Mniej autobusów, zamknięte torowiska. MPK nie ma kasy
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 20:08
Już w zeszłym roku wycofano tramwaje z torowiska na Limanowskiego. Motorniczy bali się tamtędy jeździć ze względu na jego zły stan. Według planu ma być wyremontowane w tym roku
Niektóre torowiska tramwajowe mogą zostać zamknięte, a część kursów autobusowych zlikwidowanych. Powód? MPK nie ma pieniądze ani na remonty, ani na utrzymanie wszystkich tras

Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Już w zeszłym roku wycofano tramwaje z torowiska na Limanowskiego. Motorniczy bali się tamtędy jeździć ze względu na jego zły stan. Według planu ma być wyremontowane w tym roku

Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Już w zeszłym roku wycofano tramwaje z torowiska na Limanowskiego. Motorniczy bali się tamtędy jeździć ze względu na jego zły stan. Według planu ma być wyremontowane w tym roku
ZOBACZ TAKŻE
- Zamkną drogi w centrum miasta. Szykują się korki! (10-03-10, 19:05)
- MPK Łódź: nie skasowała biletu, przeszkodził kontroler (18-03-10, 22:17)
- Kolej aglomeracyjna: szynobusem po Łodzi i regionie (16-03-10, 20:26)
- Zamknięta ul. Kilińskiego. Kupcy boją się o biznesy (11-03-10, 19:09)
- Ranking najbardziej "wypadkowych" miejsc w Łodzi (05-03-10, 21:09)
- Wycięli 110 tysięcy drzew pod autostradę. Będzie więcej (03-03-10, 19:46)
- Łódź straci miliony dotacji na wewnętrzną obwodnicę? (02-03-10, 19:33)
- Sąd okręgowy: byli szefowie MPK wciąż w areszcie (19-02-10, 17:50)
- MPK ściga gapowicza, tyle że pod złym adresem (07-02-10, 19:18)
Miasto przez ostatnie lata oszczędzało na komunikacji miejskiej. Rocznie spółka dostawała z budżetu kilkadziesiąt milionów mniej niż potrzebowała. Od 2003 r. miasto zaoszczędziło na MPK 407,6 mln zł. - Niestety, kosztem jakości usług - mówi Łukasz Magin, wiceprezydent Łodzi. - Braki spółka miała uzupełniać dochodami z remontowania torowisk w innych miastach. Niestety, w ostatnich latach część kontraktów nie przyniosła przewidywanych dochodów.
Efektem oszczędności jest zniszczony tabor i torowiska w fatalnym stanie. Według raportu przedstawionego przez nowe władze MPK wynika, że w tym roku zabraknie ok. 90 mln zł. Potrzeba 50 mln zł na utrzymanie obecnych linii oraz 40 mln zł na drobne remonty torowisk, aby nie trzeba było ich zamykać lub ograniczać prędkości. Chodzi między innymi o odcinek szyn na ul. Rydza-Śmigłego od Milionowej do Przybyszewskiego.
W dodatku 90 mln to kwota, która pozwoli zagwarantować komunikację na obecnym poziomie, z którego jak wiadomo łodzianie nie są zadowoleni. - Jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy, będziemy zmuszeni ograniczyć liczbę autobusów i tramwajów w mieście - mówi Stanisław Galia, nowy prezes MPK. - Dwa tygodnie temu, gdy obejmowałem to stanowisko, mówiłem o polepszeniu komunikacji, a teraz walczymy, aby ją utrzymać.
Problem finansowe pojawiły się cztery lata temu. Według obecnych władz, aby ratować spółkę wyprzedano część majątku. Pozbyto się m.in. dwóch zajezdni. MPK ma problemy z pożyczeniem pieniędzy. - Straciliśmy wiarygodność po ostatnim zamieszaniu w spółce oraz aresztowaniu poprzedniego prezesa. Z tego samego powodu zaczynają wycofywać się kontrahenci z Warszawy i Szczecina, gdzie przedsiębiorstwo miało remontować tory - mówi Magin. - Sytuacja finansowa jest tragiczna. Jeśli nie zdobędziemy pieniędzy, w wakacje będziemy mieć problemy z płynnością finansową.
Funduszy brakuje także na bieżące naprawy taboru. W zajezdniach stoją dziesiątki popsutych pojazdów. Według prezesa na ich naprawy potrzeba 6,5 mln zł. - Spółka została wyciśnięta jak cytryna - mówi Galia.
- Dlaczego dopuszczono do tak tragicznej sytuacji finansowej spółki? - zapytaliśmy Jana Mędrzaka, który od kilku lat jest dyrektorem MPK i radnym Platformy Obywatelskiej. Mędrzak obarcza winą poprzednie władze miasta. - Dostawaliśmy wyznaczoną kwotę w budżecie i musieliśmy wyrobić 55 mln kilometrów - mówi Mędrzak. - Dostawaliśmy najmniejszą stawkę za przejechany kilometr ze wszystkich dużych miast. Teraz doszliśmy do takiego momentu, że MPK nie jest już w stanie tak funkcjonować.
KOMENTARZ
Miasto udawało, że płaci, a MPK udawało, że jeździ. Spółka musiała wykonywać polecenia prezydenta, który ją nadzorował. Trzeba było więc wysyłać na miasto tyle pojazdów, na ile było pieniędzy. Można się domyślać, że to z tego powodu rozkłady jazdy były fikcyjne. A co z kontrolą? - mógłby ktoś zapytać. Zajmował się nią zarząd dróg, który również podlega miastu. W ten sposób w dokumentach wszystko się zgadzało. Niestety, na trasach już nie, za co poprzedniej władzy pasażerowie odwdzięczyli się w referendum. Trzeba jednak pamiętać, że budżet zatwierdzają radni, którzy przecież nadal zasiadają w ławach. Dlaczego oni podnosili wówczas ręce przy głosowaniu nad dofinansowaniem MPK? Czyżby nie widzieli problemu?
Efektem oszczędności jest zniszczony tabor i torowiska w fatalnym stanie. Według raportu przedstawionego przez nowe władze MPK wynika, że w tym roku zabraknie ok. 90 mln zł. Potrzeba 50 mln zł na utrzymanie obecnych linii oraz 40 mln zł na drobne remonty torowisk, aby nie trzeba było ich zamykać lub ograniczać prędkości. Chodzi między innymi o odcinek szyn na ul. Rydza-Śmigłego od Milionowej do Przybyszewskiego.
W dodatku 90 mln to kwota, która pozwoli zagwarantować komunikację na obecnym poziomie, z którego jak wiadomo łodzianie nie są zadowoleni. - Jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy, będziemy zmuszeni ograniczyć liczbę autobusów i tramwajów w mieście - mówi Stanisław Galia, nowy prezes MPK. - Dwa tygodnie temu, gdy obejmowałem to stanowisko, mówiłem o polepszeniu komunikacji, a teraz walczymy, aby ją utrzymać.
Problem finansowe pojawiły się cztery lata temu. Według obecnych władz, aby ratować spółkę wyprzedano część majątku. Pozbyto się m.in. dwóch zajezdni. MPK ma problemy z pożyczeniem pieniędzy. - Straciliśmy wiarygodność po ostatnim zamieszaniu w spółce oraz aresztowaniu poprzedniego prezesa. Z tego samego powodu zaczynają wycofywać się kontrahenci z Warszawy i Szczecina, gdzie przedsiębiorstwo miało remontować tory - mówi Magin. - Sytuacja finansowa jest tragiczna. Jeśli nie zdobędziemy pieniędzy, w wakacje będziemy mieć problemy z płynnością finansową.
Funduszy brakuje także na bieżące naprawy taboru. W zajezdniach stoją dziesiątki popsutych pojazdów. Według prezesa na ich naprawy potrzeba 6,5 mln zł. - Spółka została wyciśnięta jak cytryna - mówi Galia.
- Dlaczego dopuszczono do tak tragicznej sytuacji finansowej spółki? - zapytaliśmy Jana Mędrzaka, który od kilku lat jest dyrektorem MPK i radnym Platformy Obywatelskiej. Mędrzak obarcza winą poprzednie władze miasta. - Dostawaliśmy wyznaczoną kwotę w budżecie i musieliśmy wyrobić 55 mln kilometrów - mówi Mędrzak. - Dostawaliśmy najmniejszą stawkę za przejechany kilometr ze wszystkich dużych miast. Teraz doszliśmy do takiego momentu, że MPK nie jest już w stanie tak funkcjonować.
KOMENTARZ
Miasto udawało, że płaci, a MPK udawało, że jeździ. Spółka musiała wykonywać polecenia prezydenta, który ją nadzorował. Trzeba było więc wysyłać na miasto tyle pojazdów, na ile było pieniędzy. Można się domyślać, że to z tego powodu rozkłady jazdy były fikcyjne. A co z kontrolą? - mógłby ktoś zapytać. Zajmował się nią zarząd dróg, który również podlega miastu. W ten sposób w dokumentach wszystko się zgadzało. Niestety, na trasach już nie, za co poprzedniej władzy pasażerowie odwdzięczyli się w referendum. Trzeba jednak pamiętać, że budżet zatwierdzają radni, którzy przecież nadal zasiadają w ławach. Dlaczego oni podnosili wówczas ręce przy głosowaniu nad dofinansowaniem MPK? Czyżby nie widzieli problemu?
- 86 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Mniej autobusów, zamknięte torowiska. MPK nie m...
nefnef
09.03.10, 22:56
A bajdurzenie o CŁC za pół miliarda, a co rusz jakieś koncerty po pół milionaalbo lepiej, a pomniki, a uroczystości ku czci - teraz na naszych oczachwidzimy upadek finansowy miasta!»
-
Coz Kropa chcial zrobic z MPK rentowna firmę....
cobolt
10.03.10, 00:24
i mu sie nie udało, bo w normalnych krajach do komunikacji miejskiej się dopłaca a teraz mamy efekt tych oszczędności... prawda, że to cudowne?»



więcej zdjęć