"Ośmiornica": "Tato" nie słyszy, ale proces się odbędzie

Anna Kołakowska
2010-03-22 , aktualizacja: 22.03.2010 20:07
A A A Drukuj
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
- Mój klient nie słyszy, co się dzieje na sali rozpraw - mówił obrońca jednego z domniemanych szefów łódzkiej "ośmiornicy". Prosił o odroczenie procesu, ale bez skutku

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Po drugiej próbie udało się w poniedziałek rozpocząć powtórny proces bossów łódzkiej mafii. Sprawa wróciła na wokandę, bo poprzednie wyroki uchylił Sąd Najwyższy.

To najważniejsza z wielu spraw, jakie dotyczyły działalności groźnego łódzkiego gangu. Na ławie oskarżonych zasiada dwóch domniemanych szefów: Tadeusz M., ps. "Tato", i Mariusz K. oraz ich prawa ręka Krzysztof J. oraz siedmiu innych mężczyzn.

Ich pierwszy proces toczył się w największej i uważanej za najbezpieczniejszą sali rozpraw łódzkiego sądu. Większość oskarżonych przywożono z aresztu (wielu w czerwonych drelichach przysługujących tym najgroźniejszym), siedzieli za kuloodporną szybą, a każdego z nich pilnowało po kilku policjantów, także antyterrorystów.

W poniedziałek było zupełnie inaczej. Na rozprawę wybrano salę bez szczególnych zabezpieczeń, bo po uchyleniu wyroku przez Sąd Najwyższy większość oskarżonych zwolniono z aresztu. "Tato" i inni przyszli na rozprawę sami, a z aresztu przywieziono tylko Wojciecha S. oraz Krzysztofa J., który już raz uciekł z łódzkiego sądu.

Ława oskarżonych była w komplecie i wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie, aby rozpocząć proces. Ale obrońca Tadeusza M. poprosił o odroczenie. - Mój klient cierpi na niedosłuch - tłumaczył mecenas Michał Gąsecki. - Po poprzedniej rozprawie skarżył się, że nie słyszy przebiegu rozprawy. To wyklucza prowadzenie procesu, bo oskarżony ma prawo do osobistego i czynnego udziału w nim.

Wnioskował, aby przed rozpoczęciem procesu sąd powołał biegłego laryngologa. Miałby się wypowiedzieć, jakie warunki techniczne trzeba spełnić, aby Tadeusz M. słyszał, co się dzieje na sali rozpraw.

- Rozumiem, że tego, co pan mecenas mówi, klient też nie słyszy? - dopytywał sędzia Tomasz Pintara.

- Nie wszystko... - doprecyzował adwokat.

Na tym i innymi wnioskami sędziowie zastanawiali się ponad dwie godziny. Potem postanowili nie powoływać biegłego laryngologa i rozpocząć proces. - Sąd umożliwił oskarżonemu zajęcie miejsca tuż obok swojego obrońcy i jak najbliżej sądu. To powinno rozwiązać problem - mówił sędzia Pintara.

Prokurator odczytał akt oskarżenia i na tym poniedziałkowa rozprawa zakończyła się. Było zbyt późno, by rozpocząć przesłuchania oskarżonych.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład