Fabryka rakotwórczego asfaltu w centrum? Zadecyduje sąd

Marcin Masłowski
2010-03-18 , aktualizacja: 18.03.2010 19:51
A A A Drukuj
Aleksandrów. Teren, na którym ma powstać asfaltownia Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Aleksandrów. Teren, na którym ma powstać asfaltownia
Jeśli przegramy walkę w sądzie, wyjdziemy na ulicę - mówią zdesperowani mieszkańcy Aleksandrowa Łódzkiego, którzy nie chcą zakładu produkującego asfalt
SONDAŻ
Czy mieszkańcy słusznie protestują przeciwko budowie fabryki asfaltu?

Tak
Nie

Fabryka ma stanąć niemal w centrum miasta, w sąsiedztwie szkoły, stadionu, ogródków działkowych, rezerwatu przyrody i ujęcia wody pitnej.

Z drugiej strony asfalt gdzieś produkować trzeba. Ten z wytwórni w Aleksandrowie miał zapewnić materiał do budowy drogi ekspresowej S-8 czy S-14, która ma być obwodnicą Łodzi i przebiegać na granicy Łodzi i Aleksandrowa.

- To oczywiste, ale kto przy zdrowych zmysłach zgadza się na to, by w mieście budować gigantyczną fabrykę rakotwórczych mas bitumicznych - zastanawia się doktor Andrzej Żytkowski z Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, mieszkaniec Aleksandrowa. - Czy mało jest terenów poza miastami? Mało nieużytków z dala od domów czy szkół?

Ale Przedsiębiorstwu Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego łatwiej było produkcję asfaltu uruchomić w Aleksandrowie. Pięć lat temu za bezcen kupiło bowiem od Skarbu Państwa teren po upadłym Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych. Już w lutym 2006 roku do Urzędu Gminy trafił wniosek o wydanie środowiskowych uwarunkowań dla inwestycji - wytwórni mas bitumicznych.

Burmistrz nie powiedział "nie". Kazał jednak inwestorowi, by ten sporządził raport, jak bardzo fabryka będzie "truła" miasto.

- Ten raport to kluczowa rzecz - mówi Piotr Nowak, który kupił działkę pod dom naprzeciwko fabryki. - Wynika z niego, że absolutnie nic nas nie będzie truło, a najróżniejsze substancje będą szkodliwe, ale tylko na terenie działki inwestora.

A produkcja asfaltu to aż pięć silnie rakotwórczych substancji. Do tego dochodzi jego transport przez miasto, hałas, spaliny, opary. Raport został sfałszowany. Zaniżono wielkość produkcji.

- A do tego fabryka sąsiaduje bezpośrednio z Zespołem Szkół Specjalnych im. Kopcińskiego dla dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi. Czy dzieci mają grać w piłkę na boisku, wdychając opary z fabryki i ciężarówek pełnych asfaltu? Przecież to absurd - mówi doktor Żytkowski.

Protesty mieszkańców (ponad 450 podpisów) pomogły i burmistrz przyjrzał się raportowi dokładnie. Po czym nie wydał zgody na inwestycję. Ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie miało takich obiekcji. Trzy razy burmistrz odmawiał i trzy razy SKO kazało mu wydać zgodę na fabrykę. Po kilkuletniej batalii sprawa trafiła wreszcie do sądu administracyjnego.

- To już nasza ostatnia deska ratunku - mówią mieszkańcy. - Gmina nie może już nic zrobić, wszystko zależy od mądrości sędziów.

- Jeżeli jesteśmy państwem prawa, to trzeba postępować zgodnie z nim - mówi Jacek Lipiński, burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego. - Nie mogę przecież nająć zbirów i zastraszać zarządu spółki chcącej wybudować asfaltownię ani podłożyć tam bomby. Teraz musimy poczekać na wyrok.

Burmistrz zapewnia, że zrobi wszystko, żeby do inwestycji nie dopuścić. - Gdybyśmy nawet przegrali w sądzie, inwestor będzie się ubiegać o pozwolenie na budowę u starosty zgierskiego - mówi Lipiński. - Prowadzę w tej sprawie rozmowy ze starostą, by się na to nie zgadzał. Razem nasze działanie może okazać się bardziej skuteczne.

Pierwsza rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym tuż po świętach wielkanocnych.

Podziel się

  • 53 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład