Tir wjechał w dom. Budynek nadaje się do rozbiórki

aura
2010-03-11 , aktualizacja: 11.03.2010 15:37
A A A Drukuj
Pan Jerzy był w przychodni, a jego żona w pracy, gdy na komórkę mężczyzny zadzwonił przerażony sąsiad: "Ciężarówka wam dom rozwaliła"
TIR zniszczył dom Państwa Turlakiewiczów
Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
TIR zniszczył dom Państwa Turlakiewiczów
Nie był to, niestety, żart. Drewniany, parterowy budynek przy ul. Widzewskiej, ma z przodu ziejącą dziurę. Widać wnętrze kuchni i sypialni - kwiaty, meble, a nawet maszynkę do krojenia chleba. Potężne uderzenie zniszczyło ściany, zawalił się także strop i na trawnik wypadły zgromadzone na strychu sprzęty.

- Szczęście, że nie było nas w domu. Zazwyczaj o tej porze nie wychodzę, bo jestem na rencie i do pracy nie chodzę - mówi Jerzy Turlakiewicz. Próbuje walczyć z emocjami, ale łzy mu się cisną do oczu. - Uderzenie przesunęło wersalkę, na której z żoną śpimy, w drugi koniec pokoju. Kompletnie zniszczony jest też stół w kuchni. Gdyby żona była w domu, pewnie właśnie by przy nim siedziała.

Katarzyna, córka Turlakiewicza, nawet nie próbuje ukrywać, że płacze. - Bo serce się kraje, gdy patrzę na to, co z domu zostało. Tu się urodziłam i wychowałam. A teraz widzę ruinę.

Dom został zniszczony wczoraj ok. godz. 8 za sprawą tira, który przywiózł towar do pobliskiego Tesco. - Z naszych informacji wynika, że 27-letni kierowca poszedł do biura załatwić formalności związane z dostawą - opowiada Grzegorz Wawryszuk z łódzkiej drogówki. - Auto zaparkował przy tylnym wejściu do hipermarketu, na ulicy.

Po jakimś czasie tir drgnął i zaczął się tyłem w dół (w tym miejscu jest tam niewielkie wzniesienie). Dość długo jechał prosto zgodnie z kierunkiem ruchu. Po mnw. 150 metrach przejechał na pas przeciwległy, później wjechał na trawnik, a zatrzymał dopiero na domu Turlakiewiczów.

Wawryszuk: - Kierowca przyznał, że nie włączył hamulca ręcznego, a auto zostawił "na luzie". Kiedy zobaczył, jakie zrobił zamieszanie, zmienił wersję i twierdził, że ręczny zaciągnął. Funkcjonariusze weszli jednak do kabiny i sprawdzili, że pierwsza wersja była prawdziwa.

Kierowca, za nieprawidłowe parkowanie, dostał mandat w wysokości 500 złotych. - Najwyższy, jaki mogliśmy mu w tej sytuacji dać - mówi Wawryszuk. - Poszkodowani mogą domagać się od niego odszkodowania w procesie cywilnym.

Turlakiewicz: - Na razie będziemy mieszkać u córki. Ale martwię się, że na odbudowę domu może nie być pieniędzy, ani sił...

Okolice zrujnowanego domu odgrodzono biało-czerwoną taśmą. Wczoraj strażnicy miejscy pilnowali, aby nikt nie próbował go okraść.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Tir wjechał w dom...Co dalej? mircool5 11.03.10, 18:42

    Bardziej mnie intryguje wycena szkody przez ubezpieczyciela.Czy poszkodowaniotrzymają kwotę pozwalającą odtworzyć stan sprzed kolizji?Kto jeszcze potrafitak budować?????»

  • Ubezpieczenie NW w.o.d.z.i.r.e.j 12.03.10, 10:26

    Ciekawe czy starsi państwo mieli ubezpieczoną nieruchomośćod następstw nieszczęśliwych wypadków...Jeśli tak, to dostaną pokaźną sumę pieniążków, jeśli nie, to nieciekawie się »