Wytykanie błędów poprzednikom szkodzi promocji miasta?

Wioletta Gnacikowska
2010-07-09 , aktualizacja: 09.07.2010 19:15
A A A Drukuj
Czy komisarz Tomasz Sadzyński, chcąc zaszkodzić swoim poprzednikom, szkodzi miastu? Czy prawda o stanie miasta jest najważniejsza i cały świat powinien się dowiedzieć o naszych problemach z własnością gruntów czy pozyskiwaniem pieniędzy z Unii?
Od lewej: Marcin Bugajski, Dariusz Joński, Tomasz Sadzyński, Wiesława Zewald i Łukasz Magin
Fot. Malgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Od lewej: Marcin Bugajski, Dariusz Joński, Tomasz Sadzyński, Wiesława Zewald i Łukasz Magin
Na stronie internetowej urzędu miasta Tomasz Sadzyński, pełniący funkcję prezydenta, zamieścił "Bilans otwarcia" (w formie obszernego dokumentu, ale też czytelnej prezentacji). Od dwóch miesięcy każdy może się dowiedzieć, jakie były nieprawidłowości za jego poprzednika, jak nie przestrzegano prawa i jakie mogą z tego wynikać zagrożenia dla Łodzi.

"Bilans otwarcia" miał uderzyć w prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Łodzianie, którzy go odwołali w referendum, mogą dowiedzieć się z dokumentu, jak źle się działo w magistracie. Tymczasem osoba z każdego miejsca na świecie - która nie zna kontekstu politycznego, nie wie o referendum - czytając ten dokument, może odnieść wrażenie, że Łódź to miasto źle rządzone, wchodzące w ryzykowne inwestycje, budujące domy na cudzych gruntach, niewykorzystujące funduszy unijnych, niedbające o promocję i współpracę z zagranicą.

Spójrzmy na dokument oczami inwestora np. z USA, Niemiec lub Francji, który chciałby założyć w Łodzi biznes. Na stronie www.uml.lodz.pl można przeczytać m.in., że miasto wykreśliło inwestycje na kwotę 150 mln zł, aby nie przekroczyć dopuszczalnego zadłużenia, że "władza wynagradza swoich poddanych, ale dostaną tylko wybrani", że "wybrani spijają śmietankę", że "w transparentnym urzędzie zatrudniono pracownika na podstawie fałszywych dokumentów i świadczono pracę bez umowy", że zamiast podpisu na dokumentach "stosowano faksymilę, co powoduje nieważność dokumentu, ale zobowiązania finansowe z tego tytułu byłyby wypłacane."

Dowie się także, że Łódź nie wykorzystała 36 mln zł na inwestycje drogowe, że "nie ma długofalowej strategii działań promocyjnych", "nie istnieje powiązanie współpracy zagranicznej z celami promocyjnymi lub strategicznymi miasta (nigdy ich nie określono)", że w Łodzi brakuje praw własności do gruntów, na których realizowany jest projekt Grupowej Oczyszczalni Ścieków, a to może grozić utratą nawet 22 mln euro dotacji unijnej, zaś w urzędzie jest "niewłaściwy podział zadań i kompetencji między komórkami organizacyjnymi".

Łódź walczy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Tymczasem od ponad dwóch miesięcy na stronie internetowej widnieje taka informacja: "Źle zaplanowany budżet na 2010 rok. Nie będzie pieniędzy na granty dla młodych twórców, stypendia, Nagrodę Literacką Miasta Łodzi, remonty miejskich instytucji kultury, nie zabezpieczono środków na realizację koncertów Orkiestry Symfonicznej z Szanghaju i Berlina w ramach Łódzkiej Wielkanocy Muzycznej"

Słowo "zagrożone" pojawia się w raporcie wielokrotnie. Zagrożona jest m.in. budowa trasy Rzgowska - Paradna, bo nie zakończono procedur przetargowych, GOŚ, projekty dotyczące edukacji.

Intencje obecnych władz są oczywiste, ale czy potencjalny inwestor będzie chciał robić interesy z miastem, o którym posiadł taką wiedzę? Chyba nie wierzy, że od 13 maja 2010 r. (taka data widnieje na dokumencie), kiedy był opublikowany raport, zaszły w urzędzie jakieś radykalne zmiany.

Podobny dokument zamieścił na początku swojej pierwszej kadencji w 2003 r. prezydent Jerzy Kropiwnicki. Wówczas na stronie internetowej umieścił raport o tym, jakie spustoszenia w Łodzi poczyniły czteroletnie rządy SLD. "Pochwalił się", że Łódź to miasto biedne, z największym w Polsce bezrobociem, zniszczonymi budynkami w centrum, zadłużone, z wysoką przestępczością, bezradne wobec chuligaństwa. Z rozbrajającą szczerością informował, że "kondycja finansowa miasta jest zła i systematycznie się pogarsza", "zbliżanie się miasta do ustawowego poziomu zadłużenia może w najbliższej przyszłości ograniczyć lub wręcz uniemożliwić korzystanie ze środków pomocowych z Unii Europejskiej". I jeszcze: "stan dróg i ulic w wielu miejscach może stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa".

Kiedy w 2003 r. "Gazeta" napisała o tej wątpliwej promocji, Kropiwnicki tłumaczył to tak: - Wywierają państwo na mnie presję w takim kierunku: niezależnie od tego, jak jest w mieście, ładuj, Kropiwnicki, lukrowane kłamstwo. A ja odpowiadam: nie. Ja będę starał się zmienić tę rzeczywistość.

Ale dzień po naszej publikacji raport zniknął ze strony internetowej, a wraz z nim "zniknął" z biura prasowego urzędnik, który go zamieścił.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Dziwię się Gazecie paputczik 10.07.10, 12:37

    Prawda o Łodzi jest brutalna. Różne filmiki reklamowe, prezentujące Łodź, wywołują tylko irytację tych, którzy, kierując się nimi, przyjechali do naszego miasta. Przeżywają rozczarowanie i »

  • wioletka g. jak zawsze dyzurna na zadanie us.sa 11.07.10, 20:55

    No widze z braku laku, niecierpliwie czekajac na "Restauracje" macierzystejekipy z UML, pani Gnacikowska lapie sie juz wszystkiego. A co pani "Specjalistkad.s. PR Kropiwnicki/Tomaszewski" »

  • Proponuje sadzyńskiemu.... nandik 12.07.10, 08:43

    skoro taki szczery w informowaniu łodzian, niech napisze o swoich osiagnieciach przez raptownie trzy miesiace jak ogołocił Łodź na kulturalnej mapie Polski i Świata jak zniszczył Festiwal »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład