Łódzcy politycy o wyborach prezydenta RP
2010-04-20
, aktualizacja: 20.04.2010 19:20
Do soboty najważniejsze partie przedstawią swoich kandydatów na prezydenta RP. Lokalne struktury szykują się do zbierania podpisów: w ciągu 10 dni muszą zebrać po 100 tys. podpisów.
ZOBACZ TAKŻE
- Łódzka lewica znów zbiera podpisy na targowiskach (25-04-10, 20:03)
- Kto zostanie szefem PO i dlaczego będzie to Biernat? (09-04-10, 07:00)
- Kandydaci na prezydenta zaczynają zbiórkę podpisów (23-04-10, 19:54)
- Czy Łukasz Magin obsadza ważne stanowiska znajomymi? (28-04-10, 09:00)
- Kto zostanie kandydatem PiS na prezydenta Łodzi? (28-03-10, 20:18)
Dziś marszałek Sejmu ogłosi termin wyborów na prezydenta RP. Wszystko wskazuje na to, że pierwsza tura będzie 20 czerwca. Partie będą musiały do najbliższego poniedziałku zarejestrować komitety wyborcze i zgłosić kandydatów oraz złożyć tysiąc podpisów.
Po raz pierwszy w Polsce obowiązuje skrócony kalendarz wyborczy. Ze zbieraniem podpisów poradzą sobie komitety partyjne, które mają w całej Polsce struktury, ale raczej niemożliwe, by dały sobie radę komitety wyborcze niezależnych kandydatów.
O zbiórkę podpisów nie obawia się Platforma Obywatelska. - Mamy w kraju 47 tys. członków, więc jeśliby każdy z nich dostarczył po dwa podpisy, zbierzemy komplet - mówi Hanna Zdanowska, przewodnicząca PO w Łodzi.
Dariusz Joński, szef SLD w Łódzkiem, twierdzi, że w normalnych okolicznościach zebranie 100 tys. podpisów nie stanowiłoby problemu, ale nie wiadomo, jak atmosfera żałoby wpłynie na aktywność wyborców. - W aktualnej sytuacji to nie jest łatwe zadanie. Trzeba przejść z żałoby, która cały czas nie minęła. Już nie ma takiego ogromnego bólu, jak w zeszłym tygodniu, ale jest tęsknota. Trzeba namówić działaczy, żeby stanęli przy stolikach i zbierali podpisy, ale nie wiemy, jak będą reagować na nich ludzie - mówi Joński.
Nadal nie wiadomo, jakich kandydatów wystawią PiS i SLD. Lewica na razie nie chce o tym mówić. - Postanowiliśmy, że najpierw pochowamy naszych kolegów, a potem będziemy rozmawiać o wyborach. Właśnie jadę na pogrzeb Jerzego Szmajdzińskiego. Zarząd partii spotka się w środę i wtedy zdecyduje, kto będzie kandydatem - mówi Joński.
SLD jest w bardzo trudnej sytuacji, bo kandydatem miał być Jerzy Szmajdziński. Teraz na giełdzie wymienia się nazwiska posła Ryszarda Kalisza, Grzegorza Napieralskiego, szefa SLD, Wojciecha Olejniczaka, europosła, i Bartosza Arłukowicza, posła.
Prawo i Sprawiedliwość ogłosi nazwisko kandydata w sobotę po radzie politycznej. - Jestem przekonany, że będzie nim premier Jarosław Kaczyński. Uważam, że będzie chciał kontynuować dzieło brata - mówi Jarosław Jagiełło, szef PiS-u w Łodzi.
Gotowa jest Platforma Obywatelska. Już w zeszły piątek zorganizowała spotkanie dotyczące kampanii wyborczej i przyjęła harmonogram. Kandydatem ma być Bronisław Komorowski i - podobno - to się już nie zmieni.
Mają mało czasu
Wioletta Gnacikowska: W środę marszałek Sejmu ogłosi termin wyborów. Wszystko na to wskazuje, że będzie to 20 czerwca. Ile dni mają komitety wyborcze, żeby zgłosić swoich kandydatów?
Grażyna Majerowska-Dudek, dyrektorka Krajowego Biura Wyborczego: To zależy, kiedy będzie dziennik ustaw z postanowieniem marszałka. Ale zgodnie z ordynacją wyborczą i terminami w kalendarzu wyborczym komitety muszą zgłosić kandydatów na 55 dni od głosowania, czyli licząc od 20 czerwca, to jest 26 kwietnia. W międzyczasie muszą zgromadzić tysiąc podpisów, wszystkie zgody kandydata na utworzenie komitetu, kandydowanie.
A dziś jest 20 kwietnia!
- Właśnie, mają mało czasu. A potem też jest go niedużo, bo do 6 maja do godz. 24 komitety muszą przedstawić 100 tys. podpisów. Ten kalendarz 60-dniowy przerabiamy po raz pierwszy, związany jest z "opróżnieniem urzędu", a nigdy dotąd nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją.
Co będzie, jeśli zarejestruje się jeden komitet wyborczy?
- Ustawa przewiduje taką sytuację. Jeśli zarejestruje się jeden kandydat lub żaden, wtedy PKW 7 maja wydaje uchwałę i przekazuje ją marszałkowi Sejmu. Marszałek musi w ciągu 14 dni wyznaczyć następne wybory. Kalendarz też będzie 60-dniowy.
Czyli wtedy mielibyśmy wybory w środku wakacji i sezonu urlopowego.
- Tak, mniej więcej pod koniec lipca.
Po raz pierwszy w Polsce obowiązuje skrócony kalendarz wyborczy. Ze zbieraniem podpisów poradzą sobie komitety partyjne, które mają w całej Polsce struktury, ale raczej niemożliwe, by dały sobie radę komitety wyborcze niezależnych kandydatów.
O zbiórkę podpisów nie obawia się Platforma Obywatelska. - Mamy w kraju 47 tys. członków, więc jeśliby każdy z nich dostarczył po dwa podpisy, zbierzemy komplet - mówi Hanna Zdanowska, przewodnicząca PO w Łodzi.
Dariusz Joński, szef SLD w Łódzkiem, twierdzi, że w normalnych okolicznościach zebranie 100 tys. podpisów nie stanowiłoby problemu, ale nie wiadomo, jak atmosfera żałoby wpłynie na aktywność wyborców. - W aktualnej sytuacji to nie jest łatwe zadanie. Trzeba przejść z żałoby, która cały czas nie minęła. Już nie ma takiego ogromnego bólu, jak w zeszłym tygodniu, ale jest tęsknota. Trzeba namówić działaczy, żeby stanęli przy stolikach i zbierali podpisy, ale nie wiemy, jak będą reagować na nich ludzie - mówi Joński.
Nadal nie wiadomo, jakich kandydatów wystawią PiS i SLD. Lewica na razie nie chce o tym mówić. - Postanowiliśmy, że najpierw pochowamy naszych kolegów, a potem będziemy rozmawiać o wyborach. Właśnie jadę na pogrzeb Jerzego Szmajdzińskiego. Zarząd partii spotka się w środę i wtedy zdecyduje, kto będzie kandydatem - mówi Joński.
SLD jest w bardzo trudnej sytuacji, bo kandydatem miał być Jerzy Szmajdziński. Teraz na giełdzie wymienia się nazwiska posła Ryszarda Kalisza, Grzegorza Napieralskiego, szefa SLD, Wojciecha Olejniczaka, europosła, i Bartosza Arłukowicza, posła.
Prawo i Sprawiedliwość ogłosi nazwisko kandydata w sobotę po radzie politycznej. - Jestem przekonany, że będzie nim premier Jarosław Kaczyński. Uważam, że będzie chciał kontynuować dzieło brata - mówi Jarosław Jagiełło, szef PiS-u w Łodzi.
Gotowa jest Platforma Obywatelska. Już w zeszły piątek zorganizowała spotkanie dotyczące kampanii wyborczej i przyjęła harmonogram. Kandydatem ma być Bronisław Komorowski i - podobno - to się już nie zmieni.
Mają mało czasu
Wioletta Gnacikowska: W środę marszałek Sejmu ogłosi termin wyborów. Wszystko na to wskazuje, że będzie to 20 czerwca. Ile dni mają komitety wyborcze, żeby zgłosić swoich kandydatów?
Grażyna Majerowska-Dudek, dyrektorka Krajowego Biura Wyborczego: To zależy, kiedy będzie dziennik ustaw z postanowieniem marszałka. Ale zgodnie z ordynacją wyborczą i terminami w kalendarzu wyborczym komitety muszą zgłosić kandydatów na 55 dni od głosowania, czyli licząc od 20 czerwca, to jest 26 kwietnia. W międzyczasie muszą zgromadzić tysiąc podpisów, wszystkie zgody kandydata na utworzenie komitetu, kandydowanie.
A dziś jest 20 kwietnia!
- Właśnie, mają mało czasu. A potem też jest go niedużo, bo do 6 maja do godz. 24 komitety muszą przedstawić 100 tys. podpisów. Ten kalendarz 60-dniowy przerabiamy po raz pierwszy, związany jest z "opróżnieniem urzędu", a nigdy dotąd nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją.
Co będzie, jeśli zarejestruje się jeden komitet wyborczy?
- Ustawa przewiduje taką sytuację. Jeśli zarejestruje się jeden kandydat lub żaden, wtedy PKW 7 maja wydaje uchwałę i przekazuje ją marszałkowi Sejmu. Marszałek musi w ciągu 14 dni wyznaczyć następne wybory. Kalendarz też będzie 60-dniowy.
Czyli wtedy mielibyśmy wybory w środku wakacji i sezonu urlopowego.
- Tak, mniej więcej pod koniec lipca.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów




