Jak wyrwać dzieci z "diabelskiego kręgu" biedy?

Małgorzata Kozerawska
2010-03-03 , aktualizacja: 03.03.2010 20:27
A A A Drukuj
Łódzka bieda na billboardach, citylightach i reklamach mobilnych? W ten sposób chcą zaapelować do ludzkich serc i instytucji autorzy projektu badawczego, by biedą, a szczególnie jej dziedziczeniem wśród dzieci, zająć się systemowo
Badania w latach 2008-2010 przeprowadziły Instytut Socjologii UŁ i Fundacja Instytutu Inicjatyw Społecznych pod kierunkiem prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej. Do szczególnych osiągnięć należy jej rozpoznanie i szczegółowy opis 17 enklaw biedy w Łodzi. Tym razem zakres diagnozy został rozszerzony o sześć największych miast województwa: Piotrków Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki, Radomsko, Bełchatów, Pabianice i Zgierz. Wyniki są przygnębiające.

- Polska ciągle należy do krajów o dużym zasięgu biedy, szczególnie wśród dzieci - mówi mgr Maciej Tomczak. - Wprawdzie województwo łódzkie na tle pozostałych znajduje się pośrodku, jeśli chodzi o zagrożenie biedą, ale pogarsza się sytuacja dzieci.

Zjawisko to naukowcy nazywają juwenalizacją biedy. Pomoc społeczna słabo sobie z tym radzi. - Dziesięć lat temu i dziś ci sami ludzie żyją w enklawach biedy. Nie awansowali społecznie, ubóstwo utrwaliło się. Ojciec bezrobotny - dorosłe dziecko też - mówi mgr Bogdan Jankowski. - Co więcej, w enklawach biedy tworzą się podenklawy, wręcz getta, jak np. w robotniczych famułach przy ul. Ogrodowej naprzeciwko ekskluzywnej Manufaktury, na Górniaku czy Limance.

W kolejnych pokoleniach mieszkańców występują zjawiska prowadzące do utrwalania się biedy. Dzieci chodzą do szkoły, ale mają bardzo niskie osiągnięcia edukacyjne i często kończą naukę na poziomie obowiązkowym, również w szkołach specjalnych, ośrodkach szkolno-wychowawczych lub resocjalizacyjnych. W ich otoczeniu brak postaw motywujących do dalszego kształcenia się i zdobywania nowych umiejętności. W efekcie pozostają poza oficjalnym rynkiem pracy i podejmują niskopłatne zajęcia na czarno.

Lichej pozycji społecznej często towarzyszy zły stan zdrowia i nieodpowiednie nawyki żywieniowe oraz nałogi. Mieszkają w mieszkaniach o niskim standardzie, bez podstawowych wygód. Wcześnie wchodzą w konflikt z prawem i równie wcześnie zostają nieplanowanymi rodzicami. Są uzależnieni od pomocy społecznej, bo ani państwo, ani samorządy nie mają dla nich rozwiązań systemowych. Szkoda, bo dzisiejsi dorośli biedacy to dzieci, u których kiedyś nie wykorzystano potencjału rozwojowego, który teraz zapewniłby im niezależność ekonomiczną i integrację społeczną.

Istnieje więc realne zagrożenie, że dzisiejsi nastolatkowie w przyszłości wymagać będą wsparcia ze środków publicznych. Czyli znów będą to rutynowe działania polegające na wypłacaniu zasiłków, a enklawy biedy zastygną w miejscach, gdzie były.

Autorzy badań zwracają uwagę, że przerwanie tzw. diabelskiego kręgu biedy wymaga innej filozofii działania. Powinno być ono skierowane przede wszystkim do dzieci i młodzieży, by wzmacniać ich potencjał rozwojowy. To powinien być priorytet dla rządu i władz lokalnych. Czy posłuchają?

- To prawda, przeżywamy frustracje, że nasze apele nie przekładają się na rzeczywistość. Mamy jednak wrażenie, że to się krok po kroku będzie zmieniać - mówi dr Agnieszka Golczyńska-Grondas.

Sprzyjać ma temu zaplanowana na dwa miesiące kampania społeczna: billboardy, citylighty, reklamy mobilne i specjalna interaktywna strona internetowa www.wzlot.uni.lodz.pl

Kampanię społeczną zorganizowała firma Human Partners

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład