Przewijak w filharmonii? Tak, u dyrygenta w garderobie
2010-05-22
, aktualizacja: 21.05.2010 21:25
Dobra wiadomość dla łódzkich rodziców: miasto naprawdę staje się przyjazne dzieciom. Całkiem niedawno udogodnień dla maluchów było w Łodzi jak na lekarstwo. Teraz w wielu miejscach to już norma. Jeśli rodzic mówi, że nie ma gdzie z małym dzieckiem pójść - po prostu źle szuka
ZOBACZ TAKŻE
- Dzieci zbudowały wielki wóz strażacki z klocków Lego (13-06-10, 12:39)
- Zbuduj z dzieckiem mega wóz strażacki z klocków Lego (10-06-10, 19:58)
- Jak spędzić w Łodzi Dzień Dziecka? Plan imprez (31-05-10, 19:07)
- Mordziaki, pingwin Pik-Pok i artystyczny azyl plastyków (30-05-10, 18:33)
- Dzień Matki. Do pracy po urlopie wracać jest trudno (26-05-10, 06:00)
- Wreszcie zamówisz taksówkę z fotelikiem dla dziecka (20-04-10, 19:20)
- Niemowlaki zagrały i zaśpiewały w łódzkiej filharmonii (17-01-10, 18:30)
- Będzie więcej zawodowych rodziców zastępczych (29-12-09, 20:07)
- Łódź Przyjazna Maluchom - finał pierwszej edycji (01-06-09, 19:33)
- Kocham dzieci, ale decyzja o macierzyństwie to trochę jak rezygnacja z pierwszych dwóch lat życia: siedzę w pieluchach, uwięziona między przewijakiem a łóżeczkiem - żaliła nam się kilka lat temu znajoma młoda matka. - W restauracjach jestem jak intruz, czuję, że przeszkadzam. W sklepach nie ma gdzie przewinąć córeczki, robiłam to kiedyś w przebieralni, prawie na kolanie. Nawet w kościele nie jestem z małą mile widziana, bo jak mała zapłacze, to słyszę posykiwania niezadowolonych parafian.
Mniej więcej trzy lata temu, w kilkumiesięcznym odstępie, obie zostałyśmy mamami i mogłyśmy na własnej skórze sprawdzić, czy rozżalona znajoma miała rację. Miała. Łódź nie była miastem, w którym rodzice z małymi dziećmi mogli poczuć się jak u siebie. Począwszy od schodów bez podjazdów dla wózków, przez dziurawe chodniki, urzędy, w których nie sposób znaleźć miejsca do przewinięcia niemowlaka (chyba że urzędniczka udostępni do tego celu własne biurko, co nam się akurat przytrafiło), restauracje bez menu dla dzieci - wszystko mówiło: to jest miasto dorosłych.
Młode mamy z "Gazety Wyborczej" postanowiły w 2008 roku poszukać wyjątków od tej reguły. Nie było łatwo. Właściwie jedyne miejsca, w których swobodnie można było spędzić czas z brzdącem, to były - aż przykro wspominać - fast foody i Manufaktura... W tych pierwszych w łazienkach były wygodne przewijaki, natomiast Manufaktura od początku była oazą na łódzkiej dziecięcej pustyni. Mamy przecierały oczy zachwycone specjalnymi pokoikami, w których są nie tylko przewijaki, ale nawet podgrzewacze do butelek i mikrofalówki! Nic dziwnego, że w nowym centrum handlowym zaroiło się od dziecięcych wózków.
A nam się w "Gazecie" marzyło więcej takich miejsc. Żeby nie tylko fast foody i centra handlowe myślały o potrzebach najmłodszych łodzian. Dlatego w ubiegłym roku po raz pierwszy zorganizowałyśmy akcję "Łódź przyjazna dzieciom". Przez kilka tygodni zbierałyśmy od łódzkich rodziców zgłoszenia miejsc przyjaznych najmłodszym: z kącikiem dla malucha, przewijakiem, dziecięcym menu albo - jeśli nawet brakuje udogodnień - z dobrą dla rodzin atmosferą. Później nagrodziłyśmy te miejsca specjalnym certyfikatem "Miejsca Przyjaznego Dzieciom".
Wkrótce okazało się, że Łódź pod tym względem zmienia się na lepsze. Coraz więcej osób dostrzegało, że dziecko to też klient. I że warto na takiego klienta postawić. "Gazeta" przyznała 17 certyfikatów, które odbierali przedstawiciele urzędów, restauracji, kawiarni i klubów. Znalazły się w Łodzi urzędy z kącikami dla maluchów, kino, w którym filmy mogą oglądać mamy z maleńkimi dziećmi, fitness klub z miniprzedszkolem, w którym fachowcy zajmowali się dziećmi, gdy mamy ćwiczyły. Były restauracje z dziecięcym menu i kącikami zabaw, sklep meblowy, który urządził figloraj, a także kawiarenka z teatrem dla najmłodszych.
W tym roku akcję zorganizowaliśmy po raz drugi. I znów napłynęły nowe zgłoszenia - jest na przykład w Łodzi specjalny rodzinny salon fryzjerski, gdzie cierpliwa specjalistka zetnie włoski nawet najbardziej ruchliwemu dziecku, a mama może w tym czasie wypić spokojnie kawę. Są zajęcia językowe dla łodzian w wieku wczesnoniemowlęcym. Są portale internetowe, gdzie rodzice mogą znaleźć informacje o imprezach dla maluchów.
Jest jeszcze coś - co chyba cieszy nas najbardziej. Coraz częściej słyszymy, że otwarcie na rodzinę to nie cud, tylko standard. - Pokoje dla matek z dziećmi to udogodnienie oczywiste. Trzeba się postarać, żeby zrobić coś jeszcze - mówi Katarzyna Rąkowska, zajmująca się PR-em Portu Łódź, gdzie dla maluchów są m.in. specjalne "przechowalnie" i wyspy - place zabaw.
Cieszy nas też, że na dzieci - nawet te najmniejsze - otwierają się miejsca do niedawna niedostępne. Na przykład Łódzka Filharmonia stała się miejscem, do którego od wielu miesięcy, oprócz dorosłych melomanów ściągają także niemowlaki. - Chcieliśmy odczarować to miejsce i pokazać, że na odczuwanie muzyki nigdy nie jest za wcześnie - mówi Dominika Jakubowska, inicjatorka otwarcia Filharmonii na najmłodszych.
Już drugi sezon Filharmonia organizuje warsztaty i koncerty "Odkrywcy muzyki" dla dzieci od 3 lat (ale młodsi goście też są mile widziani). Natomiast od stycznia są też warsztaty "Baby bum boom" z ofertą dla dzieci od 0 do 3 lat.
Zainteresowanie? Ogromne. Choć liczba grup wzrosła z jednej do sześciu, zdobycie biletu graniczy z cudem. Wejściówek na warsztaty "Odkrywców muzyki" też zawsze brakuje. - Najbardziej cieszy nas, że z zajęć zadowoleni są i rodzice, i dzieci - mówi Jakubowska. I zdradza, że mały meloman to dla Filharmonii gość priorytetowy. - Na czas zajęć i koncertów dla najmłodszych przygotowujemy specjalny pokój: wstawiamy tam przewijak, jest fotel, leżanka. Wybraliśmy na to miejsce garderobę. W dodatku najlepszą, która zazwyczaj służy dyrygentowi.
Wkrótce rozstrzygnięcie drugiej edycji akcji "Łódź Przyjazna Dzieciom". Za rok zorganizujemy kolejną. A później - mamy nadzieję - akcje będą niepotrzebne, bo całe miasto będzie otwarte na potrzeby najmłodszych.
"Gazeta" szuka przyjaznych miejsc
Zapraszamy do zgłaszania przyjaznych miejsc. Na zgłoszenia czekamy pod nr. tel. 19 777 (042 19 777) - z komórek i spoza województwa łódzkiego) oraz pod adresami e-mailowymi: anna.kolakowska@lodz.agora.pl i agnieszka.urazinska@lodz.agora.pl.
Mniej więcej trzy lata temu, w kilkumiesięcznym odstępie, obie zostałyśmy mamami i mogłyśmy na własnej skórze sprawdzić, czy rozżalona znajoma miała rację. Miała. Łódź nie była miastem, w którym rodzice z małymi dziećmi mogli poczuć się jak u siebie. Począwszy od schodów bez podjazdów dla wózków, przez dziurawe chodniki, urzędy, w których nie sposób znaleźć miejsca do przewinięcia niemowlaka (chyba że urzędniczka udostępni do tego celu własne biurko, co nam się akurat przytrafiło), restauracje bez menu dla dzieci - wszystko mówiło: to jest miasto dorosłych.
Młode mamy z "Gazety Wyborczej" postanowiły w 2008 roku poszukać wyjątków od tej reguły. Nie było łatwo. Właściwie jedyne miejsca, w których swobodnie można było spędzić czas z brzdącem, to były - aż przykro wspominać - fast foody i Manufaktura... W tych pierwszych w łazienkach były wygodne przewijaki, natomiast Manufaktura od początku była oazą na łódzkiej dziecięcej pustyni. Mamy przecierały oczy zachwycone specjalnymi pokoikami, w których są nie tylko przewijaki, ale nawet podgrzewacze do butelek i mikrofalówki! Nic dziwnego, że w nowym centrum handlowym zaroiło się od dziecięcych wózków.
A nam się w "Gazecie" marzyło więcej takich miejsc. Żeby nie tylko fast foody i centra handlowe myślały o potrzebach najmłodszych łodzian. Dlatego w ubiegłym roku po raz pierwszy zorganizowałyśmy akcję "Łódź przyjazna dzieciom". Przez kilka tygodni zbierałyśmy od łódzkich rodziców zgłoszenia miejsc przyjaznych najmłodszym: z kącikiem dla malucha, przewijakiem, dziecięcym menu albo - jeśli nawet brakuje udogodnień - z dobrą dla rodzin atmosferą. Później nagrodziłyśmy te miejsca specjalnym certyfikatem "Miejsca Przyjaznego Dzieciom".
Wkrótce okazało się, że Łódź pod tym względem zmienia się na lepsze. Coraz więcej osób dostrzegało, że dziecko to też klient. I że warto na takiego klienta postawić. "Gazeta" przyznała 17 certyfikatów, które odbierali przedstawiciele urzędów, restauracji, kawiarni i klubów. Znalazły się w Łodzi urzędy z kącikami dla maluchów, kino, w którym filmy mogą oglądać mamy z maleńkimi dziećmi, fitness klub z miniprzedszkolem, w którym fachowcy zajmowali się dziećmi, gdy mamy ćwiczyły. Były restauracje z dziecięcym menu i kącikami zabaw, sklep meblowy, który urządził figloraj, a także kawiarenka z teatrem dla najmłodszych.
W tym roku akcję zorganizowaliśmy po raz drugi. I znów napłynęły nowe zgłoszenia - jest na przykład w Łodzi specjalny rodzinny salon fryzjerski, gdzie cierpliwa specjalistka zetnie włoski nawet najbardziej ruchliwemu dziecku, a mama może w tym czasie wypić spokojnie kawę. Są zajęcia językowe dla łodzian w wieku wczesnoniemowlęcym. Są portale internetowe, gdzie rodzice mogą znaleźć informacje o imprezach dla maluchów.
Jest jeszcze coś - co chyba cieszy nas najbardziej. Coraz częściej słyszymy, że otwarcie na rodzinę to nie cud, tylko standard. - Pokoje dla matek z dziećmi to udogodnienie oczywiste. Trzeba się postarać, żeby zrobić coś jeszcze - mówi Katarzyna Rąkowska, zajmująca się PR-em Portu Łódź, gdzie dla maluchów są m.in. specjalne "przechowalnie" i wyspy - place zabaw.
Cieszy nas też, że na dzieci - nawet te najmniejsze - otwierają się miejsca do niedawna niedostępne. Na przykład Łódzka Filharmonia stała się miejscem, do którego od wielu miesięcy, oprócz dorosłych melomanów ściągają także niemowlaki. - Chcieliśmy odczarować to miejsce i pokazać, że na odczuwanie muzyki nigdy nie jest za wcześnie - mówi Dominika Jakubowska, inicjatorka otwarcia Filharmonii na najmłodszych.
Już drugi sezon Filharmonia organizuje warsztaty i koncerty "Odkrywcy muzyki" dla dzieci od 3 lat (ale młodsi goście też są mile widziani). Natomiast od stycznia są też warsztaty "Baby bum boom" z ofertą dla dzieci od 0 do 3 lat.
Zainteresowanie? Ogromne. Choć liczba grup wzrosła z jednej do sześciu, zdobycie biletu graniczy z cudem. Wejściówek na warsztaty "Odkrywców muzyki" też zawsze brakuje. - Najbardziej cieszy nas, że z zajęć zadowoleni są i rodzice, i dzieci - mówi Jakubowska. I zdradza, że mały meloman to dla Filharmonii gość priorytetowy. - Na czas zajęć i koncertów dla najmłodszych przygotowujemy specjalny pokój: wstawiamy tam przewijak, jest fotel, leżanka. Wybraliśmy na to miejsce garderobę. W dodatku najlepszą, która zazwyczaj służy dyrygentowi.
Wkrótce rozstrzygnięcie drugiej edycji akcji "Łódź Przyjazna Dzieciom". Za rok zorganizujemy kolejną. A później - mamy nadzieję - akcje będą niepotrzebne, bo całe miasto będzie otwarte na potrzeby najmłodszych.
"Gazeta" szuka przyjaznych miejsc
Zapraszamy do zgłaszania przyjaznych miejsc. Na zgłoszenia czekamy pod nr. tel. 19 777 (042 19 777) - z komórek i spoza województwa łódzkiego) oraz pod adresami e-mailowymi: anna.kolakowska@lodz.agora.pl i agnieszka.urazinska@lodz.agora.pl.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Przewijak w filharmonii? Tak, u dyrygenta w g
mamawlodzi.pl
24.05.10, 18:41
Ale te informacje są stale dostępne na stronie www.mamawlodzi.plZapraszamy!»




