Politechnika maturzystom: matma z e-podpowiedzią
2010-05-04
, aktualizacja: 03.05.2010 20:52
We wtorek matura z języka polskiego. W środę z matematyki. Znów obowiązkowa. Najbardziej spanikowani płacili nawet 80 zł za godzinę korków. Chyba, że mieli w domu internet i chęć, by korzystać z pomysłu Politechniki Łódzkiej
ZOBACZ TAKŻE
- Uniwersytet do absolwentki: "Sama sobie zrób wypis(z)" (14-05-10, 18:18)
- Uniwersytet w rytmie Chumbawamba - studencki lip dub (31-05-10, 10:00)
- Minister do studentów: "Gdybym miała, to bym dała" (26-05-10, 19:27)
- Matury: angielski łatwy jak matematyka (06-05-10, 12:02)
- Cyrkle, linijki i kalkulatory. Trwa matura z matematyki (05-05-10, 10:10)
- Startuje maturalny maraton. Pierwszy - język polski (04-05-10, 09:00)
- Polscy studenci popłynęli w akademickich regatach (20-04-10, 10:59)
- E-pogotowie matematyczne przed maturą (14-04-10, 20:18)
- Kaski i kremy: dziewczyny szturmują Politechnikę Łódzką (23-04-10, 14:11)
- Był wrzesień. Na lekcję wszedł dyrektor. Powiedział, że politechnika ma fajny pomysł. Chce nam pomóc w matematyce. Za darmo, wystarczy mieć internet! Zapisałem się i nie żałuję - opowiada Michał Siwik, tegoroczny maturzysta z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 w Bełchatowie.
Dostał hasło dostępu do platformy umożliwiającej kontakt z wykładowcami łódzkiej uczelni i o całej sprawie... zapomniał. Przypomniał sobie w styczniu. - Rozwiązywałem arkusz, czegoś nie wiedziałem i wtedy pierwszy raz zalogowałem się na tę platformę. Zadziałało! Z ekranu odezwał się do mnie matematyk i pomógł rozwiązać zadanie - wspomina Michał.
Myślał, że podyktuje treść polecenia i wyświetli się gotowy wynik. - Nic z tych rzeczy. Podałem treść, ale rozwiązywaliśmy wspólnie. Wykładowca krok po kroku tłumaczył mi, co i dlaczego należy zrobić.
Od tej pory był stałym gościem platformy. Wspólnie z wykładowcami, nawet trzy razy w tygodniu, rozwiązywał zadania z kombinatoryki i rachunku prawdopodobieństwa: - No i z geometrii. To moja pięta achillesowa.
- Nie zdarzyło się, bym nie uzyskał pomocy. Często nauka zamieniała się w zabawę. Wykładowca pokazywał, na ile różnych sposobów można rozwiązać jedno zadanie. Wychodził poza program. Proponował książki, które warto przeczytać
E-pogotowie wymyślił dr Jacek Stańdo z Politechniki Łódzkiej. Rok temu, gdy było już pewne, że matematyka znów będzie na maturze obowiązkowa, napisał projekt i dostał 1,5 mln zł z Unii. Zareklamował go w szkołach. Po loginy i hasła zgłosiło się ponad pięciuset maturzystów z całego województwa. Dziewczyny i chłopaki, orły z matematyki i z trudem łapiący nawet najprostsze wzory. Jak działa platforma?
Uczeń, który się zaloguje, ma na ekranie komputera kilka okienek: transmisji wideo, w którym widzi pomagającego mu wykładowcę, okienko czatu, w którym wpisuje treść zadań oraz wirtualną tablicę do rysowania figur czy wykresów. Do tych okienek mają też dostęp pomagający. Najlepiej, gdy uczeń ma słuchawki z mikrofonem, wtedy również się słyszą.
Wykładowcy dyżurowali od niedzieli do czwartku, między 17 a 22. Na początku dziennie zgłaszało się kilkunastu uczniów. W ostatnich tygodniach przed maturą nawet po kilkudziesięciu.
Z jakimi problemami najczęściej? - Dominują dwa działy: stereometria oraz kombinatoryka - mówi Grzegorz Kusztelak, matematyk PŁ z e-pogotowia. - W tradycyjnych równaniach i nierównościach jest instrukcja, której przestrzeganie prowadzi do celu, czyli wyniku. Trochę jak z przepisem na babkę: wziąć jajko, pół szklanki mąki, wymieszać coś dodać, włożyć na tyle i tyle minut do piekarnika, gotowe. W stereometrii i kombinatoryce przepisu nie ma. Każde zadanie jest inne. Trzeba wykazać się pomysłowością, często wręcz intuicją. Nie ma szablonu, a większość uczniów - i chyba również nauczycieli - takich zadań nie lubi. Woli upiec babkę niż wymyślać nowe danie.
W kwietniu e-pogotowie poprosiło maturzystów, by je ocenili. - 40 proc. uznało je za dobry pomysł. Kolejne 20 proc. również, zwracając jednak uwagę, że nie każdy ma internet i to jest barierą. Tylko co czwarty uczeń napisał w ankiecie, że woli tradycyjne korepetycje - mówi z dumą dr Jacek Stańdo.
Michał jest w pierwszej grupie. - Dzięki e-pogotowiu jestem dobrze przygotowany do matury z matematyki, a od jej wyniku zależy, czy dostanę się na studia i jak potoczy się moje życie - mówi maturzysta z Bełchatowa.
Do drugiej edycji projektu zgłosiło się już prawie tysiąc przyszłorocznych maturzystów. - Nie słyszałem o e-pogotowiach z innych przedmiotów, ale polonistyczne by się przydało. Uczeń, któremu pomogliśmy, napisał w okienku czatu: "Dziękóję" - śmieje się Kusztelak.
Marcin.markowski@lodz.agora.pl
Dostał hasło dostępu do platformy umożliwiającej kontakt z wykładowcami łódzkiej uczelni i o całej sprawie... zapomniał. Przypomniał sobie w styczniu. - Rozwiązywałem arkusz, czegoś nie wiedziałem i wtedy pierwszy raz zalogowałem się na tę platformę. Zadziałało! Z ekranu odezwał się do mnie matematyk i pomógł rozwiązać zadanie - wspomina Michał.
Myślał, że podyktuje treść polecenia i wyświetli się gotowy wynik. - Nic z tych rzeczy. Podałem treść, ale rozwiązywaliśmy wspólnie. Wykładowca krok po kroku tłumaczył mi, co i dlaczego należy zrobić.
Od tej pory był stałym gościem platformy. Wspólnie z wykładowcami, nawet trzy razy w tygodniu, rozwiązywał zadania z kombinatoryki i rachunku prawdopodobieństwa: - No i z geometrii. To moja pięta achillesowa.
- Nie zdarzyło się, bym nie uzyskał pomocy. Często nauka zamieniała się w zabawę. Wykładowca pokazywał, na ile różnych sposobów można rozwiązać jedno zadanie. Wychodził poza program. Proponował książki, które warto przeczytać
E-pogotowie wymyślił dr Jacek Stańdo z Politechniki Łódzkiej. Rok temu, gdy było już pewne, że matematyka znów będzie na maturze obowiązkowa, napisał projekt i dostał 1,5 mln zł z Unii. Zareklamował go w szkołach. Po loginy i hasła zgłosiło się ponad pięciuset maturzystów z całego województwa. Dziewczyny i chłopaki, orły z matematyki i z trudem łapiący nawet najprostsze wzory. Jak działa platforma?
Uczeń, który się zaloguje, ma na ekranie komputera kilka okienek: transmisji wideo, w którym widzi pomagającego mu wykładowcę, okienko czatu, w którym wpisuje treść zadań oraz wirtualną tablicę do rysowania figur czy wykresów. Do tych okienek mają też dostęp pomagający. Najlepiej, gdy uczeń ma słuchawki z mikrofonem, wtedy również się słyszą.
Wykładowcy dyżurowali od niedzieli do czwartku, między 17 a 22. Na początku dziennie zgłaszało się kilkunastu uczniów. W ostatnich tygodniach przed maturą nawet po kilkudziesięciu.
Z jakimi problemami najczęściej? - Dominują dwa działy: stereometria oraz kombinatoryka - mówi Grzegorz Kusztelak, matematyk PŁ z e-pogotowia. - W tradycyjnych równaniach i nierównościach jest instrukcja, której przestrzeganie prowadzi do celu, czyli wyniku. Trochę jak z przepisem na babkę: wziąć jajko, pół szklanki mąki, wymieszać coś dodać, włożyć na tyle i tyle minut do piekarnika, gotowe. W stereometrii i kombinatoryce przepisu nie ma. Każde zadanie jest inne. Trzeba wykazać się pomysłowością, często wręcz intuicją. Nie ma szablonu, a większość uczniów - i chyba również nauczycieli - takich zadań nie lubi. Woli upiec babkę niż wymyślać nowe danie.
W kwietniu e-pogotowie poprosiło maturzystów, by je ocenili. - 40 proc. uznało je za dobry pomysł. Kolejne 20 proc. również, zwracając jednak uwagę, że nie każdy ma internet i to jest barierą. Tylko co czwarty uczeń napisał w ankiecie, że woli tradycyjne korepetycje - mówi z dumą dr Jacek Stańdo.
Michał jest w pierwszej grupie. - Dzięki e-pogotowiu jestem dobrze przygotowany do matury z matematyki, a od jej wyniku zależy, czy dostanę się na studia i jak potoczy się moje życie - mówi maturzysta z Bełchatowa.
Do drugiej edycji projektu zgłosiło się już prawie tysiąc przyszłorocznych maturzystów. - Nie słyszałem o e-pogotowiach z innych przedmiotów, ale polonistyczne by się przydało. Uczeń, któremu pomogliśmy, napisał w okienku czatu: "Dziękóję" - śmieje się Kusztelak.
Marcin.markowski@lodz.agora.pl
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




