Plaga awarii w szpitalu przy Spornej: wysiadły telefony

acz
2010-07-22 , aktualizacja: 22.07.2010 21:20
A A A Drukuj
Przez trzy dni w szpitalu przy Spornej nie działały telefony.
Lekarz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Lekarz
Szpital przy ul Spornej od kilku miesięcy walczy z plagą dziwnych awarii. Zaczęło się jak u Hitchocka: parę miesięcy temu nagle zgasło światło. Powinno włączyć się awaryjne zasilanie, ale agregat nie zadziałał. Przez ponad godzinę lekarze zastępowali maszyny ratujące życie. Pacjentom niemogącym oddychać, ręcznie wdmuchiwali powietrze ze specjalnych worków. Zepsuł się włącznik w szpitalnej rozdzielni. Naprawiono go po dwóch tygodniach. Kolejna awaria była wiosną. W szpitalu nawet po kilkadziesiąt razy dziennie na kilka sekund zanikał prąd. Skoków napięcia nie wytrzymało parę komputerów i drogie urządzenie diagnostyczne.

W poniedziałek wysiadły telefony. W słuchawkach był tylko przerywany sygnał. Po interwencji w Telekomunikacji Polskiej, we wtorek telefony działały normalnie. - Ale w środę znów się zaczęło - opowiada jedna z lekarek. - Na moją prywatną komórkę zadzwonili z podłódzkiego powiatu z prośbą o przyjęcie dziecka. Mówię, żeby skontaktowali się z sekretariatem, ale lekarka, z którą rozmawiałam, błagała żebym się nie rozłączała, bo na Sporną nie można się dodzwonić.

W czwartek od rana telefony też nie działały. - Faktycznie mamy złą passę. Ale tym razem to wina TP S.A. Podobno przegrzały się im jakieś urządzenia na Radogoszczu - mówi Edmund Jankowski, dyrektor techniczny szpitala. Po południu telefony w szpitalu wciąż milczały. Dopiero pod wieczór dyrektor Jankowski zadzwonił do nasz informacją, że awaria została właśnie usunięta.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład