5 lat za uderzenie dziecka kijem bejsbolowym w głowę
2010-03-24
, aktualizacja: 24.03.2010 19:52
Dariusz M. uderzył dziecko kijem bejsbolowym w głowę. Prokuratura oskarżyła go o usiłowanie zabójstwa, ale sąd złagodził tę kwalifikację i wymierzył mu 5 lat więzienia
ZOBACZ TAKŻE
- Rany kłute i ślady pobicia: zabójstwo podczas libacji (21-04-10, 14:42)
- Wreszcie zamówisz taksówkę z fotelikiem dla dziecka (20-04-10, 19:20)
- Napadł na przechodnia, mimo że obok stał radiowóz... (08-04-10, 15:57)
- 60-latek pobił na śmierć swoją 33-letnią konkubinę (26-03-10, 10:50)
- Dziecięce filmy pornograficzne ściągali z Luksemburga (25-03-10, 13:48)
- Napadli kobietę, ukradziony telefon ukrył w majtkach (24-03-10, 14:06)
- Zabiła nożem inwalidę na wózku. Grozi jej dożywocie (23-03-10, 20:32)
- Po sąsiedzkim sporze o parking chciał wysadzić blok (22-03-10, 15:51)
- Nocny pościg za matką z malutkim dzieckiem (21-03-10, 12:56)
- Surowa kara za zastrzelenie psa. Dostał rok odsiadki (15-03-10, 17:34)
Sąd stwierdził, że nie ma dowodów na to, iż Dariusz M. chciał pozbawić życia chłopca.
W maju 2009 roku Adam bawił się z kolegami na podwórku. Wziął z domu kij bejsbolowy, koledzy mieli zabawkowe pistolety. Mieli kręcić filmiki telefonem komórkowym. Podeszła do nich grupka młodszych chłopców i zaczęła przeszkadzać. Adam zdenerwował się na rok młodszego Kubę i uderzył go w twarz. Potem zaczął przepraszać kolegę, ale ten postanowił poskarżyć się ojcu.
Gdy Adam zobaczył Kubę idącego z ojcem, podbiegł i zaczął tłumaczyć, co się stało. Dariusz M. wyrwał mu kij i uderzył nim chłopca w pośladki, a potem ręką w twarz. Adam odebrał kij, a oskarżony kazał mu wrócić z ojcem. Chłopak odezwał się do wulgarnie, a wtedy Dariusz M. znów próbował mu zabrać kij. Potem chłopiec stracił przytomność. Ostatnie, co zapamiętał, to widok M., który zamachnął się kijem. Chłopiec z roztrzaskaną głową trafił do szpitala.
Taki przebieg zdarzenia prokuratura ustaliła na podstawie relacji Adama, którego przesłuchano w obecności psychologa. Nie znalazł się żaden dorosły świadek. W prokuraturze Dariusz M. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa chłopca. Twierdzi, że do uderzenia doszło przypadkiem, gdy Adam chciał mu wyszarpnąć kij.
W maju 2009 roku Adam bawił się z kolegami na podwórku. Wziął z domu kij bejsbolowy, koledzy mieli zabawkowe pistolety. Mieli kręcić filmiki telefonem komórkowym. Podeszła do nich grupka młodszych chłopców i zaczęła przeszkadzać. Adam zdenerwował się na rok młodszego Kubę i uderzył go w twarz. Potem zaczął przepraszać kolegę, ale ten postanowił poskarżyć się ojcu.
Gdy Adam zobaczył Kubę idącego z ojcem, podbiegł i zaczął tłumaczyć, co się stało. Dariusz M. wyrwał mu kij i uderzył nim chłopca w pośladki, a potem ręką w twarz. Adam odebrał kij, a oskarżony kazał mu wrócić z ojcem. Chłopak odezwał się do wulgarnie, a wtedy Dariusz M. znów próbował mu zabrać kij. Potem chłopiec stracił przytomność. Ostatnie, co zapamiętał, to widok M., który zamachnął się kijem. Chłopiec z roztrzaskaną głową trafił do szpitala.
Taki przebieg zdarzenia prokuratura ustaliła na podstawie relacji Adama, którego przesłuchano w obecności psychologa. Nie znalazł się żaden dorosły świadek. W prokuraturze Dariusz M. nie przyznał się do zamiaru zabójstwa chłopca. Twierdzi, że do uderzenia doszło przypadkiem, gdy Adam chciał mu wyszarpnąć kij.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




