Zbyt łagodny wyrok? Podpalacz kamienic znów przed sądem
2010-03-16
, aktualizacja: 16.03.2010 20:24
- Tam zginęły trzy osoby, ta kara nie jest sprawiedliwa - komentował prokurator wyrok 14 lat więzienia, którą wymierzył łódzki sąd mężczyźnie podpalającemu kamienice.
ZOBACZ TAKŻE
- Pożar w zakładach farbiarskich przy ul. Pomorskiej (25-03-10, 11:45)
- Okradł kościół, a później chciał się wyspowiadać? (21-03-10, 12:50)
- Kubuś Puchatek tak nęcił, że aż padł ofiarą złodzieja (19-03-10, 17:43)
- Ściągali od niego filmy w sieci. Producenci audio video szacują straty na siedem milionów (19-03-10, 13:33)
- Zamiast czterech lat posiedzi osiem. Miał konopie (18-03-10, 14:10)
- Surowa kara za zastrzelenie psa. Dostał rok odsiadki (15-03-10, 17:34)
- Wlókł człowieka pod samochodem. Proces do powtórki (09-03-10, 20:01)
- Są zarzuty dla pięciu pseudokibiców. Grozi im do 10 lat (09-03-10, 17:17)
- Proces "ośmiornicy" odroczony przez ślub w Stanach (08-03-10, 13:44)
- Katastrofa budowlana przy placu Zwycięstwa w sądzie (05-03-10, 21:14)
Sąd apelacyjny podzielił wczoraj opinię oskarżenia. Proces trzeba będzie powtórzyć
Przypomnijmy: Sąd Okręgowy w Łodzi skazał w grudniu 28-letniego Damiana K. na 14 lat więzienia za wzniecenie kilku groźnych pożarów, w których zginęły trzy osoby. Najtragiczniejszy w skutkach okazał się ten z 22 grudnia 2007 roku, który wybuchł w kamienicy przy Wschodniej 18. Zginęły w nim trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Zginęli dosłownie w płomieniach, oparzenia IV stopnia na 85 procentach powierzchni ciała nie dały im szans na przeżycie.
Prokurator żądał dla niego kary dożywotniego więzienia. Obrońca chciał, aby sąd uniewinnił go od zarzutu zabójstwa i wymierzył jak najłagodniejszą karę. Sąd uznał, że sprawiedliwa będzie kara 14 lat więzienia. - Oskarżonemu było obojętne, czy w podpalonym budynku ktoś zginie, czy nie - tłumaczyła sędzia Elżbieta Barska-Hermut. - Dopuścił się więc zabójstwa z zamiarem ewentualnym, a to musiało znaleźć odbicie w karze.
Ten wyrok zaskarżyła zarówno prokuratura, jak i obrońca Damiana K. - On się tylko raz do tego podpalenia przyznał. Nigdy nikogo nie chciał zabić - mówił mecenas Jakub Walkiewicz.
- Ktoś, kto podpala mieszkania, musi się liczyć z tym, że to nie śmietnik, że tam śpią ludzie - kontrowała prokuratura. - 14 lat więzienia za trzy ludzkie życia to nie jest sprawiedliwa kara. Żądamy uchylenia wyroku w tym punkcie i rozpatrzenia tej sprawy raz jeszcze.
Sąd apelacyjny podzielił zdanie oskarżenia i uchylił część wyroku dotyczącą m.in. wymiaru kary. - Sąd pierwszej instancji nie uzasadnił, dlaczego wymierzył taką karę, i nie przedstawił w zasadzie okoliczności łagodzących - mówił sędzia Marian Baliński.
Przypomnijmy: Sąd Okręgowy w Łodzi skazał w grudniu 28-letniego Damiana K. na 14 lat więzienia za wzniecenie kilku groźnych pożarów, w których zginęły trzy osoby. Najtragiczniejszy w skutkach okazał się ten z 22 grudnia 2007 roku, który wybuchł w kamienicy przy Wschodniej 18. Zginęły w nim trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Zginęli dosłownie w płomieniach, oparzenia IV stopnia na 85 procentach powierzchni ciała nie dały im szans na przeżycie.
Prokurator żądał dla niego kary dożywotniego więzienia. Obrońca chciał, aby sąd uniewinnił go od zarzutu zabójstwa i wymierzył jak najłagodniejszą karę. Sąd uznał, że sprawiedliwa będzie kara 14 lat więzienia. - Oskarżonemu było obojętne, czy w podpalonym budynku ktoś zginie, czy nie - tłumaczyła sędzia Elżbieta Barska-Hermut. - Dopuścił się więc zabójstwa z zamiarem ewentualnym, a to musiało znaleźć odbicie w karze.
Ten wyrok zaskarżyła zarówno prokuratura, jak i obrońca Damiana K. - On się tylko raz do tego podpalenia przyznał. Nigdy nikogo nie chciał zabić - mówił mecenas Jakub Walkiewicz.
- Ktoś, kto podpala mieszkania, musi się liczyć z tym, że to nie śmietnik, że tam śpią ludzie - kontrowała prokuratura. - 14 lat więzienia za trzy ludzkie życia to nie jest sprawiedliwa kara. Żądamy uchylenia wyroku w tym punkcie i rozpatrzenia tej sprawy raz jeszcze.
Sąd apelacyjny podzielił zdanie oskarżenia i uchylił część wyroku dotyczącą m.in. wymiaru kary. - Sąd pierwszej instancji nie uzasadnił, dlaczego wymierzył taką karę, i nie przedstawił w zasadzie okoliczności łagodzących - mówił sędzia Marian Baliński.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




