Aborcyjne plakaty na przystankach. "Ulga po zabiegu"
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 21:13
Członkowie Katolickiego Klubu im. Świętego Wojciecha zawiadomili prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez organizację, która przygotowała kontrowersyjne plakaty aborcyjne oraz przez MPK - bo zawisły one na łódzkich przystankach.
ZOBACZ TAKŻE
- Proaborcyjnej akcji cd. Wszyscy sami na siebie donoszą (11-03-10, 18:24)
- Radny PO: trzeba myśleć głową, a nie jajnikami (01-02-10, 23:51)
- Urodziła obcym syna, teraz walczy przed sądem o córki (12-01-10, 19:18)
Plakat ma format A3. Młoda kobieta w bieliźnie oparta o ścianę. Na brzuchu ma po angielsku napisane "mój wybór". A obok można przeczytać polskie napisy, nawiązujące sprytnie do znanej reklamy karty kredytowej: "Bilet lotniczy w obie strony do Anglii w promocji - 300 złotych, nocleg - 240, aborcja farmakologiczna w publicznej przychodni - 0 zł, ulga po zabiegu przeprowadzonym w godnych warunkach - bezcenna". I jeszcze: "Za wszystko inne zapłacisz mniej niż w podziemiu aborcyjnym w Polsce". Plakaty można było zobaczyć m.in. na przystankach tramwajowych wzdłuż al. Kościuszki i ul. Zachodniej.
- To poruszające - przyznała Marta, studentka polonistyki, która oglądała plakat, czekając na tramwaj. - Nie wiem, co zrobiłabym z niechcianą ciążą, ale wiem, że chciałabym mieć wtedy wybór.
Pod akcją podpisują się Separatystyczne Rewolucyjne Oddziały Maciczne (w skrócie SROM). To nie pierwsza akcja tej grupy. - W styczniu pojawiły się na łódzkich ulicach sygnowane przez SROM transparenty "Podziemne państwo kobiet. Wstęp - 2 tysiące złotych". To było nawiązanie do podziemia aborcyjnego w Polsce i filmu pod tym samym tytułem - informuje Karolina Siedlanowska z Nieformalnej Grupy Gender. - Kolejna akcja była protestem przeciwko wykorzystaniu w reklamie jednego z banków feministycznego sloganu. Wtedy na ulicach pojawiły się hasła "P...ć konto na obcasach".
Siedlanowska popiera akcje SROM-u: - Bo dają do myślenia. Inna sprawa, że widać wyraźnie, iż organizatorek nie stać na dużą akcję. Antyaborcyjne plakaty z Hitlerem pojawiają się na wielkich billboardach, prawdopodobnie będą we wszystkich większych polskich miastach. A plakaty pro-choice są w małym formacie nielegalnie wywieszane na łódzkich przystankach.
Ale akcja nie wszystkim się podoba. Wczoraj przedstawiciele Katolickiego Klubu im. Świętego Wojciecha poinformowali media, że składają doniesienie do prokuratury o podejrzeniu przestępstwa, które miałoby polegać na "publicznym podżeganiu do popełnienia przestępstwa dokonania aborcji". W doniesieniu, podpisanym m.in. przez Mirosława Orzechowskiego i Iwonę Klimczak, czytamy: "na przystankach MPK w Łodzi rozplakatowane są wezwania do dokonania przestępstwa aborcji i omijania polskiego prawa poprzez zachętę do wyjazdu do Wielkiej Brytanii w celu dokonania aborcji. Kampania sygnowana jest przez anonimową organizację SROM".
Zdaniem autorów doniesienia obecność plakatów na przystankach MPK może oznaczać, że przedsiębiorstwo wie o akcji i ją akceptuje albo że nie utrzymuje porządku na przystankach.
- To poruszające - przyznała Marta, studentka polonistyki, która oglądała plakat, czekając na tramwaj. - Nie wiem, co zrobiłabym z niechcianą ciążą, ale wiem, że chciałabym mieć wtedy wybór.
Pod akcją podpisują się Separatystyczne Rewolucyjne Oddziały Maciczne (w skrócie SROM). To nie pierwsza akcja tej grupy. - W styczniu pojawiły się na łódzkich ulicach sygnowane przez SROM transparenty "Podziemne państwo kobiet. Wstęp - 2 tysiące złotych". To było nawiązanie do podziemia aborcyjnego w Polsce i filmu pod tym samym tytułem - informuje Karolina Siedlanowska z Nieformalnej Grupy Gender. - Kolejna akcja była protestem przeciwko wykorzystaniu w reklamie jednego z banków feministycznego sloganu. Wtedy na ulicach pojawiły się hasła "P...ć konto na obcasach".
Siedlanowska popiera akcje SROM-u: - Bo dają do myślenia. Inna sprawa, że widać wyraźnie, iż organizatorek nie stać na dużą akcję. Antyaborcyjne plakaty z Hitlerem pojawiają się na wielkich billboardach, prawdopodobnie będą we wszystkich większych polskich miastach. A plakaty pro-choice są w małym formacie nielegalnie wywieszane na łódzkich przystankach.
Ale akcja nie wszystkim się podoba. Wczoraj przedstawiciele Katolickiego Klubu im. Świętego Wojciecha poinformowali media, że składają doniesienie do prokuratury o podejrzeniu przestępstwa, które miałoby polegać na "publicznym podżeganiu do popełnienia przestępstwa dokonania aborcji". W doniesieniu, podpisanym m.in. przez Mirosława Orzechowskiego i Iwonę Klimczak, czytamy: "na przystankach MPK w Łodzi rozplakatowane są wezwania do dokonania przestępstwa aborcji i omijania polskiego prawa poprzez zachętę do wyjazdu do Wielkiej Brytanii w celu dokonania aborcji. Kampania sygnowana jest przez anonimową organizację SROM".
Zdaniem autorów doniesienia obecność plakatów na przystankach MPK może oznaczać, że przedsiębiorstwo wie o akcji i ją akceptuje albo że nie utrzymuje porządku na przystankach.
- 411 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
98 głosów
-
tak - to ten sam wszechmoralny...
miroo
09.03.10, 21:40
Gość portalu: q napisał(a): »
-
zupełnie jak hitlerowskie pomioty....to nie kobiet
tepicpo
10.03.10, 02:47
y - to monstra zapewne brzydkie babochłopy, które tylko tak mogą zwrócić uwagę !!!!! »
-
Aborcyjne plakaty na przystankach. "Ulga po zab...
calidris
10.03.10, 13:45
Oczywiście to nie Klub Św. Wojciecha powinien składać zawiadomienie oprzestępstwie, tylko Mastercard (o ile to ich reklama) pozwać SROM o plagiat ipuścić z torbami»




