Stłuczki były fikcyjne, ale odszkodowania prawdziwe
2010-07-16
, aktualizacja: 16.07.2010 16:24
Łodzianin zorganizował szajkę, która ustawiała stłuczki samochodowe i wyłudzała odszkodowania. W interes wciągnął też rodzinę. Teraz wszyscy staną przed łódzkim sądem okręgowym
ZOBACZ TAKŻE
- Udawali "Indianę Jonesa". Złapani archeolodzy amatorzy (14-07-10, 11:47)
- Opozycjoniści mogą się starać o wyższe odszkodowania (03-03-11, 20:50)
- Motocyklista zderzył się z osobówką. Zginął na miejscu (26-07-10, 14:04)
- Wyłudzali kredyty na potęgę. Staną przed sądem (23-07-10, 16:35)
- Złodzieje emerytur złapani. Ukradli 140 tysięcy złotych (23-07-10, 14:40)
- Rodzice pili na imprezie, pijany syn szalał za kółkiem (19-07-10, 14:39)
- Złapany radioamator. Zatrzymywał przejeżdżające pociągi (19-07-10, 13:38)
- Krwawa zemsta po latach. Dostał nożem za kradzież (18-07-10, 15:45)
- Zlikwidowane uprawy marihuany. Krzewy rosły w szafach (18-07-10, 12:13)
- Policja zatrzymała kolejnego archeologa-amatora (16-07-10, 10:02)
- Dwa poważne wypadki w Łódzkiem. Zginęły trzy osoby (15-07-10, 19:56)
- Wietnamczyk-uciekinier pracował w łódzkiej restauracji (15-07-10, 16:28)
- Zderzyły się dwa samochody. Jedna osoba nie żyje (15-07-10, 14:06)
- Dusił maleńkie dziecko, bo płakało. Stanie przed sądem (14-07-10, 18:40)
Od 2004 r. prokuratura rozpracowała kilka takich grup, które działały w Łodzi i okolicach. Ich stopień zorganizowania był różny, ale wszystkie miały jeden cel: ustawiać kolizje samochodowe i wyłudzać odszkodowania komunikacyjne. Współpracowali przy tym z przekupnymi likwidatorami szkód i policjantami z drogówki.
Do sądów w regionie trafiło łącznie dziewięć aktów oskarżenia. Największy skierowano rok temu do sądu okręgowego: liczył prawie 700 stron i obejmował aż 120 osób. To prawdopodobnie największa tego typu sprawa w Polsce. W tej i pozostałych sprawach większość oskarżonych chciała się dobrowolnie poddać karze i ich wyroki są już prawomocne.
Dziesiąty akt oskarżenia przeciwko 43 osobom trafił właśnie do łódzkiego Sądu Okręgowego, a dotyczy grupy Jacka Z. - 36-latka z zasadniczym wykształceniem. Zdaniem prokuratury to on zorganizował jedną z grup oszustów i wciągnął także członków swojej rodziny, na których fikcyjnie rejestrował auta.
Szajka oszustów działała od 1999 do 2003 r. Jak wyliczyli śledczy przez ten czas spowodowali ponad 60 fałszywych kolizji, w których uczestniczyły auta najróżniejszych marek: od Łady i Tavrii po Mazdę i Toyotę.
Potem oskarżeni zgłaszali fikcyjne szkody, a posługiwali się przy tym fałszywymi dokumentami, w których przekupieni policjanci potwierdzali okoliczności rzekomej stłuczki. Dwaj współpracujący z grupą funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego komendy miejskiej za jeden przypadek brali 1000-1500 zł. Jeden z nich, który najściślej współpracował z grupą i z którym Jacek Z. omawiał szczegóły sfingowanych kolizji, wciąż ukrywa się przed śledczymi.
Jackowi Z. prokuratura przypisała 58 przestępstw. Przyznał się do winy i szczegółowo opisał działalność grupy. Chce się poddać karze bez procesu i w śledztwie ustalił z prokuratorem jej wysokość: pięć lat więzienia w zawieszeniu na dziesięć lat, 60 tys. zł grzywny i dozór kurator w okresie próby. Prokurator chce też, aby Jacek Z. w ciągu dziewięciu lat od uprawomocnienia się wyroku oddał oszukanym towarzystwom ubezpieczeniowym prawie 800 tys. zł. Wnioski o dobrowolne poddanie się karze złożyła też większość pozostałych oskarżonych.
Do sądów w regionie trafiło łącznie dziewięć aktów oskarżenia. Największy skierowano rok temu do sądu okręgowego: liczył prawie 700 stron i obejmował aż 120 osób. To prawdopodobnie największa tego typu sprawa w Polsce. W tej i pozostałych sprawach większość oskarżonych chciała się dobrowolnie poddać karze i ich wyroki są już prawomocne.
Dziesiąty akt oskarżenia przeciwko 43 osobom trafił właśnie do łódzkiego Sądu Okręgowego, a dotyczy grupy Jacka Z. - 36-latka z zasadniczym wykształceniem. Zdaniem prokuratury to on zorganizował jedną z grup oszustów i wciągnął także członków swojej rodziny, na których fikcyjnie rejestrował auta.
Szajka oszustów działała od 1999 do 2003 r. Jak wyliczyli śledczy przez ten czas spowodowali ponad 60 fałszywych kolizji, w których uczestniczyły auta najróżniejszych marek: od Łady i Tavrii po Mazdę i Toyotę.
Potem oskarżeni zgłaszali fikcyjne szkody, a posługiwali się przy tym fałszywymi dokumentami, w których przekupieni policjanci potwierdzali okoliczności rzekomej stłuczki. Dwaj współpracujący z grupą funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego komendy miejskiej za jeden przypadek brali 1000-1500 zł. Jeden z nich, który najściślej współpracował z grupą i z którym Jacek Z. omawiał szczegóły sfingowanych kolizji, wciąż ukrywa się przed śledczymi.
Jackowi Z. prokuratura przypisała 58 przestępstw. Przyznał się do winy i szczegółowo opisał działalność grupy. Chce się poddać karze bez procesu i w śledztwie ustalił z prokuratorem jej wysokość: pięć lat więzienia w zawieszeniu na dziesięć lat, 60 tys. zł grzywny i dozór kurator w okresie próby. Prokurator chce też, aby Jacek Z. w ciągu dziewięciu lat od uprawomocnienia się wyroku oddał oszukanym towarzystwom ubezpieczeniowym prawie 800 tys. zł. Wnioski o dobrowolne poddanie się karze złożyła też większość pozostałych oskarżonych.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




