Łódzkie najuboższe w kraju. Nie stać nas na luksusy

Joanna Blewąska
2010-03-14 , aktualizacja: 14.03.2010 18:43
A A A Drukuj
Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
Naukowcy zapytali mieszkańców Polski: "Czy wystarcza wam na wakacje i prywatną służbę zdrowia? A na kupowanie ryb i mięsa nie brakuje pieniędzy?". W raporcie napisali: "Łódzkie najuboższe w kraju".

Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
Do tej pory statystyka badała ubóstwo w czystej postaci. Unijna definicja mówi, że zagrożone nim są rodziny, których dochód nie przekracza 60 proc. przeciętnego w kraju. W tej klasyfikacji najbiedniejsze są woj. lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Łódzkie - w środku stawki. - Ale ubóstwo to nie tylko dochody. Równie ważne są czynniki niemonetarne, czyli to, co możemy sobie kupić, które potrzeby zaspokoić - mówi prof. Tomasz Panek ze Szkoły Głównej Handlowej.

Dlatego na zlecenie Głównego Urzędu Statystycznego i Komisji Europejskiej zapytał mieszkańców poszczególnych województw, na co ich stać. Badał czynniki niemonetarne, czyli to, jak radzimy sobie z nieoczekiwanymi wydatkami, czy stać nas na wyjazdy wakacyjne, czy mamy możliwość jedzenia mięsa i ryb, a nawet czy nasze finanse pozwalają na wystarczające ogrzewanie mieszkania.

Wg takich kryteriów Łódzkie okazuje się najbiedniejsze w Polsce! Ubogich mamy 20,81 proc. Za nami jest woj. dolnośląskie (20 proc.), a o wiele lepiej jest na ścianie wschodniej, czasem jeszcze kojarzonej z zacofaniem.

W Łódzkiem:

* na tygodniowe wakacje raz w roku nie stać aż 68 proc. rodzin (średnia dla Polski - 63 proc.),

* na jedzenie mięsa lub ryb co drugi dzień nie może sobie pozwolić 20 proc. mieszkańców naszego województwa,

* oszczędzać na ogrzewaniu mieszkania musi co czwarta rodzina.

- Nie zdziwiły mnie te wyniki - mówi prof. Panek. - Łódzkie zawsze słabo wypadało w badaniach dotyczących zamożności. Nie należy jednak sądzić, że podobnie źle wypadłaby sama Łódź.

Zdzisław Betner, psycholog, uważa jednak, że mieszkańcy Łodzi też nie są optymistami. - Czasem zastanawiam się, z czego to wynika - mówi. - Może to przez autostrady. Obietnicę rozwoju miasta i lepszego życia, na którą czekamy, czekamy i doczekać się nie możemy. Może to tak denerwuje?

A rzeczywiście jesteśmy sfrustrowani? Prof. Witold Orłowski, urodzony w Łodzi znany ekonomista, mówi, że nierzadko wynika z badań, że więcej optymizmu jest w regionach, gdzie są niższe dochody, i odwrotnie - wyższe oceny tam, gdzie teoretycznie nie ma ku temu podstaw. - Wyjaśnieniem są inne badania - poziomu pesymizmu i pewnej frustracji - mówi profesor. W Łódzkiem jego zdaniem zdenerwowanie może wynikać z kilku czynników. - Chyba nawet stolica województwa nie wybrała jeszcze modelu rozwoju. Kraków, Wrocław wydają się bardziej zdecydowane i przez to pewniejsze siebie - mówi. - A przez Łódź ciągle przewija się nostalgia za wielkimi zakładami przemysłu włókienniczego.

Ich upadek daje nam pozorne usprawiedliwienie. - Że możemy biednie żyć, kupować w tanich sklepach typu "wszystko po 4 zł", nie jeździć na wakacje. I to nie nasza wina - wyjaśnia Betner.

Na gorsze wyniki badań wpływa też struktura społeczeństwa - mamy najwyższy w Polsce odsetek osób starszych, jednocześnie mniej wykształconych, dziś gorzej sobie radzących. - Dlatego najważniejsze dla miasta i województwa jest to, by zatrzymać młodych - radzi prof. Orłowski.

Zaznacza, że nie widzi powodu, by Łódź i Łódzkie nie awansowały do ścisłej czołówki w Polsce. - Jeśli jednak emigracja absolwentów uczelni będzie duża, proces gonienia będzie dużo wolniejszy - dodaje.

Podziel się

  • 248 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    69 głosów

  • Łódzkie najuboższe w kraju przygoda 14.03.10, 19:32

    To prawda ze nigdzie nie spotyka sie tylu pesymistow co w Lodzi, nawet na tymforum ciagle czytam ze wszedzie jest pieknie tylko w Lodzi zawsze bpada ibrudno ;) Jezdze po Polsce bardzo duzo i»

  • Typowy syndrom południowca vs syndrom germański minigry.amor.pl 14.03.10, 23:13

    W Łodzi nie wypada mówić - jestem bogaty, bo to powoduje agresję i niechęć. Winnych województwach niemile widziane jest krytykowanie się, bo to wyzwalawrogość lokalnych fanatyków. Śląsk jest»

  • Łódzkie najuboższe w kraju. Nie stać nas na luk... stanislaw32 15.03.10, 17:29

    Nie rozumiem dlaczego jedzenie miesa i ryb jest wyznacznikiem czegokolwiek.Mnostwo bogatych ludzi jest wegetarianami. Ja osobiscie nie lubie ryb i czerwonego miesa.Moim zdaniem o duzej »