Stłuczki były fikcyjne, ale odszkodowania prawdziwe

amk
2010-07-16 , aktualizacja: 16.07.2010 16:24
A A A Drukuj
Łodzianin zorganizował szajkę, która ustawiała stłuczki samochodowe i wyłudzała odszkodowania. W interes wciągnął też rodzinę. Teraz wszyscy staną przed łódzkim sądem okręgowym
Policja
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Policja
Od 2004 r. prokuratura rozpracowała kilka takich grup, które działały w Łodzi i okolicach. Ich stopień zorganizowania był różny, ale wszystkie miały jeden cel: ustawiać kolizje samochodowe i wyłudzać odszkodowania komunikacyjne. Współpracowali przy tym z przekupnymi likwidatorami szkód i policjantami z drogówki.

Do sądów w regionie trafiło łącznie dziewięć aktów oskarżenia. Największy skierowano rok temu do sądu okręgowego: liczył prawie 700 stron i obejmował aż 120 osób. To prawdopodobnie największa tego typu sprawa w Polsce. W tej i pozostałych sprawach większość oskarżonych chciała się dobrowolnie poddać karze i ich wyroki są już prawomocne.

Dziesiąty akt oskarżenia przeciwko 43 osobom trafił właśnie do łódzkiego Sądu Okręgowego, a dotyczy grupy Jacka Z. - 36-latka z zasadniczym wykształceniem. Zdaniem prokuratury to on zorganizował jedną z grup oszustów i wciągnął także członków swojej rodziny, na których fikcyjnie rejestrował auta.

Szajka oszustów działała od 1999 do 2003 r. Jak wyliczyli śledczy przez ten czas spowodowali ponad 60 fałszywych kolizji, w których uczestniczyły auta najróżniejszych marek: od Łady i Tavrii po Mazdę i Toyotę.

Potem oskarżeni zgłaszali fikcyjne szkody, a posługiwali się przy tym fałszywymi dokumentami, w których przekupieni policjanci potwierdzali okoliczności rzekomej stłuczki. Dwaj współpracujący z grupą funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego komendy miejskiej za jeden przypadek brali 1000-1500 zł. Jeden z nich, który najściślej współpracował z grupą i z którym Jacek Z. omawiał szczegóły sfingowanych kolizji, wciąż ukrywa się przed śledczymi.

Jackowi Z. prokuratura przypisała 58 przestępstw. Przyznał się do winy i szczegółowo opisał działalność grupy. Chce się poddać karze bez procesu i w śledztwie ustalił z prokuratorem jej wysokość: pięć lat więzienia w zawieszeniu na dziesięć lat, 60 tys. zł grzywny i dozór kurator w okresie próby. Prokurator chce też, aby Jacek Z. w ciągu dziewięciu lat od uprawomocnienia się wyroku oddał oszukanym towarzystwom ubezpieczeniowym prawie 800 tys. zł. Wnioski o dobrowolne poddanie się karze złożyła też większość pozostałych oskarżonych.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład