Czy książę Karol kupi w Łodzi swoją letnią rezydencję?
2010-03-17
, aktualizacja: 17.03.2010 13:54
Odwiedzający Polskę książę Karol podobno szuka w naszym kraju rezydencji. Plotka głosi, że ma to być zamek w Bożkowie. Naszym zdaniem powinien rozejrzeć się po Łodzi - wspaniałe fabrykanckie wille i pałace z pewnością przypadłyby do gustu następcy brytyjskiego tronu
ZOBACZ TAKŻE
- Ikony Łodzi: Pałac Izraela Poznańskiego (24-04-09, 19:31)
- Pałac Scheiblerów (27-01-04, 15:59)
- Pałac europejski (24-03-03, 15:57)
SONDAŻ
Najokazalszym z nich jest pałac Izraela Kalmana Poznańskiego przy ul. Ogrodowej, zwany łódzkim Luwrem. Wielki łódzki przemysłowiec najpierw postawił na działce przy skrzyżowaniu z ul. Zachodnią dość skromny, piętrowy budynek. Dopiero po przebudowie przeprowadzonej pod koniec XIX i na początku XX wieku pałac zyskał imponujący wygląd.

Nie ma pewności co do tego, który z architektów jest autorem modernizacji rezydencji Poznańskiego - wymieniane są tu nazwiska Adolfa Seligssona oraz Juliusza Junga i Dawida Rosenthala. Jedno jest jednak pewne pałacowi przy ul. Ogrodowej nie dorównuje w Łodzi żaden inny.
Elewacje pałacu utrzymanego w stylu neobaroku i neorenesansu zdobią liczne sztukaterie i rzeźby - alegorie przemysłu, a południową część gmachu wieńczą dwie kopuły. W środku znajduje się okazała sala balowa i jadalna - w sam raz na przyjęcie książęcych gości - gabinety, sypialnie, pokój karciano-bilardowy, buduar i saloniki.
Pałac, co prawda, zajmuje dziś Muzeum Miasta Łodzi, ale niewykluczone, że gdyby następca brytyjskiego tronu upatrzył sobie dawną rezydencję Poznańskiego, interesy udałoby się pogodzić, np.: choćby przeprowadzając instytucję, do któregoś z odrestaurowanych niebawem budynków dawnej elektrowni EC-1.
Kolejny z wielkich łódzkich fabrykantów - Karol Scheibler - pozostawił po sobie okazały pałac, choć nie tak imponujący jak Poznański. Scheibler, podobnie jak jego kolega, zaczynał skromnie, bo od parterowego budynku przy Wodnym Rynku.

W 1865 roku fabrykant zdecydował się na rozbudowę rezydencji według projektu Karola Mertschinga. Projekt kolejnej modernizacji przygotował Edward Lolipop i po niej pałac zyskał wygląd, który zachował się do dziś.
Główne wejście w formie westybulu do neorenesansowego gmachu znajduje się od strony podwórza. Od strony rynku elewację zdobi neomanierystyczny szczyt, balkon i wizerunek wrzeciona. Fasada jest dość surowa, ale wnętrza - jedne z najlepiej zachowanych w mieście - kryją wiele przepychu. - Do najciekawszych pomieszczeń należą - neoma-nierystyczna jadalnia, pokój mauretański, neorokokowa sypialnia. Na ścianach znajdują się boazerie i imitacje kurdybanów, wzorzyste tapety i malowidła - czytamy w książce "Kolorowe Miasto", opisującej łódzkie rezydencje.
Następnym łódzkim pałacem, którego nie powstydziłby się książę, jest rezydencja Roberta Biedermanna przy ul. Franciszkańskiej, w której dziś kształcą się studenci uniwersytetu. Wzniesiony w 1912 roku gmach, wielokrotnie przebudowywany, jest utrzymany w stylu modernistycznym. Bryłę wieńczy mansardowy dach.
Uczelnia kilka lat temu przeprowadziła w nim remont, więc budynek prezentuje się bardzo okazale. We wnętrzach zachowały się sztukaterie, meble, malowidła i stolarka. Na pierwsze piętro prowadzą ciekawe dwubiegowe, asymetryczne schody ozdobione manierystyczno-barokową balustradą.
Innym pałacem otoczonym ogrodem i należącym do łódzkiej uczelni jest dawna rezydencja Reinholda Richtera przy ul. Skorupki. Willę o nieregularnych kształtach i pozbawioną symetrii zaprojektował Ignacy Stebelski. Eklektyczny gmach z elementami secesji urzeka finezyjnością nie tylko bryły, ale i wnętrz, które zachowały się w doskonałym stanie. Przetrwał centralny dwukondygnacyjny hol o secesyjnym wystroju, ściany z czerwonego marmuru, kominek, sztukaterie i płaskorzeźby. Nad wejściem do holu jest wspaniała kopia "Zwiastowania" Andrea della Robii.

Niewątpliwym atutem tej lokalizacji jest też niebieski dywan, w który zamienia się trawnik obok willi, gdy kwitną tam cebulice. Drugim takim nie może się pochwalić sąsiedztwo żadnej innej łódzkiej rezydencji.
Księcia Karola mógłby też olśnić pałac Wilhelma Schweikerta przy ul. Piotrkowskiej 256. O ten eklektyczny gmach z elementami modernizmu od lat dba Instytut Europejski. Pałac został wzniesiony w 1913 roku według projektu Romualda Millera. Układ wnętrz nawiązuje do francuskiego "entre cour et jardin" i charakteryzuje się symetrią oraz harmonią.

Gmach jest zwieńczony czterospadowym, mansardowym dachem, a jego skromne elewacje zdobią w zasadzie jedynie bonia i kolumny przy wejściu głównym. Do pałacu prowadzi reprezentacyjny dziedziniec, a na jego tyłach można odpoczywać w ogrodzie, którego osiowe założenie ma przywodzić na myśl ogród włoski.
Do okazałych łódzkich budowli z pewnością zalicza się pałac Juliusz Heinzla zajmowany dziś przez urzędy miasta i wojewódzki. Elewacje głównego korpusu i jednego ze skrzydeł gmachu zostały już odrestaurowane i lśnią w coraz mocniej świecącym słońcu. Wzrok na nich przykuwają między innymi kolorowe rzeźby przedstawiające alegorie przemysłu i handlu.

Niestety kupienie pałacu Heinzla mogłoby się okazać dość karkołomnym przedsięwzięciem. Wiemy już, że miasto nie chce rezygnować ze swojej części, czemu dało wyraz kilka lat temu walcząc o gmach ze spadkobierczynią właścicieli. Problemem może być też przejęcie skrzydła, które ma dwóch właścicieli urząd wojewódzki i parafię ewangelicko-augsburską. Zresztą, nawet gdyby determinacji w kupowaniu Karolowi nie zabrakło, to nie wiadomo czy starczyłoby jej na modernizację wnętrz. Przez lata urzędy zamieniły środek pałacu na pozbawione finezji i często tandetne biura.
Wymienione pałace i willa to tylko te najokazalsze w Łodzi i wyczerpują jedynie ułamek oferty miejskich rezydencji. Złośliwi mogliby wytknąć, że książę Karol szuka siedziby letniej, a więc bardziej interesują go wiejskie krajobrazy. Jednak nie można zapominać, że wielkimi atutami łódzkich gmachów są otaczające je ogrody i sąsiedztwa wpisanych do rejestru zabytków parków.
A jeśli to właśnie walory przyrodnicze miałyby przeważyć przy podejmowaniu przez następcę brytyjskiego tronu decyzji, to z pewnością weźmie pod uwagę drugi z łódzkich pałaców Heinzla - gmach w Łagiewnikach, czyli największym lesie komunalnym w Europie.
Pałac został wzniesiony nad stawem na Łagiewniczance w 1898 roku według projektu Ignacego Markiewicza. Każda z bogato zdobionych elewacji gmachu ma inne detale, a przeważają wśród nich neorenesansowe. Główne wejście zdobi sześciokolumnowy portyk otoczony balustradą. Od strony południowej półkolem rozciąga się reprezentacyjny taras, a od strony ogrodu rezydencję zdobią płaskorzeźby i rzeźby.
Decydując się na kupienie tego pałacu Karol przyczyniłby się do odnowienia jednego z ważnych łódzkich zabytków, bowiem jak widać remont gmachu przekracza możliwości obecnego właściciela.

Nie ma pewności co do tego, który z architektów jest autorem modernizacji rezydencji Poznańskiego - wymieniane są tu nazwiska Adolfa Seligssona oraz Juliusza Junga i Dawida Rosenthala. Jedno jest jednak pewne pałacowi przy ul. Ogrodowej nie dorównuje w Łodzi żaden inny.
Elewacje pałacu utrzymanego w stylu neobaroku i neorenesansu zdobią liczne sztukaterie i rzeźby - alegorie przemysłu, a południową część gmachu wieńczą dwie kopuły. W środku znajduje się okazała sala balowa i jadalna - w sam raz na przyjęcie książęcych gości - gabinety, sypialnie, pokój karciano-bilardowy, buduar i saloniki.
Pałac, co prawda, zajmuje dziś Muzeum Miasta Łodzi, ale niewykluczone, że gdyby następca brytyjskiego tronu upatrzył sobie dawną rezydencję Poznańskiego, interesy udałoby się pogodzić, np.: choćby przeprowadzając instytucję, do któregoś z odrestaurowanych niebawem budynków dawnej elektrowni EC-1.
Kolejny z wielkich łódzkich fabrykantów - Karol Scheibler - pozostawił po sobie okazały pałac, choć nie tak imponujący jak Poznański. Scheibler, podobnie jak jego kolega, zaczynał skromnie, bo od parterowego budynku przy Wodnym Rynku.

W 1865 roku fabrykant zdecydował się na rozbudowę rezydencji według projektu Karola Mertschinga. Projekt kolejnej modernizacji przygotował Edward Lolipop i po niej pałac zyskał wygląd, który zachował się do dziś.
Główne wejście w formie westybulu do neorenesansowego gmachu znajduje się od strony podwórza. Od strony rynku elewację zdobi neomanierystyczny szczyt, balkon i wizerunek wrzeciona. Fasada jest dość surowa, ale wnętrza - jedne z najlepiej zachowanych w mieście - kryją wiele przepychu. - Do najciekawszych pomieszczeń należą - neoma-nierystyczna jadalnia, pokój mauretański, neorokokowa sypialnia. Na ścianach znajdują się boazerie i imitacje kurdybanów, wzorzyste tapety i malowidła - czytamy w książce "Kolorowe Miasto", opisującej łódzkie rezydencje.
Następnym łódzkim pałacem, którego nie powstydziłby się książę, jest rezydencja Roberta Biedermanna przy ul. Franciszkańskiej, w której dziś kształcą się studenci uniwersytetu. Wzniesiony w 1912 roku gmach, wielokrotnie przebudowywany, jest utrzymany w stylu modernistycznym. Bryłę wieńczy mansardowy dach.
Uczelnia kilka lat temu przeprowadziła w nim remont, więc budynek prezentuje się bardzo okazale. We wnętrzach zachowały się sztukaterie, meble, malowidła i stolarka. Na pierwsze piętro prowadzą ciekawe dwubiegowe, asymetryczne schody ozdobione manierystyczno-barokową balustradą.
Innym pałacem otoczonym ogrodem i należącym do łódzkiej uczelni jest dawna rezydencja Reinholda Richtera przy ul. Skorupki. Willę o nieregularnych kształtach i pozbawioną symetrii zaprojektował Ignacy Stebelski. Eklektyczny gmach z elementami secesji urzeka finezyjnością nie tylko bryły, ale i wnętrz, które zachowały się w doskonałym stanie. Przetrwał centralny dwukondygnacyjny hol o secesyjnym wystroju, ściany z czerwonego marmuru, kominek, sztukaterie i płaskorzeźby. Nad wejściem do holu jest wspaniała kopia "Zwiastowania" Andrea della Robii.

Niewątpliwym atutem tej lokalizacji jest też niebieski dywan, w który zamienia się trawnik obok willi, gdy kwitną tam cebulice. Drugim takim nie może się pochwalić sąsiedztwo żadnej innej łódzkiej rezydencji.
Księcia Karola mógłby też olśnić pałac Wilhelma Schweikerta przy ul. Piotrkowskiej 256. O ten eklektyczny gmach z elementami modernizmu od lat dba Instytut Europejski. Pałac został wzniesiony w 1913 roku według projektu Romualda Millera. Układ wnętrz nawiązuje do francuskiego "entre cour et jardin" i charakteryzuje się symetrią oraz harmonią.

Gmach jest zwieńczony czterospadowym, mansardowym dachem, a jego skromne elewacje zdobią w zasadzie jedynie bonia i kolumny przy wejściu głównym. Do pałacu prowadzi reprezentacyjny dziedziniec, a na jego tyłach można odpoczywać w ogrodzie, którego osiowe założenie ma przywodzić na myśl ogród włoski.
Do okazałych łódzkich budowli z pewnością zalicza się pałac Juliusz Heinzla zajmowany dziś przez urzędy miasta i wojewódzki. Elewacje głównego korpusu i jednego ze skrzydeł gmachu zostały już odrestaurowane i lśnią w coraz mocniej świecącym słońcu. Wzrok na nich przykuwają między innymi kolorowe rzeźby przedstawiające alegorie przemysłu i handlu.

Niestety kupienie pałacu Heinzla mogłoby się okazać dość karkołomnym przedsięwzięciem. Wiemy już, że miasto nie chce rezygnować ze swojej części, czemu dało wyraz kilka lat temu walcząc o gmach ze spadkobierczynią właścicieli. Problemem może być też przejęcie skrzydła, które ma dwóch właścicieli urząd wojewódzki i parafię ewangelicko-augsburską. Zresztą, nawet gdyby determinacji w kupowaniu Karolowi nie zabrakło, to nie wiadomo czy starczyłoby jej na modernizację wnętrz. Przez lata urzędy zamieniły środek pałacu na pozbawione finezji i często tandetne biura.
Wymienione pałace i willa to tylko te najokazalsze w Łodzi i wyczerpują jedynie ułamek oferty miejskich rezydencji. Złośliwi mogliby wytknąć, że książę Karol szuka siedziby letniej, a więc bardziej interesują go wiejskie krajobrazy. Jednak nie można zapominać, że wielkimi atutami łódzkich gmachów są otaczające je ogrody i sąsiedztwa wpisanych do rejestru zabytków parków.
A jeśli to właśnie walory przyrodnicze miałyby przeważyć przy podejmowaniu przez następcę brytyjskiego tronu decyzji, to z pewnością weźmie pod uwagę drugi z łódzkich pałaców Heinzla - gmach w Łagiewnikach, czyli największym lesie komunalnym w Europie.
Pałac został wzniesiony nad stawem na Łagiewniczance w 1898 roku według projektu Ignacego Markiewicza. Każda z bogato zdobionych elewacji gmachu ma inne detale, a przeważają wśród nich neorenesansowe. Główne wejście zdobi sześciokolumnowy portyk otoczony balustradą. Od strony południowej półkolem rozciąga się reprezentacyjny taras, a od strony ogrodu rezydencję zdobią płaskorzeźby i rzeźby.
Decydując się na kupienie tego pałacu Karol przyczyniłby się do odnowienia jednego z ważnych łódzkich zabytków, bowiem jak widać remont gmachu przekracza możliwości obecnego właściciela.
- 38 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Czy książę Karol kupi w Łodzi swoją letnią rezy...
emir.stockhof
17.03.10, 14:58
Król Karol kupi Królowej Karolinie korale koloru koralowego...»
-
Czy książę Karol kupi w Łodzi swoją letnią rezy...
icchaq
17.03.10, 17:46
Czy ja się mylę - ale chyba pałac Heinzla został zbombardowany 6 września 39 ztakim skutkiem, że dowodzący gen. Rómmel wyszedł z szoku dopiero w Mszczonowie- uprzednio zostawiwszy na pastwę »
-
A na zimę do Sosnowca?
cojones
17.03.10, 21:17
Musiałby być obrany z rozumu.»
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć
