ŁKS zajął 2. miejsce, ale na mistrzostwa nie pojedzie

Marcin Markowski
2010-04-05 , aktualizacja: 06.04.2010 10:56
A A A Drukuj
- To przekręt! Cały nasz wysiłek na marne - Filip, Jasiek, Adrian, Mikołaj są załamani. - Myśleliśmy, że takie skandale dzieją się tylko w piłce nożnej. Ale w koszykówce? W rozgrywkach dla dzieci!? - nie dowierzają rodzice
NBA
NBA
Dzieci mają po 13 i 14 lat. Trenują w Łódzkim Klubie Sportowym. Marzą, by grać w koszykówkę jak Kobe Bryant z Los Angeles Lakers czy choćby Marcin Gortat, jedyny Polak w NBA. W tym roku zrobiły pierwszy krok - zajęły drugie miejsce w województwie premiowane wyjazdem na mistrzostwa Polski.

- Najbardziej dramatyczny był mecz w Piotrkowie - opowiadają mali koszykarze. - Trzy sekundy do końca, a na tablicy remis. Nagle Rafał przechwytuje piłkę i go faulują. Mamy dwa rzuty osobiste. Rafał trafia i wygrywamy. Szaleństwo!

Cieszyli się, jak piłkarze ręczni po słynnym meczu z Norwegią, gdy Artur Siódmiak zdobył zwycięskiego gola w ostatniej sekundzie rzutem przez całe boisko. - Wtedy w Piotrkowie uwierzyliśmy w te mistrzostwa Polski - wspomina Jasiek.

Kropkę nad "i" postawili w ostatnią sobotę marca w Skierniewicach. Znów zwyciężyli i drugie miejsce w tabeli stało się faktem. Odbierali telefony z gratulacjami, a Adrian, który miał akurat urodziny, ogłosił, że lepszego prezentu nie mógł sobie wyśnić.

Na ziemię wrócili tuż przed świętami. Trener Krzysztof Karło sprawdzał coś na stronie internetowej Łódzkiego Związku Koszykówki. Spojrzał na tabelę i zaniemówił. Jeden ze zwycięskich meczów ŁKS-u został uznany za walkower na korzyść przeciwnika. ŁKS spadł przez to na trzecie miejsce w tabeli i o mistrzostwach Polski może zapomnieć.

- Chodzi o mecz w Radomsku - opowiada "Gazecie" trener Karło. - Zgodnie z terminarzem miał być w styczniu, ale na zbiórce okazało się, że trzech chłopaków zachorowało. Zadzwoniłem do trenera Radomska z prośbą o ustalenie innego terminu. Zgodził się. O wszystkim poinformowałem telefonicznie związkowy Wydział Gier i Dyscypliny.

Zaległy mecz z Radomskiem ŁKS rozegrał 10 marca. - Wygraliśmy 80 do 37. Na drugi dzień wynik pojawił się na związkowej stronie, dopisali nam punkty. Wszystko się zgadzało, aż do feralnego dnia, gdy usiadłem przed komputerem i zobaczyłem swoją drużynę na trzecim miejscu - denerwuje się trener Karło.

- Sędziowie, którzy pojechali w styczniu do Radomska, bo nikt ich nie uprzedził, że meczu nie będzie, stwierdzili walkower. Później rzeczywiście mecz został rozegrany, ale bez naszej wiedzy i zgody, bo nikt o nią nawet nie wystąpił - twierdzi Paweł Doliński, pełnomocnik zarządu ŁZKosz ds. gier i dyscypliny.

"Gazeta": - Czyli przysłaliście sędziów na mecz, o którym nie wiedzieliście? A na drugi dzień wpisał Pan wynik na związkową stronę w internecie? - Sędziów przysłało kolegium sędziów, które w związku jest niezależną agendą. A wpisanie wyniku to moje niedopatrzenie - tłumaczy Doliński.

Chłopcy z ŁKS są załamani. - To niesprawiedliwe - mówi Mikołaj.

- Przekręt! - rzuca groźnie Adrian.

Filip: - Był mecz, wygraliśmy, a teraz okazuje się, że nie ma to żadnego znaczenia.

- Wszystko na marne - żałuje Jasiek. Wszystko, czyli pot chłopców wylewany na treningach i pieniądze rodziców, którzy płacą m.in. za busy na mecze. Mama Adriana myślała, że takie skandale dzieją się tylko w piłce nożnej. - Ale w koszykówce? W rozgrywkach dla dzieci!? - nie dowierza.

Miejsce ŁKS-u w tabeli zajął Księżak Łowicz i to on pojedzie na mistrzostwa Polski. Doliński będzie Księżakowi kibicować, bo też pochodzi z Łowicza. - Ale na decyzję w sprawie ŁKS-u nie miało to żadnego wpływu - zapewnia.

marcin.markowski@lodz.agora.pl



KOMENTARZ

(Za)rzuty osobiste

Marcin Markowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej"

1. W styczniu, gdy koszykarze ŁKS-u się rozchorowali, ich trener powinien wystąpić do związku o zgodę na rozegranie meczu w innym terminie. Na piśmie! By potem żaden działacz nie zarzekał się, że nic o marcowym meczu nie wiedział.

2. Łowiczanin Paweł Doliński nie powinien tą sprawą w ogóle się zajmować. By potem nikt z ŁKS-u nie mówił, że sprzyja klubowi ze swojego miasta.

3. Dorośli, którzy organizują sport dzieciom, powinni pamiętać, że wygrywa bądź przegrywa się na boisku. A młody chłopak, który przegra poza nim, również tam będzie w przyszłości szukać zwycięstw.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład