Łódzkie najuboższe w kraju. Nie stać nas na luksusy
2010-03-14
, aktualizacja: 14.03.2010 18:43
Naukowcy zapytali mieszkańców Polski: "Czy wystarcza wam na wakacje i prywatną służbę zdrowia? A na kupowanie ryb i mięsa nie brakuje pieniędzy?". W raporcie napisali: "Łódzkie najuboższe w kraju".
ZOBACZ TAKŻE
- PZU zwalnia w całej Polsce, ale w Łodzi zainwestuje (17-03-10, 20:42)
- Łodzianie szukają klientów w Warszawie. Są zamożniejsi (28-03-10, 20:16)
Do tej pory statystyka badała ubóstwo w czystej postaci. Unijna definicja mówi, że zagrożone nim są rodziny, których dochód nie przekracza 60 proc. przeciętnego w kraju. W tej klasyfikacji najbiedniejsze są woj. lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Łódzkie - w środku stawki. - Ale ubóstwo to nie tylko dochody. Równie ważne są czynniki niemonetarne, czyli to, co możemy sobie kupić, które potrzeby zaspokoić - mówi prof. Tomasz Panek ze Szkoły Głównej Handlowej.
Dlatego na zlecenie Głównego Urzędu Statystycznego i Komisji Europejskiej zapytał mieszkańców poszczególnych województw, na co ich stać. Badał czynniki niemonetarne, czyli to, jak radzimy sobie z nieoczekiwanymi wydatkami, czy stać nas na wyjazdy wakacyjne, czy mamy możliwość jedzenia mięsa i ryb, a nawet czy nasze finanse pozwalają na wystarczające ogrzewanie mieszkania.
Wg takich kryteriów Łódzkie okazuje się najbiedniejsze w Polsce! Ubogich mamy 20,81 proc. Za nami jest woj. dolnośląskie (20 proc.), a o wiele lepiej jest na ścianie wschodniej, czasem jeszcze kojarzonej z zacofaniem.
W Łódzkiem:
* na tygodniowe wakacje raz w roku nie stać aż 68 proc. rodzin (średnia dla Polski - 63 proc.),
* na jedzenie mięsa lub ryb co drugi dzień nie może sobie pozwolić 20 proc. mieszkańców naszego województwa,
* oszczędzać na ogrzewaniu mieszkania musi co czwarta rodzina.
- Nie zdziwiły mnie te wyniki - mówi prof. Panek. - Łódzkie zawsze słabo wypadało w badaniach dotyczących zamożności. Nie należy jednak sądzić, że podobnie źle wypadłaby sama Łódź.
Zdzisław Betner, psycholog, uważa jednak, że mieszkańcy Łodzi też nie są optymistami. - Czasem zastanawiam się, z czego to wynika - mówi. - Może to przez autostrady. Obietnicę rozwoju miasta i lepszego życia, na którą czekamy, czekamy i doczekać się nie możemy. Może to tak denerwuje?
A rzeczywiście jesteśmy sfrustrowani? Prof. Witold Orłowski, urodzony w Łodzi znany ekonomista, mówi, że nierzadko wynika z badań, że więcej optymizmu jest w regionach, gdzie są niższe dochody, i odwrotnie - wyższe oceny tam, gdzie teoretycznie nie ma ku temu podstaw. - Wyjaśnieniem są inne badania - poziomu pesymizmu i pewnej frustracji - mówi profesor. W Łódzkiem jego zdaniem zdenerwowanie może wynikać z kilku czynników. - Chyba nawet stolica województwa nie wybrała jeszcze modelu rozwoju. Kraków, Wrocław wydają się bardziej zdecydowane i przez to pewniejsze siebie - mówi. - A przez Łódź ciągle przewija się nostalgia za wielkimi zakładami przemysłu włókienniczego.
Ich upadek daje nam pozorne usprawiedliwienie. - Że możemy biednie żyć, kupować w tanich sklepach typu "wszystko po 4 zł", nie jeździć na wakacje. I to nie nasza wina - wyjaśnia Betner.
Na gorsze wyniki badań wpływa też struktura społeczeństwa - mamy najwyższy w Polsce odsetek osób starszych, jednocześnie mniej wykształconych, dziś gorzej sobie radzących. - Dlatego najważniejsze dla miasta i województwa jest to, by zatrzymać młodych - radzi prof. Orłowski.
Zaznacza, że nie widzi powodu, by Łódź i Łódzkie nie awansowały do ścisłej czołówki w Polsce. - Jeśli jednak emigracja absolwentów uczelni będzie duża, proces gonienia będzie dużo wolniejszy - dodaje.
Dlatego na zlecenie Głównego Urzędu Statystycznego i Komisji Europejskiej zapytał mieszkańców poszczególnych województw, na co ich stać. Badał czynniki niemonetarne, czyli to, jak radzimy sobie z nieoczekiwanymi wydatkami, czy stać nas na wyjazdy wakacyjne, czy mamy możliwość jedzenia mięsa i ryb, a nawet czy nasze finanse pozwalają na wystarczające ogrzewanie mieszkania.
Wg takich kryteriów Łódzkie okazuje się najbiedniejsze w Polsce! Ubogich mamy 20,81 proc. Za nami jest woj. dolnośląskie (20 proc.), a o wiele lepiej jest na ścianie wschodniej, czasem jeszcze kojarzonej z zacofaniem.
W Łódzkiem:
* na tygodniowe wakacje raz w roku nie stać aż 68 proc. rodzin (średnia dla Polski - 63 proc.),
* na jedzenie mięsa lub ryb co drugi dzień nie może sobie pozwolić 20 proc. mieszkańców naszego województwa,
* oszczędzać na ogrzewaniu mieszkania musi co czwarta rodzina.
- Nie zdziwiły mnie te wyniki - mówi prof. Panek. - Łódzkie zawsze słabo wypadało w badaniach dotyczących zamożności. Nie należy jednak sądzić, że podobnie źle wypadłaby sama Łódź.
Zdzisław Betner, psycholog, uważa jednak, że mieszkańcy Łodzi też nie są optymistami. - Czasem zastanawiam się, z czego to wynika - mówi. - Może to przez autostrady. Obietnicę rozwoju miasta i lepszego życia, na którą czekamy, czekamy i doczekać się nie możemy. Może to tak denerwuje?
A rzeczywiście jesteśmy sfrustrowani? Prof. Witold Orłowski, urodzony w Łodzi znany ekonomista, mówi, że nierzadko wynika z badań, że więcej optymizmu jest w regionach, gdzie są niższe dochody, i odwrotnie - wyższe oceny tam, gdzie teoretycznie nie ma ku temu podstaw. - Wyjaśnieniem są inne badania - poziomu pesymizmu i pewnej frustracji - mówi profesor. W Łódzkiem jego zdaniem zdenerwowanie może wynikać z kilku czynników. - Chyba nawet stolica województwa nie wybrała jeszcze modelu rozwoju. Kraków, Wrocław wydają się bardziej zdecydowane i przez to pewniejsze siebie - mówi. - A przez Łódź ciągle przewija się nostalgia za wielkimi zakładami przemysłu włókienniczego.
Ich upadek daje nam pozorne usprawiedliwienie. - Że możemy biednie żyć, kupować w tanich sklepach typu "wszystko po 4 zł", nie jeździć na wakacje. I to nie nasza wina - wyjaśnia Betner.
Na gorsze wyniki badań wpływa też struktura społeczeństwa - mamy najwyższy w Polsce odsetek osób starszych, jednocześnie mniej wykształconych, dziś gorzej sobie radzących. - Dlatego najważniejsze dla miasta i województwa jest to, by zatrzymać młodych - radzi prof. Orłowski.
Zaznacza, że nie widzi powodu, by Łódź i Łódzkie nie awansowały do ścisłej czołówki w Polsce. - Jeśli jednak emigracja absolwentów uczelni będzie duża, proces gonienia będzie dużo wolniejszy - dodaje.
- 248 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
69 głosów
-
Łódzkie najuboższe w kraju
przygoda
14.03.10, 19:32
To prawda ze nigdzie nie spotyka sie tylu pesymistow co w Lodzi, nawet na tymforum ciagle czytam ze wszedzie jest pieknie tylko w Lodzi zawsze bpada ibrudno ;) Jezdze po Polsce bardzo duzo i»
-
2/3 Polaków nie stać na tygodniowe wakacje ?!
ivrp
15.03.10, 21:20
Za to naszych krwiopijców stać na hulanie w Las Vegas, chory kraj.»
-
Etos zrobil sobie komune biora sobie wg potrzeb
kibic_rudego
16.03.10, 01:54
a na nasnaslali Balcerowicza, Buzka, Kaczory, Tuski. Oni wiedza ze zyja.»






więcej zdjęć