Antyterroryści pomylili mieszkania. Sąd umorzył sprawę
13.07.2010
, aktualizacja: 13.07.2010 19:21
Łódzka prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa w akcji policyjnych antyterrorystów, którzy wtargnęli do niewłaściwego mieszkania i użyli granatu hukowego przeciw dwóm bezbronnym lokatorkom
ZOBACZ TAKŻE
- Udawali "Indianę Jonesa". Złapani archeolodzy amatorzy (14-07-10, 11:47)
- Antyterroryści pomylili mieszkania. Zapłacą 20 tys.? (11-08-11, 17:58)
- Wyłudzali kredyty na potęgę. Staną przed sądem (23-07-10, 16:35)
- Chciał się zabić. Nie warto - przekonali negocjatorzy (21-07-10, 19:19)
- Biznesmen porwał wspólnika za dług. Stanie przed sądem (19-07-10, 20:31)
- Policja zatrzymała kolejnego archeologa-amatora (16-07-10, 10:02)
- Dwa poważne wypadki w Łódzkiem. Zginęły trzy osoby (15-07-10, 19:56)
- Dusił maleńkie dziecko, bo płakało. Stanie przed sądem (14-07-10, 18:40)
- Proces o gigantyczne wynagrodzenie prawnika do powtórki (13-07-10, 12:44)
- Okradli w Łodzi ponad 50 aut w półtora miesiąca (12-07-10, 14:38)
- Był niepoczytalny więc nie odpowie za zabicie matki (10-07-10, 14:00)
- 300 stron uzasadnienia w seksaferze, będą odwołania (09-07-10, 18:01)
- Niewątpliwie doszło do pomyłki, ale nie znaleźliśmy podstaw, aby komukolwiek zarzucić przekroczenie uprawnień czy niedopełnienie obowiązków - mówi Małgorzata Bauer, szefowa Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie.
Do pechowej akcji doszło na początku marca. Rankiem grupa policyjnych antyterrorystów z Wołomina wtargnęła do mieszkania w kamienicy przy ul. Legionów w Łodzi. Szukali tam mężczyzny podejrzanego o udział w grupie przestępczej handlującej narkotykami.
Antyterroryści wyważyli drzwi i wrzucili do środka granat ogłuszający. Okazało się, że pomylili numery mieszkań: zamiast wejść pod numer 6c, wtargnęli pod 6. Zamiast poszukiwanego mężczyzny były tam dwie przerażone kobiety. Z ich relacji wynika, że policjanci krzyczeli, aby padły na podłogę. Sprawdzali pomieszczenia, wersalkę i szafy. Zniszczyli wykładzinę w kuchni oraz uszkodzili drzwi do korytarza i mieszkania.
Sprawą zajęła się prokuratura, która przeanalizowała działania policjantów. Śledczy ocenili, że akcja była przeprowadzona profesjonalnie i prawidłowo. - Policja stopniowała swoje działania - wyjaśnia prokurator Bauer. - Wcześniej sprawdzono mieszkanie konkubiny poszukiwanego. Gdy go tam nie zastano, zapadła decyzja o wejściu do mieszkania przy Legionów, w którym też mógł przebywać.
Według prokuratury funkcjonariusze działali na podstawie informacji, jakimi na ten moment dysponowali. Sytuacja wymagała ich natychmiastowej interwencji i nie było czasu na ich weryfikowanie.
Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Prawnicy poszkodowanych kobiet zapowiadali, że będą się one domagały przed sądem cywilnym odszkodowania od policji. - Decyzja o umorzeniu nie zamyka im tej drogi - mówi prokurator Bauer.
Rzecznik stołecznej policji podinsp. Maciej Karczyński zapewniał, że policja wielokrotnie przepraszała łodziankę za omyłkową interwencję, a komendant stołecznej policji podjął decyzję o pokryciu szkód.
Do pechowej akcji doszło na początku marca. Rankiem grupa policyjnych antyterrorystów z Wołomina wtargnęła do mieszkania w kamienicy przy ul. Legionów w Łodzi. Szukali tam mężczyzny podejrzanego o udział w grupie przestępczej handlującej narkotykami.
Antyterroryści wyważyli drzwi i wrzucili do środka granat ogłuszający. Okazało się, że pomylili numery mieszkań: zamiast wejść pod numer 6c, wtargnęli pod 6. Zamiast poszukiwanego mężczyzny były tam dwie przerażone kobiety. Z ich relacji wynika, że policjanci krzyczeli, aby padły na podłogę. Sprawdzali pomieszczenia, wersalkę i szafy. Zniszczyli wykładzinę w kuchni oraz uszkodzili drzwi do korytarza i mieszkania.
Sprawą zajęła się prokuratura, która przeanalizowała działania policjantów. Śledczy ocenili, że akcja była przeprowadzona profesjonalnie i prawidłowo. - Policja stopniowała swoje działania - wyjaśnia prokurator Bauer. - Wcześniej sprawdzono mieszkanie konkubiny poszukiwanego. Gdy go tam nie zastano, zapadła decyzja o wejściu do mieszkania przy Legionów, w którym też mógł przebywać.
Według prokuratury funkcjonariusze działali na podstawie informacji, jakimi na ten moment dysponowali. Sytuacja wymagała ich natychmiastowej interwencji i nie było czasu na ich weryfikowanie.
Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Prawnicy poszkodowanych kobiet zapowiadali, że będą się one domagały przed sądem cywilnym odszkodowania od policji. - Decyzja o umorzeniu nie zamyka im tej drogi - mówi prokurator Bauer.
Rzecznik stołecznej policji podinsp. Maciej Karczyński zapewniał, że policja wielokrotnie przepraszała łodziankę za omyłkową interwencję, a komendant stołecznej policji podjął decyzję o pokryciu szkód.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Antyterroryści pomylili mieszkania. Sąd umorzył...
panbramkarz
14.07.10, 09:40
Zle rozpoznanie miejsca "akcji" to nie jest niedopelnienie obowiazkow? rozumie ze w tym kraju to jest "profesjonalizm".Jeszcze troche a jezeli beda poszukiwac lysego groznego bandyty to »
-
Antyterroryści pomylili mieszkania. Sąd umorzył...
por1
14.07.10, 14:26
Żenada,hańba, jasne,że winne sa te kobiety ( bo jakby ich tam nie bylo?...)»
-
Tu sie akurat skonczylo w miare dobrze
arturprzezywacz
14.07.10, 15:13
ale facet ktoremu "przez pomylke" (tez numer mieszkania) antyterrorysci zlamali kregoslup mial mniej szczescia.Jak ktos nie odroznia "6" od "6c" to niech zamiata ulice, bo nawet na kase w »




