Nielegalna wymiana plikami w internecie kwitnie

Marcin Masłowski, Maciej Stańczyk
2010-03-19 , aktualizacja: 19.03.2010 20:59
A A A Drukuj
Bajka Disneya w sklepie kosztuje 50 zł. Na bazarze już tylko 15. Znajomy ściąga mi całe pakiety za darmo, bo syn nudzi się bajką po dwóch, trzech powtórkach - opowiada łodzianin.
Internet
Internet
SONDAŻ
Czy korzystasz z pirackich nagrań i filmów?

Tak, ściągam pliki od innych
Tak, ale sam nie ściągam
Nie, przecież to nielegalne



- Handel filmami na bazarze powoli umiera - mówi jeden z policjantów, który przeżył kilkadziesiąt nalotów na "Bałucki", "Górniak" i stadion ŁKS-u. - Teraz łodzianie ściągają filmy z internetu. Kosztów zero. Po co płyta, film zapisuje się na twardym dysku. Tłumaczenia za darmo robią internauci, cieszą się, jak są za to przez innych chwaleni. Wszystko za darmo, niech żyje internet!

Tak myślał bezrobotny 40-letni łodzianin z Radogoszcza. Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, monitorując internet, zauważyli olbrzymią aktywność jednego z użytkowników na polskim serwerze. - Osoba ukrywająca się pod specjalnym nickiem zamieszczała na darmowym i ogólnodostępnym serwerze pliki z nowościami filmowymi i muzycznymi. Wśród tytułów znajdowały się grane w kinach najnowsze przeboje muzyczne - mówi podinspektor Magdalena Zielińska z KWP w Łodzi.

Okazało się, że łódzki internauta rozpropagowywał swoje "hity" na wielu forach internetowych. Zachęcał użytkowników sieci do darmowego pobierania plików. - Nie chciał pieniędzy. W zamian żądał jedynie poklasku i pozytywnych komentarzy na forach. Nic więcej - dodaje Zielińska.

A internauci kochają, jak mają coś za darmo. Policjanci wyliczyli, że przez osiem miesięcy z "usług" łodzianina skorzystało blisko 400 tys. osób! Ustalenie internauty zajęło policjantom kilka tygodni. - Żyjąc w wirtualnym świecie, "odmłodził się" o 10 lat, a łącze internetowe, z którego korzystał, zarejestrowane było na jego matkę. Ale w końcu się udało - mówi rzeczniczka łódzkiej policji.

Wpadł w swoim mieszkaniu przy ul. 11 Listopada. Gdy policjanci go odwiedzili, właśnie łączył się z internetem i oferował internautom kolejny filmowy hit.

W domowym zaciszu

A jak to wygląda w domowym zaciszu, gdy internauta nie zamierza wydać pieniędzy na bazarową płytę (o pójściu do kina na filmowy hit nie wspominając)? Jak trafia na "40-letniego bezrobotnego", który z przyjemnością podzieli się z nim filmem czy płytą muzyczną?

Tłumaczy nam to internauta "pete": - Odpalam laptop, włączam przeglądarkę. Na honorowym miejscu w "ulubionych" stoi wyszukiwarka do serwera z plikami. Czytam recenzje nowości kinowych. Nie będę przecież ściągał w ciemno. "Sherlock Holmes" czy "Alicja w Krainie Czarów"? Wybieram "Alicję...". Lubię Tima Burtona! Film od tygodnia jest już w kinach. Będę na bieżąco. Wklejam tytuł do wyszukiwarki. Wyskakuje kilka wyników. Teraz trzeba wybrać odpowiednią kopię. Jest! Waży aż 1400 megabajtów, ale udostępniający przekonuje o dobrej jakości. Przekonał mnie, ściągam! Muszę się jeszcze zalogować. Rejestrację mam już dawno za sobą, więc trwa to kilka sekund. Wykupiłem dodatkowy transfer, bo darmowe jest tylko 50 mega na tydzień. Dokupuję więc 10 "giga" za 10 zł. Cena jest dobra, bo mają przyzwoity transfer i nieskończoną chyba liczbę plików. Mógłbym oczywiście ściągać zupełnie za darmo, ale tu mam podane wszystko jak na tacy. Klikam i ruszamy! Zostawiam włączony komp i lecę do pracy. Film będzie na dysku, gdy wrócę. Na wieczór - jak znalazł.

Wielu łódzkich studentów także ściąga filmy z internetu. - Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że kogoś okradam. Bilety są za drogie, jak je obniżą, to zacznę chodzić do kina. Prawie wszyscy w akademiku oglądamy w ten sposób filmy. Tylko niektórzy się boją i robią to po kryjomu - opowiada mieszkanka Lumumbowa.

Ściągamy

Czy "pete" był jednym z klientów bezrobotnego mieszkańca Radogoszcza? Jednym z 400 tys.? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Policja takich jak on nie ściga. - Nie ma wniosku ze strony choćby Związku Producentów Audio Video - mówi Zielińska.

Bo jak postawić przed sądem 400 tys. osób, które ściągnęły teoretycznie po jednym filmie? Jak wyliczyć straty Hollywood? Dlatego ZPAV zażądał ścigania tylko usłużnego 40-latka. Wstępnie oszacowano, że straty, jakie twórcy i autorzy z Polski i przede wszystkim USA ponieśli wskutek jego działalności, sięgają co najmniej 7 mln zł.

Jak z niego taką kwotę ściągnąć? Jan Bałdyga ze ZPAV nie miał czasu porozmawiać o tym z "Gazetą". Był w terenie. Na kolejnej antypirackiej akcji.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład