Puzolaki, traworurki. Tych zabawek nie kupisz w sklepie
2010-06-22
, aktualizacja: 21.06.2010 18:05
Puzolaki, traworurki, labirynty, a nawet górski strumyk podarowali niepełnosprawnym dzieciom z Fundacji "Jaś i Małgosia" studenci łódzkiej ASP. Wszystkie zabawki zaprojektowali i wykonali sami

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Dzieci z Fundacji Jaś i Małgosia z zabawkami zrobionymi przez studentów łódzkiej ASP

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Dzieci z Fundacji Jaś i Małgosia z zabawkami zrobionymi przez studentów łódzkiej ASP

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Dzieci z Fundacji Jaś i Małgosia z zabawkami zrobionymi przez studentów łódzkiej ASP
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego fińskie uniwersytety współpracują z biznesem? (14-12-10, 08:30)
- Łóżko dla grubasa łódzkich studentów opatentowane! (05-10-10, 22:00)
- Projekt na nowy plac Niepodległości. Co o nim sądzisz? (09-07-10, 15:37)
- Zobacz, na których boiskach będą w wakacje trenerzy (21-06-10, 17:53)
- Twój syn chce grać jak Boniek? Przyjdź z nim na orlika (11-06-10, 15:30)
- "Radosna szkoła": place zabaw za pieniądze z ministerstwa (09-02-10, 18:32)
Wymyślił to Michał Frąk w ramach naszej akcji "Dyplom na temat". - Znam fundację od lat i wiem, że robi dla dzieci wiele dobrego. Warto im pomóc. Dlatego namówiłem studentów akademii, żeby zrobili wyjątkowe zabawki, których w sklepie nigdzie się nie kupi. Połączyliśmy siły i wyszło coś wspaniałego. Wystarczy zobaczyć roześmiane buzie dzieci - mówi Michał.
Po raz pierwszy w szkole studenci i opiekun projektu pojawili się w lutym. Później jeszcze kilkakrotnie spotykali się z dziećmi, obserwowali ich zachowanie i rozmawiali z terapeutami, aby dokładnie zrozumieć potrzeby niepełnosprawnych malców.
W projektowanie zabawek zaangażował się cały drugi rok wzornictwa na Wydziale Wzornictwa i Architektury Wnętrz. Miała to być praca na zaliczenie.
- W zawód projektanta wpisane są wrażliwość i empatia, więc wszystkim spodobało się, że zrobią coś dla dzieci - mówi dr Anna Miarka, opiekunka projektu. Sami zapłacili za użyte materiały, niektórzy wydali nawet kilkaset złotych.
Powstało 21 niezwykłych zabawek, które dostarczają nie tylko rozrywki, lecz także uczą i usprawniają. Są zrobione z czystych materiałów, umożliwiają różne wykorzystanie w zależności od fantazji dziecka. Np. mała Weronika wielokrotnie przeczołguje się przez traworurki, Hubert przypięty pasami do fotela (bez tego mógłby spaść) układa kolorowe klocki na drabince. Ola baruje się z miękkim pomarańczowym wałkiem, a Sebastian wbiega na małe schodki i celuje piłeczką do pojemnika. Inne maluchy przymierzają koronę i kapelusz przed magicznym zwierciadłem, jeszcze inne układają magnetyczne puzzle. Dzieci aż piszczą z radości.
- Warto było - cieszą się studenci obserwujący te igraszki. - Pewnie dostaniemy piątki.
- Oceny będą celujące. Dla wszystkich, choć to będzie dziwnie wyglądało w protokole - obiecuje dr Miarka.
W poniedziałek dzieci z Jasia i Małgosi po raz pierwszy, bawiąc się, testowały zabawki. - Za jakiś czas wybierzemy te, które najbardziej przypadły im do gustu i skierujemy do produkcji - mówi Tomasz Michałowicz z fundacji.
malgorzata.kozerawska@lodz.agora.pl
Po raz pierwszy w szkole studenci i opiekun projektu pojawili się w lutym. Później jeszcze kilkakrotnie spotykali się z dziećmi, obserwowali ich zachowanie i rozmawiali z terapeutami, aby dokładnie zrozumieć potrzeby niepełnosprawnych malców.
W projektowanie zabawek zaangażował się cały drugi rok wzornictwa na Wydziale Wzornictwa i Architektury Wnętrz. Miała to być praca na zaliczenie.
- W zawód projektanta wpisane są wrażliwość i empatia, więc wszystkim spodobało się, że zrobią coś dla dzieci - mówi dr Anna Miarka, opiekunka projektu. Sami zapłacili za użyte materiały, niektórzy wydali nawet kilkaset złotych.
Powstało 21 niezwykłych zabawek, które dostarczają nie tylko rozrywki, lecz także uczą i usprawniają. Są zrobione z czystych materiałów, umożliwiają różne wykorzystanie w zależności od fantazji dziecka. Np. mała Weronika wielokrotnie przeczołguje się przez traworurki, Hubert przypięty pasami do fotela (bez tego mógłby spaść) układa kolorowe klocki na drabince. Ola baruje się z miękkim pomarańczowym wałkiem, a Sebastian wbiega na małe schodki i celuje piłeczką do pojemnika. Inne maluchy przymierzają koronę i kapelusz przed magicznym zwierciadłem, jeszcze inne układają magnetyczne puzzle. Dzieci aż piszczą z radości.
- Warto było - cieszą się studenci obserwujący te igraszki. - Pewnie dostaniemy piątki.
- Oceny będą celujące. Dla wszystkich, choć to będzie dziwnie wyglądało w protokole - obiecuje dr Miarka.
W poniedziałek dzieci z Jasia i Małgosi po raz pierwszy, bawiąc się, testowały zabawki. - Za jakiś czas wybierzemy te, które najbardziej przypadły im do gustu i skierujemy do produkcji - mówi Tomasz Michałowicz z fundacji.
malgorzata.kozerawska@lodz.agora.pl
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
