Proces "ośmiornicy" odroczony przez ślub w Stanach
2010-03-08
, aktualizacja: 08.03.2010 13:44
Powtórny proces szefów łódzkiej mafii spadł wczoraj z wokandy. Jeden z oskarżonych nie dojechał, bo załatwiał ... ślubne formalności w Stanach Zjednoczonych
ZOBACZ TAKŻE
- Wlókł człowieka pod samochodem. Proces do powtórki (09-03-10, 20:01)
- "Ośmiornica": "Tato" nie słyszy, ale proces się odbędzie (22-03-10, 20:07)
- Skłamała, że pracuje, by dostać 20 tys. zł kredytu (09-03-10, 16:45)
- KOMENTARZ. Nic dziwnego, że sądy tyle kosztują (08-03-10, 14:10)
- Kłócili się pijani, dziecko płakało (07-03-10, 13:03)
- Chądzyński wygrał w sądzie proces z Gałkiewiczami (05-03-10, 21:15)
- Katastrofa budowlana przy placu Zwycięstwa w sądzie (05-03-10, 21:14)
- Wnuczek podciął babci gardło i czekał aż się wykrwawi (04-03-10, 17:57)
- Zbyt łagodny wyrok? Podpalacz kamienic znów przed sądem (16-03-10, 20:24)
Takie procesy w łódzkim Sądzie Okręgowym zaczynają być normą. Najpierw ponad półtoragodzinne opóźnienie, bo konwój z aresztu w Piotrkowie Trybunalskim nie był w stanie na czas przywieźć dwóch oskarżonych pozbawionych wolności: Wojciecha S. i osławionego "Jędrzeja" czyli Krzysztofa J.
Kiedy ostatnio konwój zjawił się w sądzie punktualnie, nie był sobie w stanie przypomnieć niemal żaden z adwokatów i dziennikarzy snujących się po sądowym korytarzu. Nie przeszkodziło to jednak sędziemu Tomaszowi Pintarze kolejnych terminów wyznaczyć na tę samą porę.
Gdy w końcu konwój się zjawił, wszyscy liczyli, że ten najważniejszy z procesów łódzkiej "ośmiornicy" znów się rozpocznie.
Znów, bo ponad rok temu Sąd Najwyższy zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Uchylił poprzedni wyrok, bo dopatrzył się "rażących uchybień". Po pierwsze - wydali go sędzia Anna Wesołowska i trzej ławnicy, którzy wcześniej sądzili już inny wątek "ośmiornicy". Dlatego można mieć wątpliwości, czy byli bezstronni. Sąd Najwyższy miał jeszcze drugą uwagę do poprzedniego składu sędziowskiego: byli w nim ławnicy, którzy nie zapoznali się z zeznaniami świadków incognito, bo nie mieli prawa dostępu do informacji niejawnych. Teraz już wszyscy ławnicy mają odpowiednie certyfikaty.
Ale proces się nie rozpoczął. Powód? Jeden z oskarżonych, Ryszard G. nie zjawił się w sądzie, bo w USA załatwia formalności związane ze ślubem. " Zaczynam nowe życie i nie mogę się stawić w sądzie. Przepraszam" - napisał Ryszard G.
Choć zarówno prokurator jak i obrońcy chcieli rozpoczęcia procesu, sąd uznał, że obecność oskarżonego jest na sali niezbędna i odroczył proces do 22 marca. Wtedy Ryszard G. ma być z powrotem w kraju. Zanim wszyscy opuścili salę, jeden z obrońców, mecenas Michał Gąsecki poinformował sąd, że obaj aresztanci zostali pozbawieni przed rozprawą posiłku, a Wojciecha S. strażnicy mieli zranić w głowę, gdy protestował przeciwko tej decyzji. Zwrócił się do sądu o wyjaśnienie i interwencję w tej sprawie.
Najgroźniejszy łódzki gang udało się rozpracować dzięki zeznaniom Marka B., ps. "Rudy", skruszonego gangstera. "Rudy" pogrążył byłych wspólników, ale w zamian dostał gwarancję bezkarności i ochronę. Członków łódzkiej "ośmiornicy" oskarżono o przestępstwa gospodarcze, skarbowe i kryminalne. W najważniejszym procesie na ławie oskarżonych zasiedli dwaj szefowie gangu: Tadeusz M., ps. "Tato" i Mariusz K., ich prawa ręka Krzysztof J. oraz dziesięciu innych mężczyzn. Odpowiadali za: zlecenie zabójstwa Ireneusza J., ps. "Gruby Irek", innego przywódcy łódzkiego świata przestępczego, którego zastrzelono w Wigilię 1997 r. przed zgierską pizzerią; zlecenie zabójstwa Nikodema S., ps. "Nikoś", bossa trójmiejskiej mafii, zastrzelonego w agencji towarzyskiej w Gdyni; uprowadzenie trzech przedsiębiorców i wymuszenie za nich 3,2 mln zł okupu.
Wyrok zapadł po trzyletnim procesie. Tadeuszowi M. i Mariuszowi K. sąd wymierzył kary 25 i 15 lat więzienia, Krzysztofa J. skazał na 25 lat więzienia, a pozostałym dał od 10 miesięcy do 11 lat więzienia. Z orzeczeniem nie pogodzili się ani prokurator, ani obrońcy, dlatego w październiku 2007 r. sprawą zajął się sąd drugiej instancji. Większość kar utrzymał w tej samej wysokości - w tym najsurowsze kary dla szefów. Obrońcy nie dali za wygraną. Napisali kasacje i Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki.
Kiedy ostatnio konwój zjawił się w sądzie punktualnie, nie był sobie w stanie przypomnieć niemal żaden z adwokatów i dziennikarzy snujących się po sądowym korytarzu. Nie przeszkodziło to jednak sędziemu Tomaszowi Pintarze kolejnych terminów wyznaczyć na tę samą porę.
Gdy w końcu konwój się zjawił, wszyscy liczyli, że ten najważniejszy z procesów łódzkiej "ośmiornicy" znów się rozpocznie.
Znów, bo ponad rok temu Sąd Najwyższy zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Uchylił poprzedni wyrok, bo dopatrzył się "rażących uchybień". Po pierwsze - wydali go sędzia Anna Wesołowska i trzej ławnicy, którzy wcześniej sądzili już inny wątek "ośmiornicy". Dlatego można mieć wątpliwości, czy byli bezstronni. Sąd Najwyższy miał jeszcze drugą uwagę do poprzedniego składu sędziowskiego: byli w nim ławnicy, którzy nie zapoznali się z zeznaniami świadków incognito, bo nie mieli prawa dostępu do informacji niejawnych. Teraz już wszyscy ławnicy mają odpowiednie certyfikaty.
Ale proces się nie rozpoczął. Powód? Jeden z oskarżonych, Ryszard G. nie zjawił się w sądzie, bo w USA załatwia formalności związane ze ślubem. " Zaczynam nowe życie i nie mogę się stawić w sądzie. Przepraszam" - napisał Ryszard G.
Choć zarówno prokurator jak i obrońcy chcieli rozpoczęcia procesu, sąd uznał, że obecność oskarżonego jest na sali niezbędna i odroczył proces do 22 marca. Wtedy Ryszard G. ma być z powrotem w kraju. Zanim wszyscy opuścili salę, jeden z obrońców, mecenas Michał Gąsecki poinformował sąd, że obaj aresztanci zostali pozbawieni przed rozprawą posiłku, a Wojciecha S. strażnicy mieli zranić w głowę, gdy protestował przeciwko tej decyzji. Zwrócił się do sądu o wyjaśnienie i interwencję w tej sprawie.
Najgroźniejszy łódzki gang udało się rozpracować dzięki zeznaniom Marka B., ps. "Rudy", skruszonego gangstera. "Rudy" pogrążył byłych wspólników, ale w zamian dostał gwarancję bezkarności i ochronę. Członków łódzkiej "ośmiornicy" oskarżono o przestępstwa gospodarcze, skarbowe i kryminalne. W najważniejszym procesie na ławie oskarżonych zasiedli dwaj szefowie gangu: Tadeusz M., ps. "Tato" i Mariusz K., ich prawa ręka Krzysztof J. oraz dziesięciu innych mężczyzn. Odpowiadali za: zlecenie zabójstwa Ireneusza J., ps. "Gruby Irek", innego przywódcy łódzkiego świata przestępczego, którego zastrzelono w Wigilię 1997 r. przed zgierską pizzerią; zlecenie zabójstwa Nikodema S., ps. "Nikoś", bossa trójmiejskiej mafii, zastrzelonego w agencji towarzyskiej w Gdyni; uprowadzenie trzech przedsiębiorców i wymuszenie za nich 3,2 mln zł okupu.
Wyrok zapadł po trzyletnim procesie. Tadeuszowi M. i Mariuszowi K. sąd wymierzył kary 25 i 15 lat więzienia, Krzysztofa J. skazał na 25 lat więzienia, a pozostałym dał od 10 miesięcy do 11 lat więzienia. Z orzeczeniem nie pogodzili się ani prokurator, ani obrońcy, dlatego w październiku 2007 r. sprawą zajął się sąd drugiej instancji. Większość kar utrzymał w tej samej wysokości - w tym najsurowsze kary dla szefów. Obrońcy nie dali za wygraną. Napisali kasacje i Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Re: Macka "ośmiornicy" została w USA
jakub.hubert
08.03.10, 14:52
Przepraszam" - napisał Ryszard G.Ale co wy chcecie... no przeciez przeprosil. Grzecznie, kulturalnie. Widac ze czlowiek dobrze wychowany :) Powinno sie go uniewinnic w ogole i juz ;)»
-
Czy ktoś zna miejsce i datę ślubu
sowa_46
11.03.10, 07:32
tego bandziora? Mogę go odwiedzić i będzie po kłopocie.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Na dworcu chaos, a nie marudzą. Dlaczego? ...
- Zero to liczba? Kto ma rację: Piątkowski ...
- Czytelnik alarmuje: posprzątajcie przy ...
- Nowe bilety MPK od 1 marca. Zobacz, jak ...
- Lekarze walczą o oddział. Rodzice: "To ...
- SLD zaprosił Zdanowską na poniedziałek, a ...
- 40 tys. zł na pracownika, a oni nie chcą ...




więcej zdjęć
