Nowy przedmiot dla lekarzy. Jak leczyć umierające dzieci?

Adam Czerwiński
2010-06-23 , aktualizacja: 23.06.2010 21:43
A A A Drukuj
Łódzcy studenci medycyny jako pierwsi w Polsce uczą dziecięcej medycyny paliatywnej. Bardzo chwalą sobie nowy przedmiot.
Medycyna paliatywna to nauka o tym, jak przynosić ulgę w cierpieniu nieuleczalnie chorym. W większości uczelni medycznych jest kilka godzin zajęć z tego przedmiotu. Studenci dowiadują się na nich, jak postępować z chorymi na raka, albo z pacjentami w podeszłym wieku. O nieuleczalnie chorych dzieciach z reguły nie ma ani słowa.

- Większość lekarzy nie zetknie się z nimi, ale ci, którzy wybiorą pediatrię, wcześniej czy później mają potężny problem - mówi prof. Wojciech Młynarski, szef Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii UM w szpitalu przy Spornej.

Bo nikt lekarzom nie mówi, jak traktować umierające dziecko, jak rozmawiać o jego chorobie z rodzicami, wreszcie jak leczyć i kiedy odstąpić od uciążliwej terapii.

Pediatrzy ze Spornej postanowili to zmienić. Nawiązali współpracę z Domowym Hospicjum dla Dzieci Ziemi Łódzkiej fundacji Gajusz. Powołali Pracownię Pediatrycznej Opieki Paliatywnej i jako jedni z pierwszych w Polsce zagospodarowali działkę medycyny leżącą odłogiem. Napisali specjalny program nauczania nowego przedmiotu i zdobyli 700 tys. zł z funduszy norweskich na realizację przedsięwzięcia.

Pierwsze zajęcia studenci szóstego roku medycyny mieli w kończącym się semestrze. Wysłuchali czterech godzin wykładów, do tego było po pięć godzin seminariów i ćwiczeń.

- Zajęcia okazały się strzałem w dziesiątkę - cieszy się dr Aleksandra Korzeniewska-Eksterowicz z Pracowni Pediatrycznej. - Na koniec poprosiliśmy o wypełnienie ankiet. Średnia ocena zajęć to: piątka z minusem.

Czego dowiedzieli się ludzie, którzy po wakacjach zaczną pracować w szpitalach?

Dr Korzeniewska-Eksterowicz: - Że dziecięca medycyna paliatywna zajmuje się zupełnie innymi problemami, niż u dorosłych. Bo to nie tylko praca z dziećmi chorymi na raka, ale dużo częściej z chorobami neurologicznymi i metabolicznymi. Że nawet noworodkom i niemowlętom można dawać morfinę.

Niektóre grupy z zajęć zaplanowanych do godziny 13 wychodziły dwie godziny później. Studenci pytali o problemy etyczne: np. czy reanimować umierające dziecko i o techniczne - jakie są wskazania żeby podłączyć małego pacjenta do respiratora. Ale najbardziej interesowało ich jak rozmawiać z pacjentem i jego rodziną o chorobie.

- Nie przypadkiem uczymy tego przedmiotu na szóstym roku - mówi prof. Młynarski. - Na trzecim i czwartym studenci mają w głowie inne rzeczy. Najbardziej martwią się tym jak rozpoznać i chorobę i ją leczyć. Pod koniec studiów już to wiedzą, ale dociera do nich, że pacjent to nie przedmiot. Trzeba z nim porozmawiać. My uczymy jak to robić.

Dzięki funduszom norweskim w najbliższym roku akademickim oprócz lekarzy, problemy dziecięcej medycyny paliatywnej poznają słuchaczki studiów pielęgniarskich. Później zajęcia będą, jeśli władze UM wyłożą na nie pieniądze. - Są tym zainteresowane, więc pewnie będziemy kontynuować nasze przedsięwzięcie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład