Dopalacze - biznes świetnie się kręci, walka to fikcja

Marcin Masłowski
2010-03-11 , aktualizacja: 15.03.2010 08:57
A A A Drukuj
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Tematem media żyły przez kilka miesięcy. Potem dopalaczami zajęli się politycy, znowelizowano ustawę o narkomanii, Ministerstwo Zdrowia obiecywało, że substancje znikną z rynku. Burza ucichła, a interes kwitnie. W Łodzi ma się doskonale - pisze w analizie Marcin Masłowski
Sklep
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Sklep "besmart" w Łodzi z dopalaczami
Boska szałwia (Salvia divinorum)
Fot. Franciszek Mazur / AG
Boska szałwia (Salvia divinorum)

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
RAPORTY
SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem dopalacze powinny być legalne?

Tak
Nie
Nie obchodzi mnie to

Łódź ma lekką rękę do dopalaczy. To tu, przed ponad rokiem został otworzony pierwszy w Polsce sklep z tymi używkami, to w naszym mieście za chwilę znów wybuchnie wrzawa związana z dopalaczami. Tym razem - jak ustalił "Dziennik Łódzki" - menedżerowie firmy handlującej używkami chcą, by jego klienci kupowali towar w maszynach. Jak batonik czy colę. Chwalą się swoim pomysłem szczegółowo, co wygląda na chęć darmowej reklamy. - Chcemy zwiększyć dostępność naszych produktów, dlatego wychodzimy poza standardowe sklepy. W samoobsługowych automatach pojawi się część naszego asortymentu, między innymi mieszanki ziołowe. Ceny będą takie jak w sklepie - tłumaczył "DŁ" Dawid Bratko, manedżer firmy Smartshop.

Ale czy w ogóle muszą się reklamować? Chyba nie. Wygląda bowiem na to, że dopalacze "wypaliły"; biznes kręci się doskonale, wciąż otwierane są nowe sklepy. Najlepszym tego przykładem jest łódzka "ulica dopalaczy" - 6 Sierpnia. Skręcając w lewo z Piotrkowskiej, trafiamy na sklep BeSmart. Kilkadziesiąt metrów dalej jest już imperium Smartszop. Cała gigantyczna kamienica oblepiona reklamami, sklep i klub w jednym. Nie ma wieczora, by na ulicy lub w środku kilkudziesięciu młodych ludzi z zapałem nie paliło z fifek "lolków" udających marihuanę. Legalnie, niedrogo, i - co najważniejsze - bez ryzyka kontroli policji czy narkotestu.

Właścicieli Smartszopów stać na kosztowne reklamy, ulotki, taką jak choćby ta z okazji Dnia Kobiet: " Młoda czy stara zawsze jara!! Wszystkie kobiety 8 marca 40 procent zniżki".

A to nie tylko Łódź. Biznes Smartszopów kręci się już praktycznie w całej Polsce. W naszym regionie nowe sklepy otworzono w centrum Zgierza przy placu Kilińskiego, kolejny w Piotrkowie Trybunalskim. W całym kraju firma chce mieć docelowo 86 sklepów. Połowa jest jeszcze w budowie. Ale w Warszawie, Olsztynie, Trójmieście, na Śląsku i ścianie zachodniej kilkadziesiąt sklepów już działa.

A to przecież tylko jedna firma handlująca psychoaktywnymi substancjami...

Chyba musimy już pogodzić się z tym, że dopalacze na rynku zostaną (jak zresztą we wszystkich krajach Unii Europejskiej). Walka z nimi skończyła się niczym. A obietnice padały (w obecności mediów głównie) fantastyczne.

"Wszyscy jesteśmy z Łodzi, w Łodzi też powstał pierwszy sklep z dopalaczami" - mówił niecały rok temu Adam Fronczak, wiceminister zdrowia. - Prace nad ustawą trwały długo, ale zakończą się sukcesem. Od piątku dokument wchodzi w życie i z półek sklepowych będą musiały zniknąć towary zawierające niebezpieczne substancje. Wśród nich jest BZP, którego import będziemy ściśle monitorować".

I co z tego, że BZP (benzylopiperazyna) jest pod kontrolą państwa? Sto innych związków chemicznych nie jest, a nawet jak trafią na zakazaną listę, laboratoria w Anglii bez problemu je zmodyfikują, by wciąż dopalacze były legalne.

Łódzka policja rozkłada ręce. - My kontrolujemy sklepy i sprawdzamy produkty pod kątem obecności substancji zakazanych prawem. Nic więcej nie możemy zrobić - mówi Magdalena Zielińska z komendy wojewódzkiej policji.

Walczyć próbuje z dopalaczami Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Na razie efekty tej walki są mizerne. W ramach akcji edukacyjnej biuro stworzyło stronę o zagrożeniach płynących z dopalaczy (www.dopalaczeinfo.pl), ale strona jest bardzo uboga. Co gorsza, w jednym z linków (odsyłaczy) znajdziemy nawet instrukcję zachęcającą, by biorąc dopalacze, poczytać wcześniej o nich, mieć pod ręką kolegę lub wezwać pogotowie, jeśli się źle poczujemy po zażyciu "zioła" czy innego "tabsa".

A co z kierowcami, którzy po dopalaczach zdecydują się na jazdę samochodem? Teoretycznie da się ich ukarać. Bo kodeks wykroczeń pozwala ukarać zabraniem prawa jazdy i grzywną kierowcę, który jedzie samochodem "po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka".

Ale to teoria. Praktyka? Policjanci nie są w stanie sprawdzić, czy ktoś prowadzi auto po zażyciu dopalaczy. Razem z funkcjonariuszami łódzka "Gazeta" chciała przeprowadzić eksperyment. Sprawdzić, czy po przyjęciu dopalaczy policyjne narkotesty coś wykażą. Komenda Główna Policji odmówiła. Zgodziła się firma Medart 2000, która udostępniła nam narkotesty identyczne z tymi, które ma drogówka. Wystarczyło tylko kupić odpowiednie dopalacze. Po zażyciu poczucie jest koszmarne (senność, osłabienie, plamy przed oczami, przyspieszony puls). Co wykazały trzy policyjne narkotesty: na zawartość w organizmie konopi, amfetaminy i opiatów? Nic!

Pół roku po naszym eksperymencie policja nadal nie jest w stanie wyłapać kierowców po pseudonarkotykach. W statystykach ich nie ma. Nowych narkotestów także.

Dr Hanna Lewandowska-Stanek, specjalista ds. toksykologii, tłumaczyła blisko rok temu: - Jeśli zakażemy jednej substancji, to producent w odpowiedzi stworzy inną, o nieco zmienionym składzie chemicznym i nowej nazwie. Niestety, sprzedaż tzw. dopalaczy to dla niektórych osób zbyt dobry interes, by z niego rezygnować.

Pani doktor miała rację.

marcin.maslowski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 119 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    135 głosów

  • Masłowskiemu komuna sie sni, on wie najlepiej co kibic_rudego 12.03.10, 00:01

    dobre dla nas.Trzeba donies na Masłowskiego do prokuratury ze jest prawdopodobienstwonaklania przez niego do lamania prawa i nielegalny lobbing.Jak Sentator PO, Pliesiewcz zostal uniwinniony»

  • Dopalacze - biznes świetnie się kręci, walka to... a-z2005 12.03.10, 00:14

    Stara zasada a zawsze się sprawdza. Jak politycy lub urzędnicy biorą się za walkę z czymkolwiek (dopalaczami, biedą, bezrobociem... nie ważne) to efekt jest zawsze ten sam - odwrotny od »

  • Cenzora i redaktora poduczam, że: awatar_sm 12.03.10, 06:24

    "political fiction" jest zabawą - bez chlania i ćpania, każdorazowe postawinie bana - bawi mnie, że kogoś dotknąłem, uczcie się języka polskiego»