Proces o gigantyczne wynagrodzenie prawnika do powtórki

amk
2010-07-13 , aktualizacja: 13.07.2010 12:44
A A A Drukuj
Proces radcy prawnego, który wziął niemal 700 tys. zł honorarium za reprezentowanie szpitala im. Madurowicza przed sądem, musi być powtórzony. Tak zadecydował we wtorek łódzki sąd okręgowy

FOT.Maciej Jarzebinski /AG
- Uzasadnienie wyroku jest bardzo płytkie - uzasadniała sędzia Marzena Lesiuk. - To brak formalny, którego nie można uzupełnić w toku procesu w drugiej instancji, dlatego wyrok musi być uchylony.

Szpital procesował się z Narodowym Funduszem Zdrowia o 2,4 mln zł za usługi wykonane ponad limit ustalony w kontrakcie. We wrześniu 2005 r. ówczesny dyrektor Jacek S. wynajął w tej sprawie radcę prawnego Michała A.

W procesie doszło do ugody i fundusz zapłacił szpitalowi ponad 2,1 mln zł. Zgodnie z umową prawnik miał dostać około 30 proc. wygranej kwoty, dlatego na jego konto wpłynęło prawie 700 tys. zł. Normalne honorarium w takiej rutynowej sprawie powinno wynosić kilka tysięcy złotych.

Sprawą zajęła się prokuratura. O niegospodarność oskarżono byłego szefa szpitala i byłą główną księgową Beatę F. Według prokuratury nadużyli swoich uprawnień, bo podpisali niekorzystną dla szpitala umowę na usługi prawne. W dodatku zawarli umowę z radcą, mimo że szpital miał już obsługę prawną. A - zdaniem prokuratury - wynagrodzenie, jakie dostał Michał A., było rażąco wygórowane.

Jego również oskarżono o niegospodarność. Według prokuratury radca dla własnych korzyści zawarł niedobrą dla szpitala umowę, mimo że wiedział, iż dyrektor i księgowa mają obowiązek dbać o finanse placówki.

Według śledczych lecznica mogła stracić przez oskarżonych około 700 tys. zł. Cała trójka nie przyznawała się do winy. Michał A. zgodził się oddać większość swojego wynagrodzenia i spłacił ponad 655 tys. zł.

W listopadzie sąd rejonowy uniewinnił tylko radcę prawnego, bo uznał, że nie działał on na szkodę szpitala. Byłemu dyrektorowi wymierzył karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 6 tys. zł grzywny. Księgową skazał na pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lara i 1,6 tys. zł grzywny.

Od wyroku odwołała się prokuratura, wnioskując o jego uchylenie i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Zaskarżyli go także obrońcy dwojga skazanych oskarżonych, którzy chcieli uniewinnienia lub ponownego procesu.

Wczoraj sąd drugiej instancji uznał, że sprawa musi być rozpoznana jeszcze raz, bo w uzasadnieniu nie ma odpowiedzi na kluczowe pytania. - Nie wiadomo, jaka była wysokość szkody i czy rzeczywiście powstała wskutek działania oskarżonych - mówiła sędzia Lesiuk. - Co do Michała A. trzeba przyznać rację prokuraturze, że sąd pierwszej instancji podszedł do problemu bardzo powierzchownie. Uznał, że oskarżony nie miał obowiązku dbać o mienie szpitala, a tak nie było do końca.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład