Plaga awarii w szpitalu przy Spornej: wysiadły telefony
2010-07-22
, aktualizacja: 22.07.2010 21:20
Przez trzy dni w szpitalu przy Spornej nie działały telefony.
ZOBACZ TAKŻE
- Ratuje życie. W Łodzi rozrusznik serca bez kolejki (28-09-10, 20:11)
- Światowa nagroda dla profesora Uniwersytetu Medycznego (10-08-10, 19:36)
- Nowy śmigłowiec Eurocopter startuje do chorych. Zdjęcia (26-07-10, 21:59)
- Łódzki NFZ bez szefa, nerwowo w szpitalach (25-07-10, 20:37)
- Szpital Sterlinga: jak kardiolodzy zlikwidowali kolejkę (23-07-10, 19:58)
- 22-latek poszedł na operację plastyczną, nie żyje (23-07-10, 16:35)
- Szpital bez rentgena. Jeden wyrzucili, drugi się popsuł (10-06-10, 08:00)
- Urzędniczy absurd: zakaz wjazdu karetek na Piotrkowską (01-06-10, 20:14)
- Szpitalne sale: zamiast numerków Paryż, Sydney i Rzym (24-03-10, 19:57)
- Sanatorium jak więzienie? Za wcześniejszy wyjazd - kara (22-03-10, 20:02)
- Termin do lekarza pierwszego kontaktu - za dwa tygodnie (15-02-10, 20:27)
Szpital przy ul Spornej od kilku miesięcy walczy z plagą dziwnych awarii. Zaczęło się jak u Hitchocka: parę miesięcy temu nagle zgasło światło. Powinno włączyć się awaryjne zasilanie, ale agregat nie zadziałał. Przez ponad godzinę lekarze zastępowali maszyny ratujące życie. Pacjentom niemogącym oddychać, ręcznie wdmuchiwali powietrze ze specjalnych worków. Zepsuł się włącznik w szpitalnej rozdzielni. Naprawiono go po dwóch tygodniach. Kolejna awaria była wiosną. W szpitalu nawet po kilkadziesiąt razy dziennie na kilka sekund zanikał prąd. Skoków napięcia nie wytrzymało parę komputerów i drogie urządzenie diagnostyczne.
W poniedziałek wysiadły telefony. W słuchawkach był tylko przerywany sygnał. Po interwencji w Telekomunikacji Polskiej, we wtorek telefony działały normalnie. - Ale w środę znów się zaczęło - opowiada jedna z lekarek. - Na moją prywatną komórkę zadzwonili z podłódzkiego powiatu z prośbą o przyjęcie dziecka. Mówię, żeby skontaktowali się z sekretariatem, ale lekarka, z którą rozmawiałam, błagała żebym się nie rozłączała, bo na Sporną nie można się dodzwonić.
W czwartek od rana telefony też nie działały. - Faktycznie mamy złą passę. Ale tym razem to wina TP S.A. Podobno przegrzały się im jakieś urządzenia na Radogoszczu - mówi Edmund Jankowski, dyrektor techniczny szpitala. Po południu telefony w szpitalu wciąż milczały. Dopiero pod wieczór dyrektor Jankowski zadzwonił do nasz informacją, że awaria została właśnie usunięta.
W poniedziałek wysiadły telefony. W słuchawkach był tylko przerywany sygnał. Po interwencji w Telekomunikacji Polskiej, we wtorek telefony działały normalnie. - Ale w środę znów się zaczęło - opowiada jedna z lekarek. - Na moją prywatną komórkę zadzwonili z podłódzkiego powiatu z prośbą o przyjęcie dziecka. Mówię, żeby skontaktowali się z sekretariatem, ale lekarka, z którą rozmawiałam, błagała żebym się nie rozłączała, bo na Sporną nie można się dodzwonić.
W czwartek od rana telefony też nie działały. - Faktycznie mamy złą passę. Ale tym razem to wina TP S.A. Podobno przegrzały się im jakieś urządzenia na Radogoszczu - mówi Edmund Jankowski, dyrektor techniczny szpitala. Po południu telefony w szpitalu wciąż milczały. Dopiero pod wieczór dyrektor Jankowski zadzwonił do nasz informacją, że awaria została właśnie usunięta.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Plaga awarii w szpitalu przy Spornej: wysiadły ...
cymes82
24.07.10, 09:29
Miałem podobnie .Najpierw awaria telefonu, następnie nie było prądu.W końcu zapłaciłem rachunki i awarie ustały.»




