiego szpitala im. Kopernika. - No i mam kłopot, bo ich leczenie kosztowało mój szpital 23 mln zł.

Normalnie kiedy dyrektor Szrajber potrzebuje dodatkowych pieniędzy na leczenie, umawia się na rozmowę z szefem łódzkiego NFZ. Jeśli nie uda mu się nic wytargować, wie, że decyzja jest ostateczna i trzeba iść do sądu. Ale w łódzkiej służbie zdrowia od kilku miesięcy nie jest normalnie. Bo łódzki NFZ nie ma szefa. Poprzedni dyrektor Paweł Paczkowski złożył wymówienie na początku stycznia. Władze Funduszu nie ogłaszały konkursu na nowego szefa, bo liczyły, że przekonają Paczkowskiego, by nie odchodził.

Nie przekonały. Od 1 kwietnia obowiązki dyrektora pełni Katarzyna Wyrzykowska-Rabe. Uchodzi za dobrego menadżera i załatwia wszystkie sprawy niecierpiące zwłoki.

- Ale osoba pełniąca obowiązki, to jednak nie dyrektor - mówi Szrajber. - Trudniej jej podjąć wiele decyzji. Szczególnie tych, które wiążą się z wydaniem dużych pieniędzy. Dlatego od kilku miesięcy z poważniejszymi sprawami czekam na dyrektora.

- U mnie też uzbierało się parę spraw, z którymi czekam na nowego szefa łódzkiego Funduszu - mówi prof. Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. - Do końca wakacji wytrzymam, dłużej wolałbym nie czekać.

Ale wygląda na to, że dyrektorzy muszą się uzbroić w cierpliwość. NFZ umorzył właśnie konkurs na nowego dyrektora. Startowało w nim pięciu kandydatów. Centrala NFZ już wstępnie wytypowała zwycięzcę - Mariusza Jędrzejczaka, kierującego szpitalem w Zgierzu.

- Dostaliśmy nawet z Warszawy prośbę o zaopiniowanie jego kandydatury - zdradza Paweł Jóźwiak, przewodniczący rady społecznej łódzkiego NFZ. - Ale nie zdążyliśmy jej przygotować, bo następnego dnia przyszło pismo, w którym prezes Funduszu wycofał się z decyzji o mianowaniu pana Jędrzejczaka. Czegoś takiego jeszcze nie było. To skandal, bo im dłużej nie ma dyrektora, tym gorzej dla łódzkiego NFZ. Na rozwiązanie czeka kilka problemów. Na przykład trzeba coś zrobić, żeby powstrzymać migrację pacjentów do szpitali w ościennych województwach. Razem z nimi uciekają miliony złotych, które mogłyby dostać szpitale w Łódzkiem. To nie są sprawy dla osoby pełniącej obowiązki dyrektora. Tu potrzebny jest ktoś, kto poprowadzi długofalową politykę.

Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ: - Właśnie przygotowujemy nowy konkurs na dyrektora łódzkiego oddziału. Powinien być ogłoszony lada dzień.

Szrajber: - Tylko, że nim kolejny konkurs zostanie rozstrzygnięty minie kila tygodni. A mnie w kasie zaczyna brakować pieniędzy, szpital traci płynność finansową.

adam.czerwinski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład