Nowoczesne urządzenie za 2.6 mln zł w szpitalu WAM
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 20:59
- Wyprzedziliśmy Warszawę - cieszy się prof. Paweł Górski, rektor Uniwersytetu Medycznego. - Jako pierwsi w Polsce centralnej mamy nowoczesną Gamma-Kamerę z tomografem komputerowym
ZOBACZ TAKŻE
- Za mało w kościele na tacy. Proboszcz chce więcej (23-02-10, 09:58)
- Nowatorska operacja. Naprawiają zniszczone kości (19-03-10, 19:32)
- Nowe super karetki, które nie mogą jeździć do pacjentów (09-03-10, 13:02)
- Miliony dla łódzkich szpitali. Będą remonty i sprzęt (04-03-10, 17:56)
- Termin do lekarza pierwszego kontaktu - za dwa tygodnie (15-02-10, 20:27)
- W szpitalu awaria za awarią. Mogło umrzeć dziecko (13-02-10, 09:00)
Urządzenie kupił Szpital im. WAM. Dziś będą nim badani pierwsi pacjenci.
- Zyskujemy nowe możliwości w diagnozowaniu nowotworów, chorób serca i stanów zapalnych - cieszy się prof. Zbigniew Maziarz, szef Zakładu Diagnostyki i Terapii Radiologicznej i Izotopowej szpitala WAM.
To możliwe, bo nowy aparat robi pacjentowi od razu dwa badania: tomografię komputerową i scyntygrafię. Tomografia komputerowa to technika polegająca na wielokrotnym prześwietlaniu pacjenta promieniami rentgenowskimi. Po złożeniu kilkudziesięciu zdjęć lekarze uzyskują dokładny obraz struktur anatomicznych. Z kolei scyntygrafia polega na wprowadzeniu do organizmu radioaktywnych izotopów i rejestracji ich rozpadu. Badanie pozwala na wychwycenie zmian zapalnych czy nowotworowych.
W łódzkich szpitalach od dawna działają już takie urządzenia. Ale żadne nie potrafi połączyć uzyskanych wyników. Umie to aparat ze szpitala WAM. I to jego największa zaleta.
Dzięki nałożeniu obrazów z dwóch badań lekarze nie tylko zobaczą zmiany, ale dowiedzą się też, gdzie dokładnie są umiejscowione.
- Chirurg dostanie od nas na przykład trójwymiarowy obraz płuc, w którym będzie widać lokalizację guzów nowotworowych - tłumaczy prof. Maziarz. - Dzięki temu precyzyjnie zaplanuje operację.
Z nowego aparatu będą korzystać również kardiolodzy - ustalą, które partie serce są uszkodzone po zawale i jak zachowują się w trakcie wysiłku. A ortopedzi będą mogli łatwiej zlokalizować stany zapalne w stawach.
- Technika jest tak precyzyjna, że bez biopsji będziemy w stanie ocenić, czy wykryty nowotwór jest złośliwy, czy nie - zachwala prof. Maziarz. - Jeśli uznamy, że jest niebezpieczny, od razu można szukać przerzutów.
Aparat marki Philips kosztował 2,6 mln zł. Większość kwoty wyłożyło Ministerstwo Nauki.
- Zyskujemy nowe możliwości w diagnozowaniu nowotworów, chorób serca i stanów zapalnych - cieszy się prof. Zbigniew Maziarz, szef Zakładu Diagnostyki i Terapii Radiologicznej i Izotopowej szpitala WAM.
To możliwe, bo nowy aparat robi pacjentowi od razu dwa badania: tomografię komputerową i scyntygrafię. Tomografia komputerowa to technika polegająca na wielokrotnym prześwietlaniu pacjenta promieniami rentgenowskimi. Po złożeniu kilkudziesięciu zdjęć lekarze uzyskują dokładny obraz struktur anatomicznych. Z kolei scyntygrafia polega na wprowadzeniu do organizmu radioaktywnych izotopów i rejestracji ich rozpadu. Badanie pozwala na wychwycenie zmian zapalnych czy nowotworowych.
W łódzkich szpitalach od dawna działają już takie urządzenia. Ale żadne nie potrafi połączyć uzyskanych wyników. Umie to aparat ze szpitala WAM. I to jego największa zaleta.
Dzięki nałożeniu obrazów z dwóch badań lekarze nie tylko zobaczą zmiany, ale dowiedzą się też, gdzie dokładnie są umiejscowione.
- Chirurg dostanie od nas na przykład trójwymiarowy obraz płuc, w którym będzie widać lokalizację guzów nowotworowych - tłumaczy prof. Maziarz. - Dzięki temu precyzyjnie zaplanuje operację.
Z nowego aparatu będą korzystać również kardiolodzy - ustalą, które partie serce są uszkodzone po zawale i jak zachowują się w trakcie wysiłku. A ortopedzi będą mogli łatwiej zlokalizować stany zapalne w stawach.
- Technika jest tak precyzyjna, że bez biopsji będziemy w stanie ocenić, czy wykryty nowotwór jest złośliwy, czy nie - zachwala prof. Maziarz. - Jeśli uznamy, że jest niebezpieczny, od razu można szukać przerzutów.
Aparat marki Philips kosztował 2,6 mln zł. Większość kwoty wyłożyło Ministerstwo Nauki.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




więcej zdjęć