Super karetki bezużyteczne. Przemalują je dla straży?
2010-03-31
, aktualizacja: 31.03.2010 21:01
Dziewięć supernowczesnych karetek zostało bez pracy. Wczoraj prezes NFZ zdecydował, że nie dostaną kontraktów.
ZOBACZ TAKŻE
- Szpitalne sale: zamiast numerków Paryż, Sydney i Rzym (24-03-10, 19:57)
- Minister Kopacz szuka pracy dla bezrobotnych karetek (24-03-10, 19:54)
- NFZ: rurka w gardle lepsza niż karmienie łyżeczką (24-03-10, 10:57)
- Wypadek karetki na sygnale. Lekarz ma złamany kręgosłup (16-03-10, 13:00)
- Nowe super karetki, które nie mogą jeździć do pacjentów (09-03-10, 13:02)
- Supernowoczesna karetka, a robi za taksówkę (10-09-09, 17:55)
SONDAŻ
Wczoraj napisalismy, że samorządy z Łowicza, Radomska i Zduńskiej Woli kupiły po trzy superkaretki. Dały się skusić Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia podległemu Ministerstwu Zdrowia. Agencja oferowała samorządom pomoc w zdobyciu unijnych funduszy na nowe ambulanse. - Jest okazja, to trzeba kupić coś najlepszego - mówił "Gazecie" Jacek Michalak, starosta łowicki, który kupił trzy mercedesy sprintery za 1,2 mln. Dostał na nie 889 tys. dotacji. Podobnie jak inni samorządowcy zobowiązał się, że karetki będą jeździć w pogotowiu. Teraz nie są w stanie wywiązać się ze zobowiązania. Bo przegrali konkurs NFZ na prowadzenie pogotowia.
Samorządowcy odwoływali się od decyzji NFZ. W ubiegłym tygodniu pikietowali przed Ministerstwem Zdrowia. Kiedy minister Ewa Kopacz wysłuchała ich skarg, chwyciła za telefon i wezwała do siebie szefa łódzkiego NFZ. Dyrektor przywiózł do Warszawy wszystkie papiery dotyczące konkursu na karetki. Nie było się do czego przyczepić. Bo o tym, kto dostanie kontrakt w NFZ decyduje komputer. Urzędnicy wprowadzają do niego dane, maszyna liczy punkty i wybiera najlepszą ofertę.
Ostatnią deską ratunku był prezes NFZ. Mógł uchylić decyzję łódzkiego komputera. Nie zrobił tego. - Wczoraj zdecydował, że w Łowiczu będzie jeździć Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego, a w Radomsku i Zduńskiej Woli prywatna firma Falck - informuje Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego NFZ.
Samorządowcy będą musieli poinformować CISZ, że nie wywiążą się z umowy.
- A my zaczynamy procedurę, która doprowadzi do zwrotu dotacji - mówi Leszek Sikorski, dyrektor CSIO.
Starosta Michalak: - Są jeszcze sądy. Będziemy się procesować. Co, jak się nie uda? Chyba postawię moje mercedesy pod płotem. Albo nie. Może przemaluje się na je czerwono i odda straży pożarnej. Zawsze parę głosów się zdobędzie.
Samorządowcy odwoływali się od decyzji NFZ. W ubiegłym tygodniu pikietowali przed Ministerstwem Zdrowia. Kiedy minister Ewa Kopacz wysłuchała ich skarg, chwyciła za telefon i wezwała do siebie szefa łódzkiego NFZ. Dyrektor przywiózł do Warszawy wszystkie papiery dotyczące konkursu na karetki. Nie było się do czego przyczepić. Bo o tym, kto dostanie kontrakt w NFZ decyduje komputer. Urzędnicy wprowadzają do niego dane, maszyna liczy punkty i wybiera najlepszą ofertę.
Ostatnią deską ratunku był prezes NFZ. Mógł uchylić decyzję łódzkiego komputera. Nie zrobił tego. - Wczoraj zdecydował, że w Łowiczu będzie jeździć Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego, a w Radomsku i Zduńskiej Woli prywatna firma Falck - informuje Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego NFZ.
Samorządowcy będą musieli poinformować CISZ, że nie wywiążą się z umowy.
- A my zaczynamy procedurę, która doprowadzi do zwrotu dotacji - mówi Leszek Sikorski, dyrektor CSIO.
Starosta Michalak: - Są jeszcze sądy. Będziemy się procesować. Co, jak się nie uda? Chyba postawię moje mercedesy pod płotem. Albo nie. Może przemaluje się na je czerwono i odda straży pożarnej. Zawsze parę głosów się zdobędzie.
- 15 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów




więcej zdjęć