Katastrofa budowlana przy placu Zwycięstwa w sądzie

amk
2010-03-05 , aktualizacja: 05.03.2010 21:14
A A A Drukuj
Przed łódzkim sądem rozpoczął się wczoraj ponowny proces w sprawie katastrofy budowlanej przy pl. Zwycięstwa. Obaj oskarżeni konsekwentnie nie przyznają się do winy

Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Poprzedni wyrok, w którym obu oskarżonych mężczyzn uniewinniono, został uchylony przez sąd drugiej instancji.

Trzypiętrowy pofabryczny biurowiec przy pl. Zwycięstwa 2 zawalił się w maju 2005 r. Pod jego gruzami zginęły dwie kobiety: pracownica PZU i brokerka ubezpieczeniowa. Pięć osób zostało rannych.

Biegli powołani przez prokuraturę wskazali dwie główne przyczyny katastrofy: fatalny stan techniczny budynku i prace porządkowe, które prowadzono na podwórzu. O spowodowanie katastrofy budowlanej oskarżono dwie osoby: Jerzego D., operatora koparki, który w dniu tragedii pracował na dziedzińcu, oraz Adama K., pełnomocnika spółki będącej właścicielem obiektu.

Wczoraj obaj nie przyznali się do winy. Odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Poprzedni proces trwał blisko cztery lata. W marcu ubiegłego roku sąd okręgowy uniewinnił obu oskarżonych. - Najkrócej rzecz ujmując, to był splot nieszczęśliwych okoliczności - mówiła wtedy sędzia Marzanna Malinowska. - Budynek się zawalił, ale nie z winy oskarżonych.

Od wyroku odwołali się prokuratura i pełnomocnicy dwojga poszkodowanych. Chcieli powtórnego procesu. - To nie siły nadprzyrodzone doprowadziły do katastrofy, ale zachowanie dwóch oskarżonych - przekonywała prokurator Joanna Stępień.

Wyrok, a konkretnie jego uzasadnienie, nie spodobał się też uniewinnionemu Adamowi K. Jego obrońca chciał, aby sąd drugiej instancji wykreślił parę zdań z uzasadnienia sądu okręgowego, a treść innych zmienił. Generalnie jednak każdy z trzech adwokatów Adama K. bronił uniewinniającego wyroku. - Sąd w tej sprawie wykazał się rzetelnością i profesjonalizmem - mówił Jacek Pietrzak. O utrzymanie wyroku w mocy prosił też obrońca drugiego z oskarżonych.

Ale sąd apelacyjny dopatrzył się poważnego błędu. Okazało się, że kilka osób w tej sprawie występowało najpierw w charakterze świadka, a potem biegłego. - Takie łączenie funkcji jest niedopuszczalne - mówił sędzia Tomasz Pintara. - Dlatego proces musi być powtórzony.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład