Nowatorska operacja. Naprawiają zniszczone kości
2010-03-19
, aktualizacja: 19.03.2010 19:32
Łódzcy ortopedzi z pomocą kolegów z Niemiec zrobili nowatorską operację. Dzięki nim 81-letnia pani Danuta przywita wiosnę w ogródku.
ZOBACZ TAKŻE
- Szpital Biegańskiego przygotowany na dżumę i cholerę (18-06-10, 17:07)
- Szpital bez prądu. Lekarze obawiają się tragedii (14-05-10, 07:00)
- Kupił do szpitala rentgen, ale nie zamierza go użyć (07-04-10, 09:42)
- NFZ: rurka w gardle lepsza niż karmienie łyżeczką (24-03-10, 10:57)
- Wypadek karetki na sygnale. Lekarz ma złamany kręgosłup (16-03-10, 13:00)
- Przedwiośnie daje nam wszystkim w kość. Będzie lepiej (15-03-10, 20:46)
- Jak niepubliczna medyczna spółka wygrała z fiskusem (14-03-10, 18:30)
- Nowoczesne urządzenie za 2.6 mln zł w szpitalu WAM (09-03-10, 20:59)
- Nowe super karetki, które nie mogą jeździć do pacjentów (09-03-10, 13:02)
- Miliony dla łódzkich szpitali. Będą remonty i sprzęt (04-03-10, 17:56)
Pani Danuta ma 81 lat. Od roku nie mogła chodzić. - Trzy razy miałam wszczepianą protezę stawu kolanowego w lewej nodze - opowiada.
Po kilku operacjach kość, do której zamocowano implant była w opłakanym stanie. Proteza też nie działała jak trzeba. Potrzebny był kolejny zabieg. - Z tym był problem - mówi prof. Marek Synder, kierownik Kliniki Ortopedii Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. Radlińskiego. - Nie obeszłoby się bez tzw. przeszczepu kostnego, żeby naprawić ubytki. Oczywiście robimy takie zabiegi, ale trzeba po nich bardzo długo leżeć. Nawet cztery miesiące. Dla osoby w wieku pani Danuty to bardzo niebezpieczne. Mogłyby się pojawić problemy z krążeniem.
- Leżeć przez cztery miesiące? W moim wypadku wykluczone - rozstrzyga pacjentka. - Osiem lat temu pochowałam męża. Mam tylko siostrę. Ale ona też potrzebuje pomocy. Nie miałby się mną kto zająć.
Na szczęście dla pani Danuty pojawiła się alternatywa. - Jest nowa technologia, która pozwala zrobić zabieg tak, że następnego dnia człowiek może chodzić - mówi prof. Synder.
Nowość polega na tym, że ubytki w uszkodzonej kości wypełnia się specjalnymi tytanowymi wkładkami. Umieszcza się je w kości podobnie, jak plomby w zębach. W czasie operacji potrzebna jest skrzynia z gotowymi szablonami wypełnień. Trzeba wybrać odpowiednie i je zamontować. Do tak wzmocnionej kości zakłada się specjalną protezę. Całość to dużo bardziej stabilna konstrukcja, od tych stosowanych dotychczas.
Właśnie taką operację przeszła w środę pani Dauta. Wczoraj postawiła już pierwsze kroki.
Prof. Synder: - Wykorzystaliśmy tę technikę jako pierwsi w Polsce.
Łódzkim ortopedom pomogli koledzy z Niemiec. Do Kliniki w Radlińskim przyjechał prof. Dietrich Wesmar z Ravensburg.
Najpierw pokazał łódzkim lekarzom operację na modelach kości. Później przeprowadził pokazowy zabieg - wszczepił protezę pani Danucie. Na koniec łódzcy ortopedzi sami zrobili identyczną operacją pod nadzorem swojego gościa. Naprawili kość i wszczepili protezę stawu kolanowego 79-letniej łodziance.
Prof. Synder: - Operacje się udały. Szykujemy się do kolejnych. Musimy skompletować specjalistyczny sprzęt. W czerwcu będziemy gotowi, żeby leczyć nową techniką kolejnych pacjentów.
- Trochę bolało, jak chodziłam - mówi pani Danuta. - Ale po operacji to normalne. Cieszę się, że będę miała z głowy kłopot z chodzeniem. Już nie mogę się doczekać, jak będę mogła wreszcie popracować w ogródku. Bo przecież trzeba się ruszać, żeby utrzymać formę.
Po kilku operacjach kość, do której zamocowano implant była w opłakanym stanie. Proteza też nie działała jak trzeba. Potrzebny był kolejny zabieg. - Z tym był problem - mówi prof. Marek Synder, kierownik Kliniki Ortopedii Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. Radlińskiego. - Nie obeszłoby się bez tzw. przeszczepu kostnego, żeby naprawić ubytki. Oczywiście robimy takie zabiegi, ale trzeba po nich bardzo długo leżeć. Nawet cztery miesiące. Dla osoby w wieku pani Danuty to bardzo niebezpieczne. Mogłyby się pojawić problemy z krążeniem.
- Leżeć przez cztery miesiące? W moim wypadku wykluczone - rozstrzyga pacjentka. - Osiem lat temu pochowałam męża. Mam tylko siostrę. Ale ona też potrzebuje pomocy. Nie miałby się mną kto zająć.
Na szczęście dla pani Danuty pojawiła się alternatywa. - Jest nowa technologia, która pozwala zrobić zabieg tak, że następnego dnia człowiek może chodzić - mówi prof. Synder.
Nowość polega na tym, że ubytki w uszkodzonej kości wypełnia się specjalnymi tytanowymi wkładkami. Umieszcza się je w kości podobnie, jak plomby w zębach. W czasie operacji potrzebna jest skrzynia z gotowymi szablonami wypełnień. Trzeba wybrać odpowiednie i je zamontować. Do tak wzmocnionej kości zakłada się specjalną protezę. Całość to dużo bardziej stabilna konstrukcja, od tych stosowanych dotychczas.
Właśnie taką operację przeszła w środę pani Dauta. Wczoraj postawiła już pierwsze kroki.
Prof. Synder: - Wykorzystaliśmy tę technikę jako pierwsi w Polsce.
Łódzkim ortopedom pomogli koledzy z Niemiec. Do Kliniki w Radlińskim przyjechał prof. Dietrich Wesmar z Ravensburg.
Najpierw pokazał łódzkim lekarzom operację na modelach kości. Później przeprowadził pokazowy zabieg - wszczepił protezę pani Danucie. Na koniec łódzcy ortopedzi sami zrobili identyczną operacją pod nadzorem swojego gościa. Naprawili kość i wszczepili protezę stawu kolanowego 79-letniej łodziance.
Prof. Synder: - Operacje się udały. Szykujemy się do kolejnych. Musimy skompletować specjalistyczny sprzęt. W czerwcu będziemy gotowi, żeby leczyć nową techniką kolejnych pacjentów.
- Trochę bolało, jak chodziłam - mówi pani Danuta. - Ale po operacji to normalne. Cieszę się, że będę miała z głowy kłopot z chodzeniem. Już nie mogę się doczekać, jak będę mogła wreszcie popracować w ogródku. Bo przecież trzeba się ruszać, żeby utrzymać formę.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów




