Zamiast warzywniaka "dopalacze 24h". Jesteśmy bezradni?
2010-06-16
, aktualizacja: 15.06.2010 20:53
Producenci specyfików mających poprawić nasze samopoczucie w sposób bezpośredni odwołują się do narkotyków, które chcą zastąpić nowymi pigułkami. "E" i X-TC to powszechne określenia tabletek MDMA czyli Ecstasy. Speed to po prostu amfetamina
Jeśli potwierdzi się, że w Łodzi w ostatnich tygodniach zmarła druga ofiara dopalaczy, to mamy problem. Jak długo jeszcze legalne będą substancje zabijające młodych ludzi? Unia Unią, a gdzie zdrowy rozsądek?
ZOBACZ TAKŻE
- 1 września bez dopalaczy. Skarbówka sprawdza smarszopy (01-09-10, 13:44)
- Umarł po dopalaczach, w szpitalu jeszcze trzy osoby (15-06-10, 11:07)
- Bardzo droga łódzka droga milionera Piotra Misztala (18-06-10, 11:00)
- Dopalacze dla studentów? Politechnika jest bezradna (12-06-10, 09:00)
- Dopalacze gorsze niż narkotyki? "To igranie z ogniem" (11-06-10, 16:38)
- Handel dopalaczami. Będą kontrole sklepów i kupujących (08-04-10, 13:54)
- Miasto wydaje bezpardonową walkę dopalaczom: plakatami (17-06-10, 15:41)
- Śmierć po dopalaczach? Sekcja nie dała odpowiedzi (17-06-10, 11:34)
- Prokuratura - śledztwo w sprawie śmierci po dopalaczach (15-06-10, 13:29)
RAPORTY
SONDAŻ
Aż wierzyć się nie chce, że polski ustawodawca od dwóch lat nie potrafi zapanować nad handlem dopalaczami. Z jednej strony agendy rządowe wydają masę pieniędzy na ulotki i strony internetowe ostrzegające przed używaniem tych legalnych narkotyków, a z drugiej dopuszczają do handlowania nimi bez żadnej kontroli.
Tak, wiem, że to samo robimy od lat z papierosami i alkoholem, ale dopalacze to jednak coś innego, coś, co potrafi zabić w jeden dzień, a nie latami, jak wóda i tytoń. Dwa przykłady śmierci młodych mężczyzn z ostatnich tygodni (najprawdopodobniej wskutek zażycia dopalaczy) są tego najlepszym przykładem.
Paradoksem jest to, że państwo wydaje gigantyczne pieniądze na walkę z handlarzami narkotyków, a nie ma żadnej władzy, by cokolwiek zrobić z ich legalnymi substytutami.
Może minister spraw wewnętrznych powinien porozmawiać z policjantami z sekcji narkotykowych, którzy noc w noc zatrzymują kompletnie nieprzytomnych nastolatków, którym nic nie można zrobić, bo legalnie kupili sobie "amfę" czy "herę"? Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi mówią, że dopalacze działają na tych ludzi o wiele gorzej niż narkotyki.
Może minister zdrowia powinna porozmawiać z lekarzami z oddziałów toksykologicznych, gdzie co rusz trafia pacjent na granicy życia i śmierci po zażyciu "materiałów kolekcjonerskich" z legalnego sklepu?
Może minister edukacji porozmawia z dyrektorem gimnazjum z Pabianic, który zamyka dzieci na przerwach w szkole, by podczas lekcji nie wyskoczyły do pobliskiego "smartszopu", a proszą go o to przerażeni rodzice?
Problem dopalaczy narasta, zmienia Polskę na naszych oczach. Czy nikt z władz lokalnych, państwowych tego nie widzi?
Kilka przykładów:
* W Łódzkiem sklepy z dopalaczami powstają w pobliżu podstawówek czy gimnazjów.
* Ul. 6 - Sierpnia z uliczki restauracji i sklepów zmienia się w centrum dresów i gówniarzy łykających legalne narkotyki.
* Nawet w Tuszynie-Lesie kiosk z warzywami zamieniono na "dopalacze24h", by kierowcy jadący do Katowic mogli się wzmocnić podczas podróży.
* Policyjne narkotesty nie wykrywają dopalaczy, a jazda po nich samochodami staje się normą wśród młodych ludzi. Ile spowodowali wypadków?
* Na Rydza-Śmigłego i Pomorskiej każdy dzieciak może sobie kupić dopalacz z automatu. Nie ma bowiem przepisów, by sprzedaż była dopuszczalna od 18 lat!
Nękanie sklepów przez PIH, policję czy sanepid nic nie da. Wkurzy może właścicieli, umęczy ich, narazi na jakiś mandat za brudne zaplecze, ale to walka z wiatrakami. Przecież policjanci nie mogą stać 24 godziny na dobę przed każdym sklepem. A nawet jeśli mogą - to i tak handlu nie zabronią.
Ja rozumiem, że jesteśmy w Unii Europejskiej i nie możemy zakazywać swobodnego przepływu towarów uznanych za legalne w innych krajach wspólnoty. Ale UE to nie święta krowa i usprawiedliwienie dla kiepskich decyzji albo ich braku. Weźmy przykład z Holandii. Marihuana jest tam legalna, ale w pozostałej części Europy już nie! Nie możemy chociaż spróbować walczyć z dopalaczami? Pomysł lewicy, by wstrzymywać na długie miesiące, a nawet lata, handel substancjami, które "wydają się niebezpieczne", jest bardzo dobry. Tylko dlaczego ten projekt jeszcze nie wszedł w życie? Dlaczego?
marcin.maslowski@lodz.agora.pl
Tak, wiem, że to samo robimy od lat z papierosami i alkoholem, ale dopalacze to jednak coś innego, coś, co potrafi zabić w jeden dzień, a nie latami, jak wóda i tytoń. Dwa przykłady śmierci młodych mężczyzn z ostatnich tygodni (najprawdopodobniej wskutek zażycia dopalaczy) są tego najlepszym przykładem.
Paradoksem jest to, że państwo wydaje gigantyczne pieniądze na walkę z handlarzami narkotyków, a nie ma żadnej władzy, by cokolwiek zrobić z ich legalnymi substytutami.
Może minister spraw wewnętrznych powinien porozmawiać z policjantami z sekcji narkotykowych, którzy noc w noc zatrzymują kompletnie nieprzytomnych nastolatków, którym nic nie można zrobić, bo legalnie kupili sobie "amfę" czy "herę"? Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi mówią, że dopalacze działają na tych ludzi o wiele gorzej niż narkotyki.
Może minister zdrowia powinna porozmawiać z lekarzami z oddziałów toksykologicznych, gdzie co rusz trafia pacjent na granicy życia i śmierci po zażyciu "materiałów kolekcjonerskich" z legalnego sklepu?
Może minister edukacji porozmawia z dyrektorem gimnazjum z Pabianic, który zamyka dzieci na przerwach w szkole, by podczas lekcji nie wyskoczyły do pobliskiego "smartszopu", a proszą go o to przerażeni rodzice?
Problem dopalaczy narasta, zmienia Polskę na naszych oczach. Czy nikt z władz lokalnych, państwowych tego nie widzi?
Kilka przykładów:
* W Łódzkiem sklepy z dopalaczami powstają w pobliżu podstawówek czy gimnazjów.
* Ul. 6 - Sierpnia z uliczki restauracji i sklepów zmienia się w centrum dresów i gówniarzy łykających legalne narkotyki.
* Nawet w Tuszynie-Lesie kiosk z warzywami zamieniono na "dopalacze24h", by kierowcy jadący do Katowic mogli się wzmocnić podczas podróży.
* Policyjne narkotesty nie wykrywają dopalaczy, a jazda po nich samochodami staje się normą wśród młodych ludzi. Ile spowodowali wypadków?
* Na Rydza-Śmigłego i Pomorskiej każdy dzieciak może sobie kupić dopalacz z automatu. Nie ma bowiem przepisów, by sprzedaż była dopuszczalna od 18 lat!
Nękanie sklepów przez PIH, policję czy sanepid nic nie da. Wkurzy może właścicieli, umęczy ich, narazi na jakiś mandat za brudne zaplecze, ale to walka z wiatrakami. Przecież policjanci nie mogą stać 24 godziny na dobę przed każdym sklepem. A nawet jeśli mogą - to i tak handlu nie zabronią.
Ja rozumiem, że jesteśmy w Unii Europejskiej i nie możemy zakazywać swobodnego przepływu towarów uznanych za legalne w innych krajach wspólnoty. Ale UE to nie święta krowa i usprawiedliwienie dla kiepskich decyzji albo ich braku. Weźmy przykład z Holandii. Marihuana jest tam legalna, ale w pozostałej części Europy już nie! Nie możemy chociaż spróbować walczyć z dopalaczami? Pomysł lewicy, by wstrzymywać na długie miesiące, a nawet lata, handel substancjami, które "wydają się niebezpieczne", jest bardzo dobry. Tylko dlaczego ten projekt jeszcze nie wszedł w życie? Dlaczego?
marcin.maslowski@lodz.agora.pl
- 51 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Zamiast warzywniaka "dopalacze 24h". Jesteśmy b...
blackgobbo
16.06.10, 09:19
Jak ktoś się chce truć to ja bym mu wydawał to za darmo w dużych ilościach. Mniej idiotów będzie chodzić po ulicach...»
-
dodajmy do tego jeszcze telewizje i religie
histeryx
16.06.10, 10:58
prawdziwe opia dla mas ! kto powie stop ?»
-
GW nad każdym się pochyli nad UB-olem i nad warzyw
jan_sobczak1
16.06.10, 16:59
I nad biednym generałem mordercą jak i nad warzywniakiem, jestem zachwycony. michnikowszczyzna.googlepages.com/»




więcej zdjęć