Niesiołowski: - Przez jakiś czas nastąpi wyciszenie
2010-04-19
, aktualizacja: 18.04.2010 19:48
Spór o miejsce pochowania jest sporem symbolicznym. Sporem bardzo groźnym, bo będzie to bardzo mocno dyskutowane po zakończeniu żałoby - mówi Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu.
ZOBACZ TAKŻE
- Zginął biskup Cieślar. Wracał z sobotnich uroczystości (19-04-10, 14:26)
- Elżbieta Jakubiak: Najpierw pochowajmy wszystkich, potem polityka (19-04-10, 09:27)
- Niesiołowski: Oddać hołd wszystkim ofiarom tragedii (10-04-10, 10:54)
Piotr Wesołowski: Czy zmieniliśmy się przez tydzień narodowej żałoby? Publicyści, księża, socjologowie mówią, że tak wielka tragedia może być swoistym katharsis dla społeczeństwa, także dla polityków. Mamy być lepsi, bardziej dla siebie wyrozumiali.
Stefan Niesiołowski: Ten tydzień był wyjątkowy ze względu na żałobę. Ale nic takiego jak nagła zmiana w zachowaniu polityków nie ma miejsca. I nie może mieć. Jesteśmy normalnym demokratycznym państwem. Pogląd, za którym kryje się opinia, że polscy politycy są gorsi niż w innych państwach Europy i potrzebna jest tragedia, aby stali się lepsi, jest fałszywy. To jest ukryta teza, że Polacy nie dorośli do demokracji. I jak ciągle słyszę o tym politycznym katharsis, to rozumiem, że przez jakiś czas spory polityczne będą łagodniejsze, wolne od insynuacji, haków, wątków personalnych. Ale normą jest spór polityczny, a nie żałoba.
Czyli politycy nie będą się bardziej szanować, znowu pojawi się brutalny język?
- Przez jakiś czas nastąpi wyciszenie, ale niebawem wszystko wróci do normalnego stanu.
Bo polityka to ciągła walka o władzę i nie ma w niej miejsca na sentymenty?
- Tak, polityka to walka o władzę i utrzymanie jej. O sukcesie w polityce nie decydują tylko racje intelektualne, ale także emocje. Gdyby było inaczej, intelektualiści byliby najlepszymi politykami, a tak nie jest.
Jaka była atmosfera w Sejmie po tragedii w Smoleńsku?
- Tak jak w całej Polsce - wielki smutek, żal, nawet rozpacz. Wzruszające były kwiaty, które położono na fotelach osób, które zginęły w katastrofie samolotu.
W telewizji wyglądało to wszystko bardzo godnie. Politycy chyba zdali ważny egzamin. Koszmarny był za to program Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać".
- Tak, w dużym stopniu było godnie i odpowiedzialnie. Ale zdarzyły się akty agresji propisowskich dziennikarzy. W ten fatalny schemat na pewno wpisał się program Pospieszalskiego, swoisty seans nienawiści. Był artykuł Zdzisława Krasnodębskiego z sentencją "Gardzę wami". I jeszcze tekst w "Gazecie Polskiej" byłego działacza PZPR Marcina Wolskiego "Na kolana, posypać głowy popiołem" oraz opinia Jarosława Marka Rymkiewicza "Nie macie prawa iść za trumną". I na koniec tekst redaktora Mazurka, któremu się wydawało, że jest głową państwa, bo używał liczby mnogiej (pluralis maiestatis), gdy atakował swoich przeciwników politycznych.
Były też insynuacje antyrosyjskie posła Górskiego (jednak za nie przeprosił) i Macierewicza. Szaleje Tadeusz Rydzyk. A proszę pamiętać, że to był okres żałoby i druga strona na te zaczepki nie reagowała. Wiele zależy od tego, co teraz zaczną mówić liderzy PiS-u. Bo na razie skandalicznie wypowiadali się drugorzędni politycy i propisowscy dziennikarze. Ja chcę wierzyć, że PiS przy pomocy zmarłego prezydenta, ludzkiego żalu, bólu i cierpienia nie będzie próbował wygrać wyborów.
Pana zdaniem Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich?
- Myślę, że tak. Ale powtarzam, mam nadzieję, że PiS nie wystartuje z hasłami, że kto krytykował Lecha Kaczyńskiego, powinien czuć się moralnie odpowiedzialny za jego tragiczną śmierć. Na razie takie sygnały są ze strony trzeciorzędnych polityków. Tu się musi wypowiedzieć Jarosław Kaczyński, który na razie milczy, co jest zupełnie zrozumiałe. Jeśli PiS będzie chciał wykorzystać tragedię w Smoleńsku do zdobycia władzy, to będziemy mieli najbardziej brutalną kampanię w historii.
Czy decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu nadal będzie dzielić Polaków?
- Tak. Ta decyzja - pochopna i niefortunna - wpisała się w walkę polityczną. Chociaż wierzę, że kardynał Stanisław Dziwisz miał dobre intencje. Spór polityczny to spór realny. To dyskusje o tym, jak mamy prowadzić politykę wschodnią, o nasz stosunek do integracji europejskiej, do prywatyzacji, do reformy służby zdrowia lub szkolnictwa. To także poważne zastanowienie się, czy mamy obchodzić uroczyście tylko klęski, czy może też sukcesy i wygrane. A spór o miejsce pochowania jest sporem symbolicznym. Sporem bardzo groźnym, bo będzie to bardzo mocno dyskutowane po zakończeniu żałoby.
- 297 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
408 głosów
-
Niesiołowski: - Przez jakiś czas nastąpi wycisz...
kato28
19.04.10, 10:34
Zebrało się na forum pożal się Boże grono wrażliwców co to skoro sami myślećnie potrafią to i innym tego odmawiają. A cóż ten Niesiołowski takiegopowiedział? Chłop swoje ma do powiedzenia i»
-
każdy zapytany twierdzi, że to nie on zdecydował?
men_53
19.04.10, 10:43
Spór o Wawel rozpętał ktoś, kto nieodpowiedzialnie podjął taką decyzję. Co ciekawsze, teraz owego decydenta nie można znaleźć - każdy zapytany twierdzi, że to nie on.Jeżeli Prezydent »
-
Niesiołowski: - Przez jakiś czas nastąpi wycisz...
jotost
19.04.10, 13:01
Pochówek na Wawelu był potrzebny Jareczkowi jedynie po to by mieć dobra pozycję do startu w wyborach prezydenckich. I wobec rodaków otumanionych pogrzebem i nadętymi do granic możliwości »
Najczęściej czytane24 htydzień





