Łódzkie targowiska stają się coraz bardziej nowoczesne
2010-06-17
, aktualizacja: 17.06.2010 20:32
Koniec z błotem i padającym na głowę deszczem. - Przenosimy się do wentylowanych hal - mówią łódzcy kupcy. - Pod gołym niebem nie chcą już kupować klienci. A nam nie chce się tak sprzedawać
ZOBACZ TAKŻE
- Wakacje pod Łodzią? Zamieszkaj w domu ze słomy i gliny (17-06-10, 09:00)
- Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szukają? (15-06-10, 20:35)
- Mieszkańcy Łódzkiego nie chcą magazynów CO2 pod ziemią (15-06-10, 08:00)
- Kto skorzysta na Łodzi? Rezygnujemy z milionów z UE (13-06-10, 19:14)
- Mundial w Łodzi: mąż przed telebimem, żona na zakupach (11-06-10, 22:37)
Minus? Boks w hali targowej kosztuje 60-80 tys. zł. - Kiedy to się zwróci? - zastanawiają się handlujący.
Kupcy z Bałuckiego Rynku wprowadzili się do hali trzy miesiące temu. W prostym, ale nowoczesnym budynku jest ponad sto boksów. Wszystkie zajęte. Teraz przeprowadzka czeka handlarzy z innego popularnego rynku - Górniaka. Właśnie kończy się budowa pasażu, w którym będą 84 stanowiska. - To nie koniec inwestycji - mówi Zbigniew Egierski, przewodniczący Stowarzyszenia Kupców i Producentów Rolnych "Górniak". - Zaraz po otwarciu ciągnącego się od Piotrkowskiej do Wólczańskiej pasażu rozpocznie się budowa nowoczesnej hali [obok, a nie na miejscu starej - przyp. red.].
W sumie ponad 150 kupców sprzedawać będzie w cywilizowanych warunkach. Będą mieć prąd, wodę i ubikację. Ich klienci zyskają dach nad głową, a pod nogami płytki lub kostkę brukową. - Za stoiska płaciliśmy sami - opowiada właścicielka dziś jeszcze namiotu z rajstopami i skarpetami.
Składki zbierane były w miarę postępów na budowie. Gdy został położony dach, kupcy składali się po kilkanaście tysięcy, gdy fachowcy kładli kostkę, handlujący robili następną zrzutkę. - W sumie boks w zadaszonym pasażu kosztował mnie 60 tys. zł - mówi sprzedawczyni rajstop.
Lokal jest jej własnością. Gdy się do niego wprowadzi, będzie płacić tylko czynsz - kilkaset złotych miesięcznie.
- A kiedy cała kwota się zwróci? Nie wiem - ubolewa.
Bo - jak mówi - w handlu niczego nie można być pewnym. - Szczególnie z rajstopami - wyjaśnia. - W upalne dni mogę nie sprzedać nic.
Ale przyznaje też, że gdy lato jest chłodniejsze, w ciągu tygodnia obroty osiągną kilku tysięcy złotych.
Boks w hali na Górniaku będzie droższy - jego koszt można porównać do nowego mieszkania, bo metr kosztuje 5,5 tys. zł. - Chętnych nie brakuje. W zasadzie wszystkie pomieszczenia mamy już wykupione - mówi prezes Egierski.
Zapewnia, że jednocześnie miejsca dostali wszyscy chętni członkowie stowarzyszenia. A dotychczasowe różnokolorowe parasole, czyli prowizoryczne stoiska, znikną z Górniaka. - Handel będzie prowadzony na wysokim poziomie, takie wymogi narzuca zresztą Unia Europejska - mówi Egierski.
W pawilonach nie będzie już miejsca dla małych handlarzy, którzy jeszcze stoją pod halą. Zajmują około metra kwadratowego i sprzedają baterie, latarki, zegarki. Ci z "Gazetą" nie chcą rozmawiać. - Wyrzucają nas stąd, to będziemy musieli jeździć po osiedlach - mówi tylko pani Wacława. Tłumaczy, że pod blokami nie będzie tylu chętnych, by codziennie kupować latarki czy budziki. Jedynym rozwiązaniem będzie objazd całej Łodzi.
Większość handlarzy jest jednak ze zmian zadowolona. - Nie byliśmy im chętni, ale dziś się do nich przekonujemy - mówią. Poza tym zmian oczekują klienci. - Nie chcą już robić zakupów w błocie i deszczu, gdy nie wiadomo, czy trzymać parasol, czy wydawać resztę - opowiada Wiesława Piotrowska, skarbnik Stowarzyszenia Kupców i Producentów Rolnych "Górniak".
Przyznaje, że jest trudno, bo na razie rozbudowa targowiska odstraszyła klientów. - Wszyscy liczymy, że szybko wrócą - mówi.
Z zainteresowaniem śledzą to, co dzieje się na rynku Bałuckim. - Słyszymy, że nie jest tam różowo - mówi sprzedawczyni warzyw. - Wielu oglądających, ale jednak zmiana miejsca zerwała więzi między handlującymi a stałymi klientami - dodaje.
Barbara Nowacka, właścicielka boksu na Bałuckim, radzi: - Ważne, by dobrze oznakować halę. W naszej jest wiele rzędów, alejek i chyba klienci się gubią - ocenia.
Handlujący liczą, że będą zarabiać i w ciągu dwóch, trzech lat opłata za boks się zwróci. - Zarobek utrudnia nam też brak parkingów - dodają. - Dziś nawet nasz mniej zamożny klient podjeżdża autem i wkłada zakupy do bagażnika.
Dlatego chcą rozliczać miasto z obietnic - na przykład pustego miejskiego placu przy Piotrkowskiej, na którym ma być parking. - A wiceprezydent Joński obiecał nam, że z Sieradzkiej zrobi ulicę jednokierunkową po to, by na jej części mogły parkować auta - przypominają kupcy.
Inna bolączka to powstające w Łodzi kolejne hipermarkety. - Zabierają nam klientów - przyznaje pani od rajstop.
Plan walki z nimi jest taki, że gdy pawilony na Górniaku będą gotowe, mają być regularnie otwarte także w niedziele.
Zdaniem ekspertów Dun & Bradstreet oraz portalu doradztwa biznesowego Verdict to jednak nie hipermarkety zyskiwały najwięcej klientów w ostatnich kilkunastu kryzysowych miesiącach. Rekordy obrotów biły sieci dyskontów - Biedronka i Żabka. - Sukcesu należy upatrywać w licznych programach lojalnościowych, które przywiązują klienta do marki. Kampanie kierowane są do mniej zamożnego społeczeństwa, osób starszych - mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Jego zdaniem w najbliższych latach nastąpi dalsza ekspansja dyskontów, odbijających klientów zarówno luksusowym delikatesom, jak i targowiskom. Prognozuje się, że ich liczba zwiększy się w ciągu najbliższych dwóch lat z 1,7 do 2,3 tys. w Polsce.
Kupcy z Bałuckiego Rynku wprowadzili się do hali trzy miesiące temu. W prostym, ale nowoczesnym budynku jest ponad sto boksów. Wszystkie zajęte. Teraz przeprowadzka czeka handlarzy z innego popularnego rynku - Górniaka. Właśnie kończy się budowa pasażu, w którym będą 84 stanowiska. - To nie koniec inwestycji - mówi Zbigniew Egierski, przewodniczący Stowarzyszenia Kupców i Producentów Rolnych "Górniak". - Zaraz po otwarciu ciągnącego się od Piotrkowskiej do Wólczańskiej pasażu rozpocznie się budowa nowoczesnej hali [obok, a nie na miejscu starej - przyp. red.].
W sumie ponad 150 kupców sprzedawać będzie w cywilizowanych warunkach. Będą mieć prąd, wodę i ubikację. Ich klienci zyskają dach nad głową, a pod nogami płytki lub kostkę brukową. - Za stoiska płaciliśmy sami - opowiada właścicielka dziś jeszcze namiotu z rajstopami i skarpetami.
Składki zbierane były w miarę postępów na budowie. Gdy został położony dach, kupcy składali się po kilkanaście tysięcy, gdy fachowcy kładli kostkę, handlujący robili następną zrzutkę. - W sumie boks w zadaszonym pasażu kosztował mnie 60 tys. zł - mówi sprzedawczyni rajstop.
Lokal jest jej własnością. Gdy się do niego wprowadzi, będzie płacić tylko czynsz - kilkaset złotych miesięcznie.
- A kiedy cała kwota się zwróci? Nie wiem - ubolewa.
Bo - jak mówi - w handlu niczego nie można być pewnym. - Szczególnie z rajstopami - wyjaśnia. - W upalne dni mogę nie sprzedać nic.
Ale przyznaje też, że gdy lato jest chłodniejsze, w ciągu tygodnia obroty osiągną kilku tysięcy złotych.
Boks w hali na Górniaku będzie droższy - jego koszt można porównać do nowego mieszkania, bo metr kosztuje 5,5 tys. zł. - Chętnych nie brakuje. W zasadzie wszystkie pomieszczenia mamy już wykupione - mówi prezes Egierski.
Zapewnia, że jednocześnie miejsca dostali wszyscy chętni członkowie stowarzyszenia. A dotychczasowe różnokolorowe parasole, czyli prowizoryczne stoiska, znikną z Górniaka. - Handel będzie prowadzony na wysokim poziomie, takie wymogi narzuca zresztą Unia Europejska - mówi Egierski.
W pawilonach nie będzie już miejsca dla małych handlarzy, którzy jeszcze stoją pod halą. Zajmują około metra kwadratowego i sprzedają baterie, latarki, zegarki. Ci z "Gazetą" nie chcą rozmawiać. - Wyrzucają nas stąd, to będziemy musieli jeździć po osiedlach - mówi tylko pani Wacława. Tłumaczy, że pod blokami nie będzie tylu chętnych, by codziennie kupować latarki czy budziki. Jedynym rozwiązaniem będzie objazd całej Łodzi.
Większość handlarzy jest jednak ze zmian zadowolona. - Nie byliśmy im chętni, ale dziś się do nich przekonujemy - mówią. Poza tym zmian oczekują klienci. - Nie chcą już robić zakupów w błocie i deszczu, gdy nie wiadomo, czy trzymać parasol, czy wydawać resztę - opowiada Wiesława Piotrowska, skarbnik Stowarzyszenia Kupców i Producentów Rolnych "Górniak".
Przyznaje, że jest trudno, bo na razie rozbudowa targowiska odstraszyła klientów. - Wszyscy liczymy, że szybko wrócą - mówi.
Z zainteresowaniem śledzą to, co dzieje się na rynku Bałuckim. - Słyszymy, że nie jest tam różowo - mówi sprzedawczyni warzyw. - Wielu oglądających, ale jednak zmiana miejsca zerwała więzi między handlującymi a stałymi klientami - dodaje.
Barbara Nowacka, właścicielka boksu na Bałuckim, radzi: - Ważne, by dobrze oznakować halę. W naszej jest wiele rzędów, alejek i chyba klienci się gubią - ocenia.
Handlujący liczą, że będą zarabiać i w ciągu dwóch, trzech lat opłata za boks się zwróci. - Zarobek utrudnia nam też brak parkingów - dodają. - Dziś nawet nasz mniej zamożny klient podjeżdża autem i wkłada zakupy do bagażnika.
Dlatego chcą rozliczać miasto z obietnic - na przykład pustego miejskiego placu przy Piotrkowskiej, na którym ma być parking. - A wiceprezydent Joński obiecał nam, że z Sieradzkiej zrobi ulicę jednokierunkową po to, by na jej części mogły parkować auta - przypominają kupcy.
Inna bolączka to powstające w Łodzi kolejne hipermarkety. - Zabierają nam klientów - przyznaje pani od rajstop.
Plan walki z nimi jest taki, że gdy pawilony na Górniaku będą gotowe, mają być regularnie otwarte także w niedziele.
Zdaniem ekspertów Dun & Bradstreet oraz portalu doradztwa biznesowego Verdict to jednak nie hipermarkety zyskiwały najwięcej klientów w ostatnich kilkunastu kryzysowych miesiącach. Rekordy obrotów biły sieci dyskontów - Biedronka i Żabka. - Sukcesu należy upatrywać w licznych programach lojalnościowych, które przywiązują klienta do marki. Kampanie kierowane są do mniej zamożnego społeczeństwa, osób starszych - mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Jego zdaniem w najbliższych latach nastąpi dalsza ekspansja dyskontów, odbijających klientów zarówno luksusowym delikatesom, jak i targowiskom. Prognozuje się, że ich liczba zwiększy się w ciągu najbliższych dwóch lat z 1,7 do 2,3 tys. w Polsce.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




