Fabryka rakotwórczego asfaltu w centrum? Zadecyduje sąd
2010-03-18
, aktualizacja: 18.03.2010 19:51
Jeśli przegramy walkę w sądzie, wyjdziemy na ulicę - mówią zdesperowani mieszkańcy Aleksandrowa Łódzkiego, którzy nie chcą zakładu produkującego asfalt
ZOBACZ TAKŻE
- Radni pozwolili sprzedawać w Łodzi piwo na basenach (13-05-10, 19:11)
- Mieszkańcy Łódzkiego nie chcą magazynów CO2 pod ziemią (15-06-10, 08:00)
- Asfaltowni w centrum Aleksandrowa nie będzie. Na razie (23-05-10, 19:06)
- Nowa inwestycja w Łodzi: powstanie fabryka kuchenek BSH (30-03-10, 18:34)
- Była fabryka. Zburzyli. Teraz będzie tu Selgros (27-03-10, 11:00)
- Nielegalna wymiana plikami w internecie kwitnie (19-03-10, 19:26)
- Mieszkańcy: jesteśmy terroryzowani, nikt nie chce pomóc (15-02-10, 20:48)
- Dziecięce wózki pełne trucizn i związków rakotwórczych (07-11-09, 10:00)
SONDAŻ
Fabryka ma stanąć niemal w centrum miasta, w sąsiedztwie szkoły, stadionu, ogródków działkowych, rezerwatu przyrody i ujęcia wody pitnej.
Z drugiej strony asfalt gdzieś produkować trzeba. Ten z wytwórni w Aleksandrowie miał zapewnić materiał do budowy drogi ekspresowej S-8 czy S-14, która ma być obwodnicą Łodzi i przebiegać na granicy Łodzi i Aleksandrowa.
- To oczywiste, ale kto przy zdrowych zmysłach zgadza się na to, by w mieście budować gigantyczną fabrykę rakotwórczych mas bitumicznych - zastanawia się doktor Andrzej Żytkowski z Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, mieszkaniec Aleksandrowa. - Czy mało jest terenów poza miastami? Mało nieużytków z dala od domów czy szkół?
Ale Przedsiębiorstwu Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego łatwiej było produkcję asfaltu uruchomić w Aleksandrowie. Pięć lat temu za bezcen kupiło bowiem od Skarbu Państwa teren po upadłym Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych. Już w lutym 2006 roku do Urzędu Gminy trafił wniosek o wydanie środowiskowych uwarunkowań dla inwestycji - wytwórni mas bitumicznych.
Burmistrz nie powiedział "nie". Kazał jednak inwestorowi, by ten sporządził raport, jak bardzo fabryka będzie "truła" miasto.
- Ten raport to kluczowa rzecz - mówi Piotr Nowak, który kupił działkę pod dom naprzeciwko fabryki. - Wynika z niego, że absolutnie nic nas nie będzie truło, a najróżniejsze substancje będą szkodliwe, ale tylko na terenie działki inwestora.
A produkcja asfaltu to aż pięć silnie rakotwórczych substancji. Do tego dochodzi jego transport przez miasto, hałas, spaliny, opary. Raport został sfałszowany. Zaniżono wielkość produkcji.
- A do tego fabryka sąsiaduje bezpośrednio z Zespołem Szkół Specjalnych im. Kopcińskiego dla dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi. Czy dzieci mają grać w piłkę na boisku, wdychając opary z fabryki i ciężarówek pełnych asfaltu? Przecież to absurd - mówi doktor Żytkowski.
Protesty mieszkańców (ponad 450 podpisów) pomogły i burmistrz przyjrzał się raportowi dokładnie. Po czym nie wydał zgody na inwestycję. Ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie miało takich obiekcji. Trzy razy burmistrz odmawiał i trzy razy SKO kazało mu wydać zgodę na fabrykę. Po kilkuletniej batalii sprawa trafiła wreszcie do sądu administracyjnego.
- To już nasza ostatnia deska ratunku - mówią mieszkańcy. - Gmina nie może już nic zrobić, wszystko zależy od mądrości sędziów.
- Jeżeli jesteśmy państwem prawa, to trzeba postępować zgodnie z nim - mówi Jacek Lipiński, burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego. - Nie mogę przecież nająć zbirów i zastraszać zarządu spółki chcącej wybudować asfaltownię ani podłożyć tam bomby. Teraz musimy poczekać na wyrok.
Burmistrz zapewnia, że zrobi wszystko, żeby do inwestycji nie dopuścić. - Gdybyśmy nawet przegrali w sądzie, inwestor będzie się ubiegać o pozwolenie na budowę u starosty zgierskiego - mówi Lipiński. - Prowadzę w tej sprawie rozmowy ze starostą, by się na to nie zgadzał. Razem nasze działanie może okazać się bardziej skuteczne.
Pierwsza rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym tuż po świętach wielkanocnych.
Z drugiej strony asfalt gdzieś produkować trzeba. Ten z wytwórni w Aleksandrowie miał zapewnić materiał do budowy drogi ekspresowej S-8 czy S-14, która ma być obwodnicą Łodzi i przebiegać na granicy Łodzi i Aleksandrowa.
- To oczywiste, ale kto przy zdrowych zmysłach zgadza się na to, by w mieście budować gigantyczną fabrykę rakotwórczych mas bitumicznych - zastanawia się doktor Andrzej Żytkowski z Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, mieszkaniec Aleksandrowa. - Czy mało jest terenów poza miastami? Mało nieużytków z dala od domów czy szkół?
Ale Przedsiębiorstwu Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego łatwiej było produkcję asfaltu uruchomić w Aleksandrowie. Pięć lat temu za bezcen kupiło bowiem od Skarbu Państwa teren po upadłym Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych. Już w lutym 2006 roku do Urzędu Gminy trafił wniosek o wydanie środowiskowych uwarunkowań dla inwestycji - wytwórni mas bitumicznych.
Burmistrz nie powiedział "nie". Kazał jednak inwestorowi, by ten sporządził raport, jak bardzo fabryka będzie "truła" miasto.
- Ten raport to kluczowa rzecz - mówi Piotr Nowak, który kupił działkę pod dom naprzeciwko fabryki. - Wynika z niego, że absolutnie nic nas nie będzie truło, a najróżniejsze substancje będą szkodliwe, ale tylko na terenie działki inwestora.
A produkcja asfaltu to aż pięć silnie rakotwórczych substancji. Do tego dochodzi jego transport przez miasto, hałas, spaliny, opary. Raport został sfałszowany. Zaniżono wielkość produkcji.
- A do tego fabryka sąsiaduje bezpośrednio z Zespołem Szkół Specjalnych im. Kopcińskiego dla dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi. Czy dzieci mają grać w piłkę na boisku, wdychając opary z fabryki i ciężarówek pełnych asfaltu? Przecież to absurd - mówi doktor Żytkowski.
Protesty mieszkańców (ponad 450 podpisów) pomogły i burmistrz przyjrzał się raportowi dokładnie. Po czym nie wydał zgody na inwestycję. Ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie miało takich obiekcji. Trzy razy burmistrz odmawiał i trzy razy SKO kazało mu wydać zgodę na fabrykę. Po kilkuletniej batalii sprawa trafiła wreszcie do sądu administracyjnego.
- To już nasza ostatnia deska ratunku - mówią mieszkańcy. - Gmina nie może już nic zrobić, wszystko zależy od mądrości sędziów.
- Jeżeli jesteśmy państwem prawa, to trzeba postępować zgodnie z nim - mówi Jacek Lipiński, burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego. - Nie mogę przecież nająć zbirów i zastraszać zarządu spółki chcącej wybudować asfaltownię ani podłożyć tam bomby. Teraz musimy poczekać na wyrok.
Burmistrz zapewnia, że zrobi wszystko, żeby do inwestycji nie dopuścić. - Gdybyśmy nawet przegrali w sądzie, inwestor będzie się ubiegać o pozwolenie na budowę u starosty zgierskiego - mówi Lipiński. - Prowadzę w tej sprawie rozmowy ze starostą, by się na to nie zgadzał. Razem nasze działanie może okazać się bardziej skuteczne.
Pierwsza rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym tuż po świętach wielkanocnych.
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Fabryka rakotwórczego asfaltu w centrum? Zadecy...
acer0
19.03.10, 01:19
A ja proponuję sprawdzić z kąt mają dochody członkowie SKO. I na pewno okażesię, że dostali kasę od firmy, która chce postawić fabrykę asfaltu»
-
Fabryka rakotwórczego asfaltu w centrum? Zadecy...
gugula
19.03.10, 10:50
Jeśli w środku miasta jest gorzelnia albo browar, to wszystko jest w porządby. Bo wódka przecież nie jest rakotwórcza.»
-
Jakie do cholery centrum
mossebo
19.03.10, 11:46
do centrum jest z 1,5 km , ale szkoła faktycznie jest - okolica to typowefabryczne przedmieście na polotniskowym terenie»



